Koronawirus kontra gospodarka

Jerzy Kenig
2020-03-07

Gdy spojrzymy na gospodarkę, to skutki spowodowane przez klasyczną grypę są dość łatwe do oszacowania. Natomiast skutki nieznanej choroby spowodowanej przez koronowirusa są niezwykle trudne do przewidzenia. Dlaczego?

Koronawirus kontra gospodarka

Fot. Pixabay

Od ponad miesiąca wszystkie serwisy wszystkich stacji radiowych i telewizyjnych zaczynają się od informacji z użyciem słowa „koronawirus”. Kilka dni temu zdiagnozowano w Polsce pierwszego pacjenta z tym żyjątkiem i ilość takich informacji jeszcze się zwiększyła.

Jednocześnie, kompletnie bez echa i żadnego komentarza, przechodzą komunikaty Polskiego Zakładu Higieny o epidemii grypy w Polsce. Ostatni komunikat Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru PZH brzmi: „W dniach 23-29 lutego 2020 roku w Polsce zarejestrowano 215.994 zachorowania lub podejrzenia zachorowań na grypę. W tym czasie odnotowano 8 zgonów.” A to komunikat tylko z ostatniego tygodnia lutego!!!

W 2015 roku, z powodu grypy, szacowano straty gospodarki na 1,5 mld zł w przypadku normalnej zachorowalności oraz 4,3 mld zł w przypadku jej epidemii, co dało wtedy stratę między 0,8 a 2,4% PKB. Minister Jadwiga Emilewicz podała wstępne szacunki strat w gospodarce spowodowanych przez koronawirusa na 0,2-0,3% PKB, choć zastrzegła, że sytuacja jest dynamiczna.

Dane fundamentalne są w kompletnej rozbieżności z informacjami serwowanymi nam w mediach głównego nurtu. Zapewne wynika to z tego, że grypa – mimo dość masowych szczepień – jest dla nas codziennością o tej porze roku. Koronawirus jest natomiast wielką niewiadomą, a co nowe, to zaciekawia, a czasem – jak widać w tym przypadku – wręcz przeraża.

Gdy spojrzymy na gospodarkę to skutki spowodowane przez klasyczną grypę, są dość łatwe do oszacowania. Natomiast skutki nieznanej choroby spowodowanej przez koronowirusa są niezwykle trudne do przewidzenia, bo mogą mieć wpływ na najważniejszy parametr gospodarczy, jakim jest współczynnik optymizmu. Jak w nas jest więcej optymizmu, to chętnie wydajemy pieniędzy na inwestycje długoterminowe oraz siebie. Jeśli go mniej, to ograniczamy wydatki i pieniądze chowamy w przysłowiową skarpetę.

Początek tego zjawiska obserwujemy właśnie teraz – gwałtownie spada popyt na paliwa (co widzimy na dużej obniżce wartości ropy), bo ludzie ograniczyli przemieszczanie się (samoloty, autobusy, samochody osobowe) oraz mocno spadła produkcja w Chinach, więc potrzeba mniej transportu towarowego (statki, lokomotywy spalinowe i samochody ciężarowe).

Co będzie dalej, zależy od rozwoju sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się nowego wirusa znanego pod symbolem COVID-19 oraz tego jak media będą te fakty relacjonować. Pocieszające jest to, że pojawił się jeden pozytyw – przechodzimy przyspieszony kurs higieny i zabezpieczania się przed przenoszeniem wirusów. Przede wszystkim by chronić się przed rozprzestrzenianiem masowo u nas występującego wirusa grypy. To dobrze wróży w następnych latach.

* autor jest Członkiem Zarządu Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij