Kto nakręca inflacyjną panikę?

Kamil Goral
2020-01-12

GUS podał szacunkowe dane dotyczące inflacji za grudzień. Okazuje się, że roczne tempo wzrostu cen konsumpcyjnych w ostatnim miesiącu minionego roku wyniosło 3,4 proc. To zaś wystarczyło aby pojawiły się budzące grozę nagłówki w niektórych mediach, strach przed drożyzną znowu zaczyna się szerzyć albo raczej podejmowana jest próba jego szerzenia.

Kto nakręca inflacyjną panikę?

Fakt, grudniowy odczyt zaskoczył większość analityków, spodziewali się oni, że inflacja przyspieszy jednak nie przewidzieli, że o grubo ponad 3 proc. Efekt? Polacy mają być coraz biedniejsi, inflacja bowiem pozbawi ich zarobki wartości i w efekcie będą mogli sobie pozwolić na coraz mniejsze zakupy. Już wcześniej tego typu narrację próbowano wcisnąć społeczeństwu, pamiętają Państwo słynną opowieść o drożyźnie, na którą dowodem miała być cena pietruszki?

A jak jest w rzeczywistości? Płaca nominalna rośnie szybciej niż inflacja, co oznacza że realnie w dalszym ciągu mamy w portfelach więcej niż przed rokiem. Jesteśmy zatem bogatsi, a nie biedniejsi. Także grudniowy wzrost cen powyższej konsensusu rynkowego nie powinien doprowadzić do zubożenia Polaków. Wiele zresztą wskazuje na to, że nawet jeśli inflacja przez parę miesięcy będzie utrzymywała się w przedziale 3,5 – 4 proc. to i tak jej średnia wartość w tym roku znajdzie się w dopuszczalnym paśmie wahań NBP czyli 2,5 proc. +/- 1 proc. Od inflacji na poziomie 3 proc. z haczykiem do haseł w rodzaju „w Polsce szaleje drożyzna” bardzo daleka droga.

Dla przypomnienia: w 2011 roku średnioroczne tempo wzrostu cen wynosiło 4,3 proc. Inflacja była niewiele niższa także w okresie następnych dwunastu miesięcy. W tym samym 2012 roku realne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyło się, nieznacznie ale jednak, w porównaniu z rokiem poprzednim. Jeśli zatem w ostatnich latach inflacja zżerała ludziom pensje, tak że mimo wzrostu nominalnego wynagrodzenia wcale nie mieli w portfelu odczuwalnie więcej pieniędzy, to było to w czasach rządów koalicji PO – PSL. Kto by się jednak przejmował takimi statystykami, prawda? W najbliższym czasie najpewniej usłyszymy o tym, ze PiS poprzez inflację wpędza polskie rodziny w ubóstwo, że nie potrafi zarządzać gospodarką, że niszczy i rujnuje, że…. Z poważną analizą będzie to miało niewiele wspólnego. Ale są tacy, którym nie o poważną dyskusję przecież chodzi. Chodzi o politycznie bicie piany, aktualnie zaś inflacja wydaje się do tego wdzięcznym narzędziem.

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij