Ciekawy przykład z Węgier

Kamil Goral
2019-11-13

Niekonwencjonalne narzędzia w polityce pieniężnej są coraz powszechniej stosowane przez największe banki centralne świata. Sztandarowym przykładem jest tzw. luzowanie ilościowe, czyli skup aktywów finansowych przez bank emisyjny w celu zapewnienia płynności instytucjom finansowym. W konsekwencji zmianie uległa zarówno struktura jak i wielkość sumy bilansowej takich kolosów jak amerykańska rezerwa federalna czy EBC.

Ciekawy przykład z Węgier

Swego czasu przez Unię Europejską przetoczyła się dyskusja, czy aby na pewno Europejski Bank Centralny nie łamie traktatowych reguł gry, skupując na rynku wtórnym papiery dłużne Włoch czy Grecji. Dzięki takim działaniom znajdująca się we Frankfurcie nad Menem instytucja wygenerowała popyt na coraz bardziej niechciane na rynku obligacje państw znajdujących się w budżetowych tarapatach. Niektórzy uznali to za swoistą monetyzację zadłużenie, czyli faktyczne pokrywanie przez EBC potrzeb pożyczkowych południowców. Finalnie sprawa trafiła na wokandę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten wydał kontrowersyjne orzeczenie, dające bankierom z Frankfurtu prawo do skupu obligacji na wtórnym rynku. Cała sytuacja pokazuje zaś, jak przesuwają się granicę interwencji banków centralnych w gospodarkę, mamy bowiem do czynienia z przypadkami, o jakich nie przeczytamy w popularnych podręcznikach teorii ekonomii czy polityki pieniężnej. Obniżanie stopy procentowej już nie wystarcza, aby rozruszać gospodarkę i zapobiec deflacji, niestandardowe warunki wymagają więc niestandardowych działań.

Ostatnio podobną drogą poszedł bank centralny na Węgrzech. Postanowił on zaistnieć na rynku obligacji korporacyjnych, obejmując znaczną część nowej emisji dłużnych papierów wartościowych przedsiębiorstw z ratingiem na poziomie przynajmniej „B+”, które zgłoszą się do opracowanego przez bank programu. Węgierskie władze monetarne podjęły ową interwencję, chociaż gospodarka tego kraju wcale nie znajduje się w najgorszej sytuacji, można raczej powiedzieć, że jest to bardziej działanie prewencyjne niż reaktywne. Jego celem jest zbudowanie silnego rynku obligacji korporacyjnych, ale także wsparcie mniejszych firm w ich planach inwestycyjnych.

W komunikacje informującym o wprowadzeniu procesu skupu obligacji korporacyjnych podkreślono, że mechanizm ten jest zgodny z tym, co robią największe banki centralne, w tym właśnie EBC czy Bank Anglii. Do programu zgłosiło się ponad 100 firm, łączna wartość ich aktywów dochodzi do 15 proc. węgierskiego PKB. Zainteresowanie przedsięwzięciem okazało się zatem bardzo duże. Co ciekawe, celem programu nie jest zapewnienie finansowania firmom, które nie mogą liczyć na kredyt bankowy, ale umożliwienie im budowy zdywersyfikowanej struktury kapitału, w której finansowane bankowe nie będzie jedynym elementem. Wartość programu ma sięgnąć równowartości jednego miliarda dolarów.

To ciekawy przykład do analizy. Pokazuje bowiem, że niekonwencjonalne narzędzia polityki pieniężnej nie są zarezerwowane jedynie dla największych banków centralnych świata i że w obecnych okolicznościach także te mniejsze mogą pomyśleć o niestandardowych działaniach. Polska obecnie rozwija się szybko i stabilnie, w dalszym ciągu jednak szukamy trwałych fundamentów tego wzrostu. Powinny być nim inwestycje prywatne, tymczasem kredyt bankowy w najbliższym czasie będzie dla mniejszych firm trudniej dostępny. Tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez NBP wśród banków. To może dobry moment, aby polski bank centralny poszedł śladem swojego węgierskiego odpowiednika. Wśród wpływowych ekonomistów pisze o tym m.in. prof. Eryk Łon – członek Rady Polityki Pieniężnej. Warto zatem wziąć temat pod rozwagę.

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij