Nasze niedziele

Piotr Hofman
2019-05-31

Temperatura dyskusji na temat skutków ustawy ograniczającej handel w niedzielę rośnie z tygodnia na tydzień, a biorąc pod uwagę tempo, w jakim wzrasta, można mieć przeczucie graniczące z pewnością, że to jeszcze nie koniec, że punkt kulminacyjny dopiero przed nami. Zresztą za sprawą środowego listu Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Adama Abramowicza do premiera Mateusza Morawieckiego ta dyskusja nabrała nowego wymiaru.

Nasze niedziele

Sytuacja najwyraźniej zrobiła się poważna, skoro minister rządu (rzecznik MŚP de facto pełni funkcję ministerialną) uznał, że w tym całym zalewie komentarzy płynących ze wszystkich środowisk, wyciągania przeróżnych danych (często z kapelusza – co nie przeszkadza niektórym powoływać się nawet na... Biuro Analiz Sejmowych!), najwyższy czas skierować do swojego zwierzchnika oficjalne pismo.

Rzecznik MŚP staje w obronie sektora handlowego MŚP i apeluje do premiera o wsparcie tego sektora. Dlaczego? Wyglada na to, że niezależnie od tego, co autor rzeczonej ustawy „miał na myśli”, w pewnym momencie coś poszło nie tak. Rykoszetem dostało się bowiem dużej części polskich przedsiębiorców z sektora MŚP, mimo iż ustawa z założenia – kosztem dużych zagranicznych sieci i dyskontów – miała cały ten sektor chronić. Problem w tym, że – pewnie nieświadomie – ustawodawca podzielił polskich małych i średnich przedsiębiorców na lepszych i gorszych. Do drugiego koszyka trafili franczyzobiorcy, którzy stali się raptem sklepikarzami drugiej kategorii. Jak to możliwe?

To efekt nacisków związków zawodowych, które w obronie „ludzi pracy” postanowiły przeforsować pogląd, iż część franczyzobiorców (z tzw. franczyzy twardej) to żadni przedsiębiorcy, tylko zwykli pracownicy najemni. A skoro tak, to ich nie powinien obowiązywać zapis ustawy, który mówi o tym, że zakaz handlu w niedziele niehandlowe nie dotyczy „placówek handlowych, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek” (art. 6, pkt 27 Ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni). 
Zrobił się bałagan prawny i powstał spór, który de facto uderzył w cały sektor handlowy MŚP. A przecież franczyzobiorcy to pełnoprawni polscy przedsiębiorcy, tyle że budujący swój kapitał w innym modelu biznesowym. Ten odprysk ustawy, który uderzył we franczyzobiorców, wymaga jak najszybszej reakcji i naprawy. Bo dysktuować i przerzucać się różnymi danymi można w nieskończoność, tymczasem na naszych oczach ustawa pomału zabija część polskiego biznesu tylko dlatego, że tę część ktoś uznał nie za przedsiębiorców działających na własny rachunek, ale za pracowników najemnych. Tak absolutnie być nie może, trzeba wrócić do stanu poprzedniego i przywrócić równość wobec prawa wszystkim przedsiębiorcom z sektora handlowego MŚP – niezależnie od tego, jaki model biznesu prowadzą. I to jest zadanie dla ustawodawcy „na już”. Co do tego – jako Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa, czyli stowarzyszenie wspierające wszystkich małych i średnich przedsiębiorców – nie mamy najmniejszych wątpliwości i dlatego z całych sił popierać będziemy Rzecznika MŚP w dążeniu do naprawienia tego stanu rzeczy.

Zresztą minister Abramowicz zwraca uwagę na jeszcze jedną, ważną kwestię, jeśli chodzi o wsparcie sektora handlowego MŚP, i apeluje do premiera o trzy rzeczy: 
- przywrócenia zawieszonej od listopada 2016 r. ustawy o podatku handlowym
- zlikwidowaniu nieuczciwych praktyk korporacji handlowych, wyrażających się w bezkarnym stosowaniu cen dumpingowych bez reakcji UOKiK
- ograniczenia napływu towaru spoza UE, głównie z Chin, który nie podlega tym samym rygorom jakościowym, co wyprodukowany na wspólnym obszarze gospodarczym

Jeżeli takie działania nie nastąpią, grozi nam całkowita monopolizacja rynku przez duże, korporacyjne sieci, a skutkiem tego będzie nie tylko ograniczenie oferty zakupu dla konsumentów, ale także zamknięcie alternatywnych kanałów dystrybucji dla polskich producentów i rolników, co niewątpliwie doprowadzi do zamykania małych fabryk, zakładów przetwórczych, a zarazem pogorszy warunki prowadzenia gospodarstw rolnych. Mały producent (…) nie będzie miał żadnych szans utrzymania swojego warsztatu pracy – pisze Rzecznik MŚP.
I trudno nie przyznać mu racji. Zresztą gdyby, nie daj Boże, tak się stało, wtedy żadna ustawa ograniczająca handel w niedziele nic tym małym i średnim przedsiębiorcom nie pomoże. Warto mieć tego świadomość.

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij