Jak Unia Europejska faworyzuje ukraiński drób

Jacek Podgórski
2020-02-22

Niemcy od lat prowadzą niezwykle przemyślaną politykę względem naszego wschodniego sąsiada – Ukrainy, uważając ją za swoisty spichlerz Europy, a szczególnie samych Niemiec. Działania rządu Angeli Merkel od lat stawiały Polskę w trudnej sytuacji jako bezpośredniego rywala rolnego Ukrainy na rynkach międzynarodowych, co znajdowało swoje odzwierciedlenie także w decyzjach podejmowanych w Brukseli.

Jak Unia Europejska faworyzuje ukraiński drób

Fot. Pixabay

Kiedy cofniemy się pamięcią o kilka lat, bez trudu przypomnimy sobie sytuację, kiedy to Unia Europejska zgodziła się na przywóz na terytorium wspólnoty bezcłowych kontyngentów zboża z Ukrainy. Chodziło głównie o pszenicę, która – z racji bezpośredniej granicy – dostarczona została na rynek wspólnotowy przez tereny Podkarpacia i Lubelszczyzny. Część zboża – z uwagi na bliskość – trafiła także do województwa podlaskiego. Unijne obietnice względem Ukrainy zakładały rozdystrybuowanie zboża do innych państw członkowskich. Stało się jednak tak, że cały bezcłowy kontyngent w niespotykanie niskiej jak na polskie warunki cenie, został nad Wisłą.

Postawiło to w trudnej sytuacji rolników z województw lubelskiego, podlaskiego i podkarpackiego, którzy nie byli w stanie konkurować ze wschodnim sąsiadem. Skupy także nie były chętne, aby handlować zbożem od rodaków. Wygrała ekonomia, która doprowadziła na skraj bankructwa wielu rolników niskotowarowych.

Już wówczas rządzącym powinna włączyć się czerwona lampka, która doprowadziłaby do solidnego uderzenia pięścią w stół. Tak się nie stało. Dziś z podobnymi problemami musi mierzyć się sektor drobiarski, w którym rodzimi producenci są czempionami na rynku Unii Europejskiej. Słowem – nikt w Unii Europejskiej nie produkuje i nie eksportuje tyle dobrej jakości mięsa drobiowego, co Polska.

Tymczasem w ubiegłym roku Komisja Europejska osiągnęła porozumienie ze stroną ukraińską dotyczące wprowadzenia bezcłowych kontyngentów na terytorium Wspólnoty. Chodzi o 50 tys. ton, które legalnie trafiać będą do Unii przez terytorium Polski. Tym razem nie było mowy o przepisach regulujących dalszą dystrybucję mięsa poza nasz kraj, co skończyć się może w długoterminowej perspektywie poważnymi kłopotami rodzimych dostawców, którzy – nawet wliczając koszty transportu po stronie ukraińskiej – nie będą w stanie konkurować z surowcem tańszym o średnio 40%.

Unia już jakiś czas temu poczyniła pewne kroki zmierzające do ochrony unijnych producentów. W tym celu ustalono sztywne kwoty na import piersi kurczęcej do UE. Ukraina znalazła jednak lukę prawną, która pozwala im wysyłać do Wspólnoty coraz to większe partie mięsa. Chodzi o tak zwane „cięcie Batmana”. Na pomysł wpadł ukraiński miliarder Jurij Kosiuk, który zauważył, że gdyby w filecie kurczęcym pozostawić kość, to obniżona jakość produktu nie pozwalałaby już na nazywanie go „filetem”, wobec czego – opierając się na unijnej nomenklaturze – Ukraina wymknęła się wspólnotowym ograniczeniom. Dodatkowym plusem dla Ukraińców jest sprzedaż bez uwzględnienia taryf celnych za przekroczenie kontyngentów, bo przecież – według strony ukraińskiej – takowych nie przekroczyła. Jakby tego było mało, Jurij Kosiuk zgłosił się do Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju z wnioskiem o udzielenie kredytu w wysokości 100 mln EUR na rozbudowę działalności polegającej na rzeczonym „cięciu Batmana”, czyli wprost – wykorzystywaniu naiwności unijnych przepisów.

Co na to bank? Nie widzi w pomyśle Kosiuka niczego nadzwyczajnego i nieetycznego.

Za całą tę kreatywną politykę eksportową Unia karze Ukrainę (czyt. Kosiuka)… zniesieniem taryf celnych. Co ciekawe, przywołane już 50 tys. ton mięsa drobiowego to w przybliżeniu tyle samo, ile Kosiuk i jego gigantyczna firma MHP eksportowali do Unii Europejskiej przed rozpoczęciem sporu. MHP dokładnie zabezpieczyła się na każdą ewentualność, poczyniła bowiem potężne inwestycje w Holandii i na Słowacji.

Co ciekawe, Ukraina jest trzecim największym zewnętrznym eksporterem drobiu do UE, ustępując tylko potężnym dostawcom, czyli Brazylii i Tajlandii. W samym 2018 roku Ukraińcy wysłali do Unii mięso drobiowe w wolumenie 123 tys. ton. Sam filet z kością to niemal połowa tonażu. W roku 2018 Ukraina zanotowała też wzrost eksportu do UE o… 56% (!).

Wiele mówi się ostatnio o próbach przejęcia przez MHP polskiej firmy Exdrob oraz zaawansowanych rozmowach, których pokłosiem może być przejęcie przez Kosiuka francuskiego potentata – grupy Doux. Kosiuk w zasadzie przejął już słoweńską spółkę Perutnia Ptuj, czyli drobiarskiego giganta regionu Bałkanów. Tu miliarder planuje zainwestować około 200 mln EUR, by zwiększyć moce produkcyjne zakładów z południa Europy. Przypadek MHP nie jest tu odosobniony. Inny ukraiński gigant – Ovostar, zajmujący się produkcją jaj, czyni znaczne inwestycje na Łotwie, czy nawet… Brytyjskich Wyspach Dziewiczych.

Plany Kosiuka i jego MHP – sądząc po skali inwestycji – porównać można do sukcesów takich gigantów jak Brasil Food czy choćby amerykański Tyson. Coraz silniejsza ekspansja ukraińskiego sektora rolno-spożywczego na rynek unijny w pierwszej kolejności dotknie polskich rolników. Ale czy ktokolwiek się tym przejmuje?

*autor jest Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij