Rozpaczliwe wołanie o pomoc przedsiębiorców to nie przypadek ani spisek!

Krzysztof Budka
2020-03-26

Czy pomoc, jaką przedsiębiorcom proponuje rząd w ramach tzw. tarczy antykryzysowej, ma tylko iluzoryczny charakter? Wielu właścicieli firm, niezależnie od przekonań politycznych, patrząc na te sprawy zerojedynkowo, czyli z ekonomicznego punktu widzenia, jest właśnie takiego zdania. To nie jest ani przypadek, ani żaden spisek. To rzeczywistość, którą rząd powinien jak najszybciej zrozumieć.

Rozpaczliwe wołanie o pomoc przedsiębiorców to nie przypadek ani spisek!

Fot. Pixabay

To jest moment, kiedy tak naprawdę okaże się, czy jako państwo tworzymy wspólnotę, czy raczej tylko i wyłącznie grupy różnych interesów, gdzie obowiązuje zasada „ratuj się, kto może!”. Bardzo niedobrze by się stało, gdyby rząd w ramach pakietu pomocowego wysłał przedsiębiorcom taki sygnał. A niestety, wielu z nich tak propozycje zawarte w ramach tzw. tarczy antykryzysowej odebrało. Nie jest więc przypadkiem, że wśród wielu przedsiębiorców nie mówi się o tarczy antykryzysowej, ale o… betonowym kole ratunkowym. I nie zmienia tego nawet propagandowe opakowanie, w jakie niektórzy ubierają wspomnianą tarczę.

– Jesteśmy polską firmą, tworzącą miejsca pracy dla blisko 10 000 osób, która swoje zobowiązania podatkowe odprowadza w Polsce. Jako grupa kapitałowa CCC tylko w roku 2019 zapłaciliśmy ponad 470 mln złotych z tytułu zobowiązań publicznoprawnych – pisze w liście do mediów Marcin Czyczerski, prezes CCC.

W podobnym, niestety trochę rozpaczliwym tonie, wypowiadają się prezesi innych dużych polskich prywatnych firm, m.in. LPP czy F4. To firmy, które mają międzynarodową renomę i są ambasadorami Polski za granicą. Naprawdę nie mamy takich firm na tyle dużo, by machnąć ręką na ich kłopoty i nie zwracać uwagi na to, co ich przedstawiciele mówią i jak odbierają to, co proponuje Państwo Polskie w ramach solidarnej wspólnoty w czasach epidemii. Naprawdę ich głos trudno uznać za „czepianie się”. To nie jest czepianie się, to w pewnym sensie rozpaczliwe wołanie o pomoc (konkretną i jak najszybszą). Zamiatanie problemów pod dywan nie sprawi, że te problemu znikną. Co najwyżej przez chwilę nie będzie ich widać. Ale tylko przez chwilę…

Rząd „uderza” w te firmy, zamykając m.in. galerie handlowe. Ze zrozumiałych względów taki krok jest wymagany, więc trzeba się z tym – chcąc, nie chcąc – pogodzić. Ale co proponuje w ramach rekompensaty? Dofinansowanie wynagrodzeń pracowników objętych przestojem do wysokości 50 proc. ich wynagrodzenia. Dofinansowanie wynagrodzeń pracowników, którym zmniejszono etat o nie więcej niż 20 proc. do wysokości 50 proc. tego wynagrodzenia, jednak nie więcej niż 40 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Oba rodzaje wsparcia stanowią pomoc de minimis. A pomoc de minimis podlega limitowaniu do 200 tysięcy euro na okres trzech lat. Do tego jeśli przedsiębiorca korzystał z pomocy de minimis w ostatnim czasie (np. w ramach zwolnienia z podatku od nieruchomości w związku z nową inwestycją), okaże się, że pomoc w ramach tarczy antykryzysowej w ogóle mu nie przysługuje.

- Zakładając dofinansowanie na jednego pracownika w wysokości około dwóch tysięcy złotych, w dużym przedsiębiorstwie limitu starczy na dofinansowanie dla około 400 pracowników i tylko na jeden miesiąc - oczywiście przy założeniu, że pracodawcy jakikolwiek limit przysługuje. Pozostałe setki miejsc pracy pozostaną niedofinansowane – dodaje wspomniany już w tym tekście prezes CCC.

A mówimy o firmach, które zatrudniają nawet i po kilkanaście tysięcy pracowników…

Wczoraj minister Jadwiga Emilewicz zapowiedziała, że jeśli sytuacja w związku z koronawirusem będzie się przedłużać, rząd rozszerzy wachlarz pomocy. Ale ten wachlarz już teraz wymaga rozszerzenia. I to zdecydowanie jak najszybciej!

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij