Rewolucja podatkowa odroczona

Marek Kutarba
2020-01-25

Mimo trwających od kilku lat prac nadal nie wiadomo, czy, kiedy i w jakiej postaci zostaną uchwalone przepisy nowej Ordynacji podatkowej. Tymczasem korzystanie z obecnie obowiązujących jest coraz trudniejsze.

Rewolucja podatkowa odroczona

Fot. Ministerstwo Finansów - materiały prasowe

Jednym z najważniejszych z punktu widzenia podatników aktów prawnych jest Ordynacja podatkowa. To właśnie w tej ustawie uregulowane są kwestie związane z podstawowymi prawami i obowiązkami podatników, a także zasady postępowania podatkowego oraz kontroli. Kłopot z przepisami jest jednak taki, że były one już tyle razy nowelizowane, że cała ustawa stała się mało czytelna. To nie tylko kwestia ciągłych zmian w jej przepisach, ale także dodawania do niej coraz nowszych regulacji.

Skutek jest taki, że przy niektórych artykułach ordynacji podatkowej zaczęło już brakować liter, które można byłoby dodawać do oznaczeń artykułów (w ustawach, jeśli po jakimś artykule dajmy na to 75 dodawany jest kolejny, który ma być przed artykułem 76 to dostaje on oznaczenia 75a, kolejny 75b itd.). Wszystko to sprawiło, że Ordynacja podatkowa stała się dla podatników mało czytelna.

W kilka lat powstał niedoskonały projekt

W związku z tym powstał pomysł napisania Ordynacji podatkowej od nowa. Powstała nawet specjalna Komisja Kodyfikacyjne, która przez niemal cztery lata przygotowywała nowe przepisy. Tak się jednak niefortunnie zdarzyło, że efektem jej prac rząd zajął się tuż przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. Projekt trafił wprawdzie do Sejmu, ale ten nie zdążył już się nim zająć. Projekt, zgodnie z zasadą dyskontynuacji, trafił zatem do kosza (nowy Sejm nie pracuje nad projektami wniesionymi przez rząd do Sejmu poprzedniej kadencji; aby tak się stało, trzeba je ponownie do Sejmu skierować).

Nie oznacza to jednak, że pomysł napisania Ordynacji podatkowej od nowa umarł. Zarówno partia rządząca w trakcie kampanii do Sejmu, jak i później premier zapowiadali, że ustawa ta zostanie uchwalona. Na pewno jednak nie w takiej wersji, w której trafiła poprzednio do Sejmu.

Przygotowany przez Komisje kodyfikacyjną projekt był bowiem powszechnie krytykowany przez ekspertów, a nawet biuro legislacyjne działające przy premierze, a następnie biuro legislacyjne Sejmu. Zarzucano mu przede wszystkim liczne błędy, o które zresztą nie było wcale tak trudno, jeśli zważymy, że nowa Ordynacja podatkowa miała mieć niemal 800 artykułów i zakładała zmiany w 163 innych ustawach.

Będą zmiany, ale nikt nie wie jakie

Dziś trudno jest jednoznacznie stwierdzić, w jakim kierunku pójdą poprawki w kolejnej wersji projektu. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ramach nowej Ordynacji miało dojść przede wszystkim do uproszczenia procedur oraz wzmocnienia pozycji podatnika wobec fiskusa. Służyć temu miała między innymi nowa instytucja Rzecznika Podatników (z biurami we wszystkich województwach), który miałby stać na straży praw podatników, w szczególności poszanowania zasady zaufania do władzy publicznej, bezstronności, równego oraz sprawiedliwego traktowania. Podatnicy mieli też dostać więcej czasu na składanie odwołania od decyzji podatkowych (30 zamiast obecnych 14 dni), czy zażalenia (14 zamiast obecnych 7 dni).

Miały się pojawić także konsultacje podatkowe i mediacja, które miały ułatwiać rozwiązywanie sporów pomiędzy podatnikami i organami podatkowymi na zasadzie wzajemnego porozumiewania się. Znacznie prostsze miały być także procedury prowadzenia sporu z fiskusem i kontroli. Miał się też pojawiać przepis, że zawieszenie okresu przedawnienia nie może wydłużyć go ponad obowiązujące 5 lat. Dziś pięcioletni okres przedawnienia to fikcja. W każdej chwili może bowiem dojść w skutek działania fiskusa do zawieszenia okresu przedawnienia, który w skutek tego się wydłuża. A podatnik nie ma żadnej gwarancji co do tego, w jakim terminie do przedawnienia ostatecznie dojdzie.

Potrzebne proste przejrzyste przepisy

Nowa Ordynacja podatkowa to bez wątpienia największy projekt legislacyjny od lat przypominający swoim zakresem prace nad kodyfikacjami takimi jak Kodeks cywilny czy karny. Dlatego ważne jest, by uchwalone przepisy były precyzyjne i jasno sformułowane, a pozycja stron – podatnika i fiskusa – zrównoważona. Po ich uchwaleniu przepisy te powinny być stosowane przez lata bez konieczności dokonywania ich szybkiej nowelizacji i kolejnych licznych zmian. Trudno sobie bowiem wyobrazić sytuację podobną, która ma miejsce dziś, kiedy obecnie obowiązującą Ordynację podatkową na przestrzeni 20 lat zmieniono ponad 100 razy, czyli średnio zmieniano ją po pięć razy w roku.

Ważne także, aby nowe przepisy w sposób precyzyjny rozstrzygały istniejące dziś wątpliwości związane ze stosowaniem określonych rozwiązań. I nie dotyczy to tylko kwestii przedawnienia.

Nowe przepisy muszą też gwarantować podatnikom równorzędną pozycję w sporze z fiskusem, tak aby zagwarantować im realizację podstawowych zasad postepowania podatkowego, które zresztą Ordynacja podatkowa od dawna formułuje. Przede wszystkim jednak, konieczna jest likwidacja różnego rodzaju wytrychów, które urzędnicy używają do osłabiani pozycji podatnika, czy też niekończącego się przedłużania załatwianych sprawa. Aby było to możliwe, konieczne jest nie tylko poprawienie wszystkich wskazanych już wad projektu nowej Ordynacji, ale także znacznie szersze skonsultowanie go z organizacjami i przedstawicielami biznesu. Bez tego trudno bowiem wyobrazić sobie uchwalanie przepisów, które będą łatwiejsze i bardziej zrozumiałe dla podatników. A im przepisy są bardziej zagmatwane i niezrozumiałe, w tym większa pokusa, by je omijać.

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij