Rewolucja w żywieniu zwierząt! Dobra informacja dla branży mięsnej

Jacek Podgórski
2020-03-09

Komisja Europejska, po latach, powróciła do pomysłu przewrócenia możliwości skarmiania „krzyżowego”. Jest to szansa na znaczne ograniczenie kosztów szczególnie dla producentów drobiu i trzody chlewnej.

Rewolucja w żywieniu zwierząt! Dobra informacja dla branży mięsnej

Fot. Pixabay

Grupa robocza Komisji Europejskiej do spraw TSE rozpoczęła prace nad wprowadzeniem zmian legislacyjnych, które umożliwią hodowcom zwierząt wykorzystywanie w żywieniu przetworzonych białek pochodzenia zwierzęcego. W ogromnym uproszczeniu mowa o tych częściach zwierząt, które z różnych powodów nie mogą być wykorzystane do spożycia przez człowieka, a które dziś, ze względu na unijne prawodawstwo, muszą zostać poddane jednej z dostępnych form utylizacji.

Możliwość tego typu skarmiania zniknęła po epidemii gąbczastej encefalopatii bydła, czyli popularnej choroby szalonych krów. Wówczas wprowadzenie zakazu miało charakter prewencyjny i pozwoliło na zatrzymanie tej niebezpiecznej choroby.

Skarmianie krzyżowe opiera się na możliwości wykorzystania przetworzonych białek zwierzęcych pochodzących z hodowli drobiu do skarmiania trzody chlewnej i odwrotnie – wykorzystania ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego z hodowli trzody do karmienia drobiu. W obu tych sektorach Komisja planuje także dopuszczenie możliwości skarmiania zwierząt białkiem pochodzącym od hodowlanych owadów.

Unijni politycy chcieliby także, aby hodowcy zwierząt zyskali możliwość wykorzystywania krwi bydlęcej do skarmiania w akwakulturze oraz hodowlach trzody chlewnej. Z interesującym wnioskiem zwróciła się do Komisji także Europejska Organizacja Białek Pochodzenia Zwierzęcego, która domaga się, aby w preparatach mlekozastępczych dla cieląt znaleźć mogła się krew wieprzową.

Rozwiązania proponowane przez ekspertów pozostają w zgodzie z przewidzianą dla rolnictwa europejskiego strategią Zielonego Ładu, która ma na celu projektowanie takich rozwiązań legislacyjnych, które z jednej strony pozostaną w zgodzie z troską o środowisko naturalne, z drugiej zaś ograniczą koszty ponoszone dziś przez rolników. Tak właśnie działa wykorzystywanie ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego w żywieniu zwierząt. Alternatywą dla tej formy zagospodarowania białka jest utylizacja konwencjonalna, czyli spalanie odpadów w specjalnie przystosowanych do tego celu spalarniach. Jest to rozwiązanie kosztowne, a przy okazji obciążające środowisko. Co ciekawe ponad 90 proc. firm zajmujących się tą formą utylizacji odpadów i działających na polskim rynku reprezentuje niemiecki kapitał.

Już dziś uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego wykorzystywane są do produkcji pasz dla mięsożernych zwierząt futerkowych. W Unii Europejskiej rocznie produkuje się około 20 mln ton tego typu odpadów – w Polsce około 2 mln ton. Niemal połowę tego wolumenu zagospodarowują w formie paszy szeroko hodowane na terytorium Polski norki amerykańskie. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju wsi szacowało, że wartość w ten sposób wykorzystanych ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego wynosi około 1 mld zł rocznie. Są to środki, które producenci drobiu zarabiają na sprzedaży swoich odpadów fermom futrzarskim. Gdyby taka korelacja nie mogła istnieć, hodowcy musieliby przeznaczyć podobne kwoty na konwencjonalną formę utylizacji odpadów.

Producenci drobiu z aprobatą wypowiadają się na temat planowanych rozwiązań, gdyż pozwoli to temu prężnie rozwijającemu się sektorowi na ograniczenie kosztów związanych ze spalaniem tych odpadów, które nie trafią do gospodarstw utrzymujących zwierzęta futerkowe. Podobnie sytuacja ma się w przypadku branży producentów trzody chlewnej, którzy w związku z epidemią ASF usilnie szukają oszczędności.

* autor jest Dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij