Polityka gospodarcza na miarę obecnej sytuacji związanej z epidemią koronawirusa musi być odważna!

Kamil Goral
2020-03-14

Polska gospodarka najprawdopodobniej będzie wymagała potężnego pakietu stymulacyjnego w związku z epidemią koronawirusa. Wiele firm, szczególnie tych mniejszych oraz działających w takich branżach jak turystyka, transport, hotelarstwo czy gastronomia może nie przetrwać. Konieczne będzie zatem uruchomienie znacznych środków publicznych, co rzecz jasna poskutkuje nieplanowanym przecież na ten rok deficytem.

Polityka gospodarcza na miarę obecnej sytuacji związanej z epidemią koronawirusa musi być odważna!

Fot. Twitter

Na przeszkodzie stoi stabilizująca reguła wydatkowa, czyli wpisany do ustawy o finansach publicznych algorytm obliczania dopuszczalnego w danym roku poziomu wydatków budżetu państwa. Nieraz pisałem, że SRW to rozwiązanie zbyt sztywne. Co prawda możliwe jest zawieszenie jej obwiązywania ale tylko kiedy w kraju obowiązuje stan wojenny lub stan wyjątkowy. Nie wiadomo, czy ten drugi zostanie wprowadzony w związku z epidemią. Obecnie uruchomiono stan zagrożenia epidemicznego, ten jednak nie upoważnia do niestosowania reguły. Tymczasem już teraz rząd zapowiedział możliwość prolongaty w opłacaniu składek na ZUS czy w rozliczeniach z fiskusem. Wiele firm powinno móc liczyć na abolicję, jeśli chodzi o jedne i drugie zobowiązania. Oczywiście konieczne będzie tutaj przyjęcie określonych reguł skorzystania z tych zwolnień, najpewniej jednak bez tego się nie obejdzie. To z kolei oznaczać może poważne uszczuplenia dla budżetu państwa. Jeśli jednak ma nie dojść do fali plajt skutkujących wzrostem bezrobocia i recesją, działać trzeba zdecydowanie. Na ten rok SRW powinna być zatem wyłączona ze stosowania. Wskazany byłby sygnał ze strony rządu, że takie kroki są planowane.

Firmy mogą mieć zresztą problemy nie tylko z regulowaniem zobowiązań publicznoprawnych. Trudności mogą pojawił się także z bieżącą obsługą kredytów i innych zobowiązań wobec sektora finansowego. To zaś może wymagać wsparcia płynnościowego ze strony NBP, szczególnie kiedy zbyt narażony na ryzyko banki przestaną finansować gospodarkę. Obniżka stopy procentowej banku centralnego to w tych okolicznościach zbyt mało. Nie brak zresztą głosów, że lepiej jej nie obniżać ze względu na wciąż dużą ekspozycję polskich kredytobiorców na zobowiązania wyrażone w obcych walutach (vide kredyty frankowe), na co zwraca uwagę członek Rady Polityki Pieniężnej Łukasz Hradt. Niższe stopy to przecież słabszy złoty i wyższa rata. Być może pora zatem na polska wersję luzowania ilościowego czyli bezpośredniego zasilania gospodarki w płynność przez NBP?

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij