„Drugi” plan Balcerowicza

Kamil Goral
2020-01-06

Trwa świętowanie związane z 30 rocznicą tzw. planu Balcerowicza. Obecnie były wicepremier jest jednym z kluczowych krytyków poczynań gospodarczych Zjednoczonej Prawicy. Niektóre media pieją zaś z zachwytu nad rzekomym geniuszem tego ekonomisty, sugerując, że to dzięki niemu w Polsce żyje się dużo lepiej.

„Drugi” plan Balcerowicza

Leszek Balcerowicz, fot. Gazeta Polska Codziennie

Co do tego, kto tak naprawdę był autorem owych zmian sprzed 30 lat, zdania są jednak mocno podzielone. Nie brak źródeł mówiących o tym, że faktycznym pomysłodawcą terapii szokowej był amerykański ekonomista Jeffrey Sachs, a do realizacji jego koncepcji konieczne było znalezienie jedynie kogoś, kto da im twarz i nazwisko. Sam Sachs zresztą przyznał w jednej z wypowiedzi, że to on wymyślił ogólną koncepcję terapii szokowej, i że doradzał liderom Solidarności w obszarze transformacji gospodarczej. To jednak temat na inną dyskusję.

W biografii Balcerowicza jest jeszcze jeden ciekawy okres, o którym o dziwo mówi się dużo mniej niż o jego wielkich „zasługach” z czasów transformacji. Był on także wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Jerzego Buzka, funkcję tę pełnił w koalicyjnym gabinecie AWS – UW. Od końcówki 1997 do połowy 2000 roku był jedną z ważniejszych osób w kraju odpowiadających za gospodarkę. Chociaż koalicja nie przetrwała do końca kadencji, to jednak skutków ekonomicznych pełnych czterech lat jej trwania nie sposób w zdecydowanej części  nie przypisać właśnie Balcerowiczowi. Jaki był zatem efekt jego działań, nazwanych przeze mnie roboczo „drugim” planem Balcerowicza?

Pierwszy wskaźnik, na jaki chciałbym zwrócić uwagę, to bezrobocie: kiedy AWS i UW przejmowały władzę, wynosił on niewiele ponad 10 proc., potem zaczął systematycznie rosnąć, by w 2000 roku dojść do 15,1 proc. a w 2001 do 17,5 proc. Oznacza to niemal dwukrotny wzrost w cztery lata! Pod rządami Zjednoczonej Prawicy stopa bezrobocia w Polsce spadła do 5 proc. Kiedy PiS zaczynał rządzić, było ono dwukrotnie wyższe niż w tej chwili. To może Balcerowicz lepiej radził sobie, zarządzając publiczną kasą? Teraz przecież tak ostro krytykuje rząd Prawa i Sprawiedliwości za rujnowanie finansów publicznych. Wynik budżetu, kiedy AWS – UW przejęło państwo, był ujemny i wynosił 5,9 mld zł. Na koniec kadencji były to już ponad 32 mld! Wzrost deficytu o ponad 500 proc. w ciągu jednej kadencji! Wynik bardzo trudny do powtórzenia, swoisty rekord. Obecnie jesteśmy coraz bliżej równowagi budżetowej, wtedy centralna kasa tonęła w długach. W 1997 roku pensje rosły w tempie 5,9 proc. w ujęciu rocznym, ale pod koniec kadencji dynamika ta wyhamowała do 2,6 proc. Polska gospodarka na początku rządów AWS – UW  notowała tempo wzrostu na poziomie 7,1 proc. r/r, by w 2001 roku zwolnić do niewiele ponad 1 proc. Aktualnie dynamika PKB w naszym kraju wynosi ponad 4 proc.

Innymi słowy kluczowe zmienne makroekonomiczne uległy kompletnemu załamaniu, finanse publiczne doprowadzono niemal do ruiny, a znaczna część społeczeństwa mogła jedynie pomarzyć o znalezieniu pracy. Efekt? Ani AWS, ani UW nie weszły do Sejmu, do władzy powróciło SLD, a następne cztery lata upłynęły pod znakiem takich skandali jak afera Rywina.

Przytoczone w tekście liczby pokazują w moim przekonaniu znacznie lepiej prawdziwe kompetencje, jeśli chodzi o zarządzanie gospodarką byłego prezesa NBP. Zastanawia jedynie, dlaczego ktoś, kto ma w CV takie wyniki, uważany jest za ekonomiczną wyrocznię?

W czerwcu 2000 roku upadła koalicja AWS – UW, a Balcerowicz odszedł z rządu. Może by tak lepiej właśnie tę datę zacząć świętować?

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij