Najtrudniejszy pierwszy krok, czyli jaka reforma podatków?

Kamil Goral
2019-09-28

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało ułatwienia w korzystaniu z ryczałtowych rozliczeń w podatku dochodowym. W tej chwili kwota przychodu w roku podatkowym poprzedzającym rok, w którym przedsiębiorca chce skorzystać z tej formy zapłaty daniny wynosi 250 tys. euro. Rząd chcę ją podnieść docelowo do 2 mln euro.

Najtrudniejszy pierwszy krok, czyli jaka reforma podatków?

Opodatkowanie na zasadach ryczałtowych oznacza, że dla przedsiębiorcy podstawą wymiaru jest przychód. Nie ma zatem konieczności ustalania podstawy opodatkowania poprzez pomniejszenie osiągniętego obrotu o poniesione koszty. Jest to rozwiązanie w niektórych przypadkach dużo korzystniejsze dla firmy, a jednocześnie prostsze w obsłudze. Warto przy tym pamiętać, że jedną z najczęściej kwestionowanych rzeczy podczas kontroli podatkowych są właśnie koszty.

Należy jeszcze zaznaczyć, że rozliczanie się na zasadach ryczałtowych ma charakter opcjonalny. Jeśli przedsiębiorca nie chce skorzystać z takiej formy zapłaty podatku, nie musi tego robić i w dalszym ciągu podstawą opodatkowania będzie dla niego dochód. Stawki w przypadku rozliczeń ryczałtowych wahają się od 2 do 20 proc., w zależności od branży w jakiej prowadzona jest działalność.

Proponowane rozwiązanie jest jedną z form upraszczania systemu podatkowego w naszym kraju. Podatki w Polsce do najłatwiejszych nie należą, co skutkuje trwającymi latami sporami z fiskusem i procesami przed sądami administracyjnymi. Wielu mniejszych firm na takie przeciąganie liny ze skarbówką zwyczajnie nie stać i zanim dojdzie do korzystnego dla nich rozstrzygnięcia, padają jak muchy.

Czy ryczałt to zmieni? Najpewniej nie, ale kierunek wart jest docenienia. Trzeba jednak pomyśleć o następnych krokach. W podatkach dochodowych takim krokiem może być zastąpienie metody memoriałowej metodą kasową, znaną z podatku VAT. Chodzi o to, aby obowiązek podatkowy powstawał nie w momencie wystawienia faktur, ale faktycznego otrzymania należności. Wiele firm na płatność czekać musi tygodniami, a często i miesiącami. Organy skarbowe jednak działają tak, jakby pieniądze były już na koncie. Rozwiązanie mogłoby być adresowane dla firm z sektora MŚP, tak jak wygląda to w ustawie VAT-owskiej.

Pamiętajmy o tym, że w naszym kraju bardzo poważnym problemem są w dalszym ciągu zatory płatnicze. Obecnie ryzyko, jakie się z nimi wiąże, spada jedynie na przedsiębiorcę, który nie może się doprosić zapłaty. Warto aby część tego ryzyka wzięło na siebie także państwo. Najmocniej owe zaległe płatności uderzają w mniejsze firmy, często niemające wystarczającej poduszki finansowej aby przetrwać, kiedy kontrahent nie wywiązuje się z obowiązku zapłaty. Niejedna firma z tego powodu musiała zwinąć żagle zostając z długami wobec organów podatkowych.

Sądzę, że poważna dyskusja na temat systemu podatkowego jeszcze przed nami, wciąż te daniny stanowią w Polsce jedną z poważniejszych barier w rozwoju dla podmiotów z sektora MŚP. Aby to się zmieniło trzeba wiele kwestii zmienić – zarówno jeśli chodzi o przepisy, jak i podejście urzędników. W tej kadencji nie udało się uchwalić ordynacji podatkowej. Najpewniej jednak temat wróci po wyborach. W programie idącego po wygraną PiS jest także przyjęcie trzech innych ustaw podatkowych, zastępujących obecne regulacje odnośnie PIT i CIT. W tematyce podatkowej szykuje się zatem ciekawy czas. Oby był to czas owocujący także w przemyślane i korzystne dla polskiego biznesu rozwiązania.

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij