"Eko" lobbyści niszczą środowisko i gospodarkę

Robert Azembski
2020-01-20

Ekologizm to nie ekologia, za pseudoekologami stoją duże pieniądze. Przestają liczyć się nauka, praktyka i szacunek dla przyrody, a zaczyna rozpychać się nachalna ideologia, realizowana przy użyciu pożytecznych ekomaniaków oraz cynicznych propagandzistów. Pod maską „eko” forsowane są interesy lobbystów, niekorzystne zarówno dla środowiska naturalnego, jak i dla gospodarki.

Fot. Pixabay

Aktywnie chronić przyrodę? Jak najbardziej. Być za sensownym wykorzystywaniem zielonych źródeł energii. Za czystym powietrzem, wodami i glebą. Oczywiście! OZE wpisuje się w rządową Strategię na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, a ich udział powoli, lecz sukcesywnie rośnie. W 2017 r. było to 14,6 proc.; w 2018 – 14,8 proc, i wiele wskazuje na to, że 2020 r. osiągniemy 15-proc. udział „zielonej” energii w całym jej zużyciu, do czego Polska zobowiązała się w pakiecie klimatyczno-energetycznym. Rząd zamierza zwiększyć wydatki na energetykę odnawialną z obecnych 3 mld zł do 8 mld zł w roku 2020. I tak trzymać.

Węgiel bardzo zły, ale tylko… w Polsce

Faktem już chyba bezdyskusyjnym jest, że wykorzystanie węgla, szczególnie zanieczyszczonego i niskokalaorycznego, przetwarzanie go w przestarzałych blokach energetycznych, przyczynia się do niskiej emisji i zanieczyszczenia środowiska. Elektrownia Ostrołęka C ma być ostatnią opartą o spalanie tego surowca. Ale obecność Grety Thunberg protestującej w świetle kamer przy bramie Elektrowni Bełchatów trąci nutą fałszu. Dziwnie zbiega się bowiem w czasie z otwarciem przez Niemcy elektrowni węglowej Datteln 4 o mocy 1,1 GW. Budowa kosztowała 1,5 mld euro i jak twierdzi inwestor, koncern Uniper, jest to elektrownia nowoczesna i uwaga - „względnie nieskoemisyjna”. Węgiel w Polsce jest zły, ale w Niemczech już dobry? Czy może tylko komuś zależy, by sprzedać zalegające na hałdach nadwyżki surowca? Czekamy i w tym przypadku na protest szwedzkiej nastolatki.

Hambach, położony między Kolonią a Akwizgranem w Niemczech. To jeden z najstarszych lasów mieszanych naszej części Europy. Kiedyś rozciągał się na 4100 hektarów. Dziś zostało z niego ledwie 15 proc. pierwotnej powierzchni. Protestujących tam ekologów Minister Spraw Wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul nazywał „gotowymi użyć przemocy lewicowymi ekstremistami”. Na miejscu wycinki ma powstać kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego. Czy Komisja Europejska zagrozi Niemcom karami, tak jak to zrobiła w 2017 r., gdy wycięto cześć Puszczy Białowieskiej w ochronie przed kornikiem-drukarzem?

Dziwne koincydencje zdarzeń i wybiórcze traktowanie krajów, jeśli chodzi o wypełnienie celów ekologicznych, to jedno. Absurdy – to drugie. W Aachen, niedaleko granicy z Belgią, powstanie farma wiatrowa złożona z siedmiu 200-metrowych turbin wiatrowych. Niby pięknie. Ale pod tę elektrownię wiatrową... wycięte zostanie 240 hektarów lasu. Decyzja już zapadła.

Żarówki nie takie „eko”, jak je malują

Pouczająca, chociaż nienowa historia, wiąże się z tzw. ekologicznymi, energooszczędnymi żarówkami. Faktem jest, że zużywają mniej energii, świecą przy tym światłem „kontrowersyjnym”. Ale nie to niepokoi. Unia Europejska, wprowadzając zakaz stosowania tradycyjnych żarówek i zastępując je energooszczędnymi, jakby przeoczyła, że w jednej żarówce energooszczędnej znajduje się ilość rtęci wystarczająca, by poważnie i skutecznie zanieczyścić 3 metry sześcienne wody – 3000 litrów wody. Decyzję podjęła komisja PE, a ten ją tylko i niemal bezrefleksyjnie „klepnął”. W tej komisji zasiadali bardzo aktywni przedstawiciele firmy Philips, jednego z największych producentów… żarówek energooszczędnych. Przypadek?

Zawinąć w papier

Frosta wymyśliła sobie właśnie, że mrożonki będzie pakować teraz nie w folię, tylko w papier. Podobno taki, że poddaje się recyklingowi w aż 80 proc., podczas gdy recykling tworzyw sztucznych jest możliwy w 25 proc. Tylko przyklasnąć! Jednak gdy papier się zabrudzi, to już nie nadaje się do recyklingu. Papier to też większy popyt na drewno więc i wycinka, więcej odpadów oraz dodatni współczynnik emisji CO2. Może będzie trochę zdrowiej. Firma producencka z pewnością zaoszczędzi, ale czy zyskają na tym klienci marketów? Tu można już powątpiewać.

To tylko kilka przykładów wdrażania w życie pseudoekologii w interesie lobby zgoła nieekologicznego, za to oczekuącego świeżych zysków. W takim kontekście słowa arcybiskupa Marka Jędraszewskiego o „ekologizmie” nabierają głębokiego sensu, chociaż kościelny hierarcha krytykuje, wychodząc głównie z pozycji teologicznych, nie dla wszystkich do przyjęcia.

Ekologizm wyrządzi jeszcze wiele szkód, zanim przyjdzie opamiętanie i zwrot ku autentycznej ekologii – ostrzega jezuita o. Dariusz Kowalczyk. Przytoczmy w całości, co pisze, bo warto: Jedną z ideologii naszego czasu jest ekologizm. Ekologizmem określam ideologię, którą należy odróżnić od ekologii jako interdyscyplinarnej nauki o strukturze i funkcjonowaniu przyrody. Różnica między ekologią, a ekologizmem byłaby mniej więcej taka, jak między nauką a światopoglądem naukowym głoszonym przez komunistów. Filozof Pascal Bruckner mówi o ekologizmie jako o „nowej religii”, którą cechuje katastrofizm straszący, że „jak nic nie zrobimy, to świat zginie”, a nawet że właściwie to „już jest za późno”. Zachodni ekologizm, zafiksowany na końcu świata, jest – zdaniem Brucknera – „nihilistyczny, megalomański, niedaleki od stania się totalitaryzmem”.

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij