SOBOŃ: Budżet bez deficytu. Jak to możliwe?

Artur Soboń
2019-08-29

Rok stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości był gospodarczo najlepszym okresem w ostatnich stu latach historii Polski. Pokazują to wszystkie wskaźniki ekonomiczne.

SOBOŃ: Budżet bez deficytu. Jak to możliwe?

Wysoki i zbilansowany 5-procentowy wzrost PKB. Inflacja wyraźnie poniżej celu NBP. Deficyt sektora finansów publicznych rekordowo niski. Najniższe po 1989 roku bezrobocie, 7-procentowy wzrost wynagrodzeń rok do roku, a nawet dodatnie saldo migracyjne. Widać, że plan premiera Mateusza Morawieckiego działa w praktyce. I gdy zostaliśmy już trochę przyzwyczajeni do kolejnych dobrych wieści z gospodarki, myśląc, że nic nas nie zaskoczy, to nagle bum – projekt budżetu państwa na rok 2020 bez deficytu.

I to projekt budżetu, który jest jednocześnie prorozwojowy, jak i prospołeczny. Oznacza utrzymanie niezbędnego finansowania wszystkich przyjętych programów rządowych, m.in. Rodzina 500+, Dobry start, Mama 4+, świadczenia dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji, realizację świadczeń rodzinnych zakładającą podwyższenie wysokości zasiłku pielęgnacyjnego, zwiększeni wydatków na naukę, bezpieczeństwo narodowe, infrastrukturę czy gospodarkę morską. Dodajmy tylko, że cztery lata temu odziedziczyliśmy po poprzednikach deficyt na poziomie 50 miliardów złotych, bez tak ambitnych projektów prorozwojowych i prospołecznych. Dzisiaj dochody i wydatki na rok 2020 to dokładnie 429,5 miliarda złotych. Nie dość zatem przypominać, jak jeszcze trzy lata temu opozycja straszyła Polaków załamaniem finansów państwa, a także jak liberalni ekonomiści związani z PO łamią sobie dzisiaj głowy, w jaki sposób pokazać brak deficytu jako szkodliwy dla gospodarki.

Jak do tego doszło? Polska po roku 1989 przechodziła dwie wyraźne fazy szybkiego wzrostu gospodarczego. Pierwszą w latach 1994-1998. Tylko że wówczas towarzyszyła mu bardzo wysoka inflacja, która wyraźnie przekraczała poziom 10 proc. Mieliśmy także dwucyfrowe bezrobocie. Dodatkowo startowaliśmy wówczas z dość niskiego poziomu PKB na mieszkańca. W parytecie siły nabywczej, według danych MFW, PKB wynosił zaledwie 10 tys. USD (obecnie ok. 30 tys. USD). To jasne, że gospodarce dużo łatwiej rosnąć, gdy start następuje z poziomu załamania rynku, którego doświadczyliśmy na początku lat 90-tych. Drugi okres rozwoju przypada już na lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, czyli lata 2005-2007. Gospodarka nie była wówczas jednak tak zrównoważona. Deficyt na rachunku obrotów bieżących przekraczał 6 proc. PKB w 2007 r. Państwo było bardzo silnie stymulowane kredytami konsumpcyjnymi i hipotecznymi Polaków. Dzisiaj kredyty rosną w tempie umiarkowanym, a gospodarka szuka cały czas nowych zasobów w innowacjach, inwestycjach, ale też w zwiększaniu liczby aktywnych zawodowo Polaków, w szczególności pomagając osobom młodym na starcie życia rodzinnego i zawodowego.

Wraz ze Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju mamy własny plan działania i unikamy rozwojowego dryfu. To już nie jest Polska koncentracji rozwoju dla nielicznych w kliku dużych ośrodkach miejskich i „dyfuzji naśladowczej” od zachodnich gospodarek Unii Europejskiej. To Polska, która sama, w oparciu o własną politykę monetarną i fiskalną, kreuje rzeczywistość i to właśnie przynosi efekty.

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij