KRZYSZTOF KRAWCZYK: Fundusze są jednym z najmocniejszych motorów inwestycyjnych

Krzysztof Budka
2019-11-18

Polska gospodarka, by się rozwijać, potrzebuje przewidywalności i zdrowych warunków do prowadzenia biznesu. Zmiana zasad gry w jej trakcie potrafi na lata odstraszyć inwestorów – mówi Partner i szef warszawskiego biura CVC Capital Partners, Krzysztof Krawczyk.

KRZYSZTOF KRAWCZYK: Fundusze są jednym z najmocniejszych motorów inwestycyjnych

Jednym z wyzwań na najbliższe lata, jeśli chodzi o polską gospodarkę, jest wzrost udziału inwestycji w PKB. Jaką rolę mogą w tym odegrać fundusze VC/PE?

Spójrzmy na mechanizm działania funduszy VC/PE – angażują kapitał i własne zespoły na kilka lat w celu zwiększenia wartości nabytego w spółce udziału. Te kilka lat to paradoksalnie niewiele czasu w cyklu życia spółki, wymaga realizacji strategii budowy wartości dosłownie od pierwszego dnia inwestycji. Aby osiągnąć cel na koniec tego okresu, przedsiębiorstwo powinno mieć wyższe przychody, rentowność, produktywność, a także większą świadomość swojego wpływu na otoczenie – środowisko, społeczność, ekosystem biznesowy. Tego po prostu nie sposób osiągnąć bez nakładów inwestycyjnych, zarówno w aktywa, jak i w ludzi. Puenta więc jest taka: fundusze są jednym z najmocniejszych i najefektywniejszych motorów inwestycji w gospodarce. Aktywnie, w wielu wymiarach, inwestują w efektywniejszą, zdrowszą, lepiej wykształconą gospodarkę.

Jak pan ocenia perspektywy dla polskiej gospodarki na najbliższe lata? Rzeczywiście wchodzimy w okres wyraźnego spowolnienia?

Część polskiej gospodarki, ta która eksportuje bądź wspiera działanie międzynarodowych przedsiębiorstw, należy do globalnego ekosystemu, więc w naturalny sposób, kiedy gospodarka światowa rośnie, ona kwitnie i stymuluje jeszcze szybszy wzrost Polski. Kiedy nadchodzi spowolnienie, ta część polskiej gospodarki może je odczuć. Ale Polska gospodarka ma potencjalne poduszki bezpieczeństwa. To po pierwsze firmy skupiające się na rynku lokalnym, który staje się coraz bardziej zasobny. Po drugie, środki unijne inwestowane w infrastrukturę, które mogą dawać pracę lokalnie, ale też trwale poprawiać jakość naszej gospodarki. Po trzecie, to polscy przedsiębiorcy, którzy mogą wykorzystać dekoniunkturę na zagranicznych rynkach, aby odważniej tam zaistnieć ze swoim produktem czy usługą, często tańszą, dostarczoną w sprawniejszy sposób, lepszą. Podkreślam – potencjalne poduszki, bo ci przedsiębiorcy, którzy mogą pomóc Polsce przejść suchą stopą przez okres kryzysu, muszą mieś dobre warunki do działania i rozwoju. Tu kłania się przewidywalność polskich regulacji i przestrzegania prawa.

Ważną rolę w takim kraju jak Polska powinny odgrywać innowacje, tymczasem na tle Unii Europejskiej wypadamy pod tym kątem blado. Co zrobić, aby firmy więcej środków przeznaczały na projekty innowacyjne?

Faktycznie wypadamy blado, a kraje Unii nie są wszak najbardziej innowacyjnymi gospodarkami, więc świat zaczyna nam uciekać. Oczywiście jest w Polsce szereg niezwykle innowacyjnych spółek, ale wdrożenie ich rozwiązań częściej znajdziemy zagranicą. Jak upowszechniać innowacyjność? Warto zacząć od stabilności inwestowania. Inwestycja w innowacje zwróci się przedsiębiorcy po kilku latach. Aby przedsiębiorca podjął ryzyko takiej inwestycji, musi widzieć jej stabilny horyzont.

Świat przechodzi czwartą rewolucję przemysłową, której jednym z najważniejszych elementów jest transformacja cyfrowa. Czy polscy przedsiębiorcy nadążają za tymi zmianami?

To pytanie ściśle wiąże się z poprzednim – jak zwiększyć chłonność polskiej gospodarki na innowacje, ponieważ drugim powszechnym problemem, jaki dostrzegam, jest świadomość przedsiębiorców, czyli zrozumienie najnowszych trendów, dostęp do innowacji czy wręcz szersza ławka pracowników, którzy innowacje mogą wdrażać. Tu może pomóc wspólnik taki jak fundusz. Potrzeba też promowania konkretnych pozytywnych przypadków, w których innowacje „zadziałały” w realnym świecie – poprawiły konkurencyjność, wydajność czy wręcz pomogly uniknąć czyhających ryzyk. To nie tylko zadanie dla administracji czy różnorakich agencji, ale również rola dla funduszy.

Poprzednia Rada Ministrów przyjęła pod koniec swojego urzędowania Strategię Rozwoju Rynku Kapitałowego. Jak ocenia pan zawarte w niej propozycje oraz szanse ich realizacji?

Z perspektywy inwestora globalnego lokalny rynek kapitałowy jest dla gospodarki jak dyplom dobrej uczelni. Jeśli go nie masz, to jak chcesz grać w pierwszej lidze światowej? Jak polskie przedsiębiorstwa mogą rozwijać się szybciej niż te w USA czy w Azji bez dostępu do kapitału? Dlatego tak ważne jest wyjście ze stagnacji na polskim rynku kapitałowym, stworzenie trwałych, zdrowych napływów kapitału lokalnego, który następnie przyciągnie kapitał międzynarodowy. Rynek liczy na pozytywny wpływ Pracowniczych Programów Kapitałowych, ale wracam do głównego wątku naszej rozmowy – potrzeba przewidywalności i zdrowych warunków do prowadzenia biznesu. Zmiana zasad gry w jej trakcie potrafi na lata odstraszyć inwestorów.

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij