Kto obsłuży nowy system opłat autostradowych?

Robert Azembski
2020-01-31

Co prawda nie można tego wpisać w warunki przetargu, ale najwyższa pora, by polskie firmy przestały być dyskryminowane w konkursach na strategiczne rozwiązania dla krajowej infrastruktury. A tak bywało w przeszłości. I to nie raz. Tym razem chodzi o nowy przetarg na komponenty elektronicznego systemu opłat autostradowych. Każdy sensownie działający rząd przede wszystkim powinien dbać o swój rynek i rodzime firmy, prawda?

Kto obsłuży nowy system opłat autostradowych?

Fot. Pixabay

Menadżerowie Asseco Poland nie byli nawet szczególnie zdziwieni, gdy przed kilkoma dniami rząd premiera Czech Andereja Babisa ostatecznie pokazał polskiemu gigantowi dostarczającemu technologie IT figę z makiem. Protestu praktycznie nie było, dominowało zrozumienie. Asseco musiało pożegnać się z lukratywnym zleceniem na system sprzedaży winiet autostradowych w Czechach za 400 mln koron czeskich, czyli ok. 70 mln zł.

W praktyce do unieważnienia przetargu doprowadziła społeczność open source, na czele której stanął niejaki Tomaš Vondraček. Pospolitemu ruszeniu czeskich informatyków zostało to, co miała wykonać polska firma. By sprostać zadaniu, zamknęli się oni w budynku pod „opieką” administracji rządowej. Nie wyszli z niego przez pełne 49 godzin, dopóki nie napisali i nie uruchomili testu nowego systemu. Pracowali nad tym całkiem za darmo.

Zadziałało. Karel Havlíček, nowy minister transportu Czech dostał w prezencie mocny argument, że system da się zrobić o wiele taniej, szybciej, no i wyłącznie czeskimi siłami. Przetarg z polską spółką został więc unieważniony. Zyski z eksploatacji systemu zostaną w Czechach.

ViaTOLL i viaAUTO

W tym samym mniej więcej czasie w Polsce Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) organizuje przetarg na Nowy Krajowy Systemu Poboru Opłat autostradowych (w skrócie: NKSPO). I to wbrew doniesieniom niektórych mediów, które panikowały, że przetargu nie będzie. Nazwa przyszłego systemu pisana dużymi literami ma, jak można przypuszczać, podkreślać wyjątkowość nowego projektu a przymiotnik „krajowy” raczej powszechność systemu niż jego narodowy charakter. Polska ma ponad 3,7 tys. km dróg szybkiego ruchu, w tym ponad 1,6 tys. km autostrad oraz prawie 2,1 tys. km ekspresówek. Autostrada A4, ta najdłuższa, liczy ponad 672 km. Druga w kolejności – A2 ma długość 657 km, a A1 – 568 km. Na odcinkach zarządzanych przez GDDKiA: A2 na odcinku Konin–Stryków i A4 na odcinku Bielany Wrocławskie–Sośnica pobór opłat wspomagany jest elektronicznie, za pomocą urządzenia viaAUTO, działającego w ramach powszechnie wdrożonego systemu viaTOLL.

Natomiast od pojazdów ciężkich, czyli o DMC powyżej 3,5 t, opłaty są wnoszone za korzystanie z wybranych odcinków dróg krajowych, ekspresowych i autostrad za pośrednictwem systemu viaTOLL. Objętych nim jest 1144 km dróg krajowych, 1354 km ekspresowych i 1163 km autostrad, co daje łącznie ok. 3660 km dróg. System viaTOLL, którego budowa, łącznie z rozbudową, kosztowała dotąd ok. 1,4 mld złotych, jest własnością Skarbu Państwa.

Oba systemy są zarządzane przez przez austriacką firmę Kapsch, quasi monopolistę na tym rynku, pobierającą z tego tytułu wysokie opłaty. Nie da się tego potwierdzić, bo objęto to tajemnicą handlową, ale na rynku mówi się o kwocie nawet 50 mln zł miesięcznie trafiającej do kieszeni Austriaków.

Czy to dużo? Zauważyć przy tym należy, że dzienne wpływy z opłat ulokowanego przy BGK Krajowego Funduszu Drogowego wynoszą ok. 8,5–10 mln zł. Zapytany przez redakcję o kontrakt z Kapsch, Główny Inspektor Transportu Drogowego odpowiada, że „firma Kapsch Telematic Services Sp.z.o.o. jest jednym z podwykonawców Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego, z którym GITD zawarł umowę na utrzymanie i obsługę elektronicznego systemu poboru opłat. Informacjami w zakresie ustaleń umownych pomiędzy tymi podmiotami, w tym dotyczących kwestii finansowych, dysponują strony umowy”.

Wszystko zautomatyzowane

W wielu krajach korzystanie z elektronicznych urządzeń pokładowych (ang. on board unit, OBU) może wiązać się z udzieleniem rabatów na opłatę drogową. Chodzi w tym o rozładowanie korków przy bramkach wjazdowych. E-winiety, czyli elektroniczne systemy poboru opłat, budowane są w oparciu o różne technologie. Urządzenie pokładowe OBU (on-board unit) jest instalowane w samochodach. OBU działa w technologii radiowej DSRC (dedicated short range communication), w satelitarnej (GNSS) lub w systemie łączności ruchomej GSM-GPRS. Równolegle działają też systemy wykorzystujące tzw. video tolling, czyli wideorejestrację pojazdów.

Przetarg bez preferencji...

Gdy jeszcze GDDKIA zainicjował w grudniu 2016 r. konkurs, w celu wyłonienia poprzedniego systemu poboru opłat drogowych viaTOLL, wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu złożyło wówczas 9 podmiotów: słowacki SkyToll, Comarch i Orange Polska, austriacki Kapsch i konsorcjum ze spółką z grupy Budimeksu oraz dwa inne, polskie podmioty. Ostatecznie przetarg został anulowany. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa przygotowało nowelizację ustawy drogowej mającą na celu zmianę organu odpowiedzialnego za pobór opłaty elektronicznej, przekazując na początku listopada 2018 r. tę kompetencję do GITD. Zdaniem rządu, dotychczasowy system był zbyt drogi, niestabilny i poza kontrolą państwa i głównie dlatego trafił do GITD, w którego gestii leży obecnie także organizowanie przetargów.

...ale i bez dyskryminacji

W organizowanych obecnie przetargach zabezpieczono należyte poszanowanie równości stron w nich startujących. Wszystko musi być w zgodzie z krajowymi i unijnymi przepisami.

– Trwają intensywne prace nad przygotowaniem dokumentacji przetargowej dla poszczególnych komponentów NKSPO. W postępowaniu przetargowym zamawiający będzie kierował się obowiązującymi przepisami prawa, w tym zasadą równego traktowania potencjalnych wykonawców – zapewnił nas GITD.

Nie wchodząc w szczegóły przetargu: liczą się jak zawsze cena i oczywiście jakość oferty, obejmującej nie tylko wdrożenie NKSPO, ale późniejsze nim administrowanie i serwis. Polskie podmioty nie mogą być więc preferowane, ale też nie powinny być dyskryminowane, jak to się zdarzało w przeszłości. Mają doskonały „staff” inżynierów i informatyków, liczne doświadczenia i naprawdę wystarczające zaplecze logistyczne. Zdecydowanie dorównują zagranicznym koncernom. Jeśli jeszcze cena usług przez nie oferowana będzie konkurencyjna, nic nie powinno stać na przeszkodzie, by przetargi wygrywały. Dobrze, by polski rząd to rozumiał i zyskał podobną świadomość, jaka stała się udziałem czeskiego sąsiada.

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij