"Perspektywy dla młodych są lepsze niż cztery lata temu"

Mariusz Urbanke
2019-10-09

Programy takie jak „Rodzina 500+”, „Emerytura+”, „Dobry start” czy „Mama 4+” zmniejszyły nierówności społeczne, ograniczyły ubóstwo i mają znaczący wpływ na gospodarkę – mówi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożena Borys-Szopa.

Wciąż słychać głosy, że program „Rodzina 500+” zbytnio obciąża budżet. Z Pani wypowiedzi wynika jednak, że na tym programie zyskują nie tylko rodziny, ale i pośrednio cała gospodarka. Jakie ma Pani na to dowody?

Programy „Rodzina 500+” i „Dobry start” to świadczenia, które są naprawdę znaczącym wsparciem dla domowych budżetów. Przez 18 lat rodzina z trójką dzieci otrzyma od państwa w ramach „500+” 324 tys. zł. Warto podkreślić, że dodatek w wysokości do 500 zł będzie wkrótce wypłacany również osobom niezdolnym do samodzielnej egzystencji, u których łączna kwota świadczenia uzupełniającego i świadczeń finansowanych ze środków publicznych nie przekracza 1600 zł. Jak wynika z naszych szacunków, będzie to nawet ok. 850 tys. osób. Chociaż ustawa wchodzi w życie 1 października br., już dzisiaj można składać wnioski o świadczenie. Będą one rozpatrywane właśnie od 1 października. Wierzę, że proces ten będzie przebiegał sprawnie, a tam, gdzie sytuacja będzie jasna, pieniądze trafią na konto bez zbędnej zwłoki.

Programy te – zwłaszcza „Rodzina 500+” – mają ogromne znaczenie dla wzrostu konsumpcji, a więc pobudzania popytu wewnętrznego, co przekłada się m.in. na wzrost PKB. Dzisiaj koniunktura gospodarcza w Polsce jest ciągle bardzo dobra. Rodziny mogą sobie pozwolić na nowe zakupy. Spotkałam się niedawno z rodziną wielodzietną i mama przyznała, że po raz pierwszy wszystkie jej dzieci mają nowe buty. Dla wielu rodzin to niezwykle ważne, że nie kupują już „na zeszyt”. Być może realizują też dzięki temu programowi jakieś wcześniejsze zobowiązania. Być może po raz pierwszy wybrali się na wakacje – dane resortu sportu i turystyki mówią o stałym wzroście tej branży w Polsce. Wielu rodziców inwestuje w przyszłość swoich dzieci, w dobre wykształcenie, w realizację ich pasji. Możliwość uczestnictwa dzieci w takich formach aktywności sprzyja ich rozwojowi i budowie tzw. kapitału społecznego, który w przyszłości zaowocuje. Prezes Jarosław Kaczyński powiedział to na konwencji PiS w Katowicach: „Stawiamy na geniuszy i wiem, że w Polsce tacy geniusze są i niewątpliwie będą nowi”.

Sądzi Pani, że bez programu „Rodzina 500+” tych geniuszy byśmy utracili, bo np. ich rodzice wyjechaliby za granicę w poszukiwaniu pracy i to niemiecka czy brytyjska gospodarka korzystałyby z uzdolnionej, polskiej młodzieży?

Zgadzam się z tak postawioną tezą, dlatego staramy się zrobić wszystko, żeby ci, którzy wyjechali, wrócili do Polski. Mają temu służyć nie tylko olbrzymie programy społeczne, ale również reformy fiskalne, jak m.in. zerowy podatek dla młodych, który wprowadził w życie nasz rząd, czy programy, które np. ułatwiają rozpoczęcie działalności gospodarczej. To są działania, które mają przekonać Polaków, że w Polsce warto mieszkać i pracować, a także sprawić, że ci, którzy wyjechali wcześniej, zaczną wracać do kraju.

Zwłaszcza że obecnie sytuacja obcokrajowców w Wielkiej Brytanii robi się nieciekawa.

Nie mnie to oceniać. Róbmy po prostu wszystko, żeby u nas było ciekawie. Ocena Polski jest coraz lepsza, ostatnie dane i ranking ponownie to potwierdzają. Perspektywy dla młodych są lepsze niż wiele lat temu, lepsze niż jeszcze cztery lata temu.

Niedawno pojawił się projekt płacy minimalnej sięgającej 4 000 zł brutto. Związki bardzo wspierają tę propozycję, ale pracodawcy się jej trochę obawiają – dla wielu firm niskie koszty pracy w Polsce są ważną przewagą na konkurencyjnym rynku międzynarodowym. Jak widzi Pani drogę dojścia do wspomnianej kwoty?

Projekt płacy minimalnej sięgającej 4 000 zł to projekt przyszłości, dzisiaj mówimy o płacy minimalnej wynoszącej 2 600 zł od 1 stycznia 2020 r. Pragnę jednak podkreślić, że podniesienie płacy minimalnej jest jednym z pierwszych kroków, aby skończyć z mitem, że w Polsce jest tania siła robocza. Jesteśmy krajem rozwijającym się, więc zarobki muszą być na dobrym poziomie. Warto też zauważyć, że zagraniczne firmy nie płacą najniższego wynagrodzenia, więc jeśli najniższe wynagrodzenie w Polsce wzrośnie, to liczymy na to, że wzrosną pensję w sektorze dużych korporacji zagranicznych. Ta oferta skierowana jest zarówno do Polaków, których chcemy zatrzymać w Polsce, jak i do tych, którzy wyjechali z kraju – by zachęcić ich do powrotu. Wzrost płacy minimalnej do 2600 zł to znacząca podwyżka. W przyszłym roku płaca minimalna stanowić będzie blisko 50 proc. prognozowanego na 2020 rok przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Pamiętajmy, że od 1 stycznia 2020 r. wchodzi w życie ustawa, która wyłącza z płacy minimalnej dodatek stażowy. Wcześniej wyłączyliśmy dodatek przysługujący pracującym w porze nocnej. Chcemy, aby płaca była rzeczywistą płacą. Musimy dążyć do tego z rozwagą.

To ważne, bo po ogłoszeniu tej propozycji rozpętała się ostra kampania przeciwko tak szybkiemu wprowadzaniu wyższej płacy minimalnej.

Odkąd istnieje rynek i tzw. stosunek pracy, pracodawcy chcą jak najwięcej skorzystać, a pracownicy chcą jak najwięcej zarobić. Bunty społeczne rodzą się głównie z powodu niskich płac. Projekt zwiększenia płacy minimalnej do kwoty 4000 zł, to propozycja, która będzie realizowana na przestrzeni pięciu lat, więc to nie jest skokowa podwyżka. Zanim do tego dojdzie, gospodarka też będzie już w innej kondycji. Na Radzie Dialogu Społecznego będziemy wysłuchiwać pracodawców. Padły już pierwsze propozycje. Zostały zapowiedziane zmiany w obrębie składek ZUS, które obejmą wyłącznie mikroprzedsiębiorców. Aktualnie niższy ZUS jest wyliczany od przychodu, a będzie wyliczany od dochodu, co pozwoli objąć tym udogodnieniem większą liczbę przedsiębiorstw.

Liczba bezrobotnych jest na rekordowo niskim poziomie. Jak widzi Pani przyszłość rynku pracy?

Przewidujemy, że dobrym miesiącem będzie również wrzesień, bo prace sezonowe jeszcze trwają. Stopa bezrobocia rejestrowanego według szacunków naszego ministerstwa na koniec roku może wynieść 5,4 proc. Aktywizacja działa, do pracy trafiają również ci z wieloletniego bezrobocia. To jest budujące. Jednak obecna sytuacja na rynku pracy to nie tylko kwestia statystyki, ale również kwestia bardzo wielu systemów, które doprowadziły do tego, że ludziom zaczyna opłacać się pracować.

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij