Totalna panika na polskiej giełdzie. Indeksy lecą na łeb, na szyję

Redakcja
2020-03-12

Panika na polskiej giełdzie. Ok. godz. 10 WIG 20 spada o blisko 10 proc., najmocniej traci CCC i CD Projekt. Nasz rynek krwawi wraz z innymi europejskimi indeksami. Wszystko dzieje się po zakończeniu najdłuższej w historii USA hossy, ogłoszeniu przez WHO pandemii koronawirusa oraz niezadowolenia inwestorów z pakietu pomocowego Donalda Trumpa.

Totalna panika na polskiej giełdzie. Indeksy lecą na łeb, na szyję

Fot. Pixabay

Jak piszą komentatorzy rynkowi, taką panikę na polskiej giełdzie znają tylko najbardziej doświadczeni inwestorzy, pamiętający jeszcze lata 90. Indeks rodzimych blue chipów zbliża się do istotnego wsparcia z lutego 2009 roku w okolicach 1.330 pkt., gdzie zostało ustanowione lokalne minimum po zakończeniu wyprzedaży akcji po upadku amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers.

Po godz. 10 indeks szerokiego rynku WIG spada o 9,2 proc., a WIG 20 o 9 proc. Najmocniej przeceniane jest CCC (-14 proc.) i CD Projekt, dotychczas ulubieniec inwestorów (-18 proc.), który nie doświadczył takiego spadku nawet po informacji o przesunięciu premiery Cyberpunka. Miażdżony jest także kurs akcji LPP (spadek o 14 proc.). Co więcej, także Tauron zaliczył wczoraj osunięcie tak duże, że jego jeden walor kosztuje już mniej niż 1 zł. A to oznacza, że państwowa spółka jest pierwszą w historii tego indeksu groszówką.

W Polsce doświadczamy coraz większej liczby przypadków zakażenia koronawirusem, zamknięte są szkoły i muzea. - W Polsce potwierdzonych jest niemal 50 przypadków, natomiast mówi się o setkach niepotwierdzonych. Zamknięcie szkół czy obiektów sportowych w całym kraju i spekulacje na temat zamykania obiektów handlowych powoduje silny odwrót z giełdy. Dzisiaj kilkadziesiąt minut po otwarciu widać spadki na WIG20 na poziomie 9 proc. Nieco lepiej sytuacja wygląda na rynku walutowym, choć złoty jest generalnie wyprzedawany - twierdzi Michał Stajniak, analityk XTB.

W USA za to oficjalnie zakończyła się najdłuższa w historii USA hossa. Co więcej, prezydent Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone na 30 dni wstrzymają przyjazdy z Europy do USA. Dotyczy to także Polski, lecz nie obejmie Wielkiej Brytanii. Decyzja wchodzi w życie w najbliższy piątek o północy.

- Rozczarowanie decyzjami Donalda Trumpa dało rynkom kolejny pretekst do wyprzedaży. W temacie pakietu ratunkowego prezydenta USA otrzymaliśmy ogólniki i mało konkretnych decyzji, a zakaz podróżowania przez 30 dni do Europy zupełnie zaskoczył inwestorów. Początkowo miał on dotyczyć także handlu, ale później szef Białego Domu uściślił, że w żadnym stopniu nie zostanie on dotknięty ograniczeniami - komentuje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Jak przekonuje, największa wyprzedaż dotyka rynki akcji, mocno traci też ropa.

- Spadają też rentowności amerykańskich obligacji, ale dolar na tym już nie traci. Potwierdzają się tym samym prezentowane w ostatnich dniach przypuszczenia, że faza ostrej wyprzedaży amerykańskiej waluty została zakończona i teraz inwestorzy będą selektywnie podchodzić do rynku oceniając, kto najbardziej straci gospodarczo na COVID-19 - wylicza Rogalski, dodając: łabo zachowuje się funt, chociaż wczoraj kanclerz skarbu Rishi Sunak zapowiedział większe wydatki z budżetu (widać echa cięcia stóp przez BOE, oraz niepewności, co do gospodarczo-fiskalnych kosztów koronawirusa), a także euro.

Dzisiaj w centrum uwagi będzie decyzja Europejskiego Banku Centralnego. Czy będzie ona przełomowa? - Raczej nie, gdyż na obecną chwilę bardziej efektywne od luzowania monetarnego byłyby działania podejmowane przez rządy - potężne, stymulacyjne pakiety fiskalne. Problem jednak w tym, że takowe mogłyby zostać efektywnie wdrożone dopiero wtedy, kiedy minęlibyśmy już szczyt zakażeń koronawirusem. Dopóty do tego nie dojdzie, to strach będzie rządził rynkami - tłumaczy analityk DM BOŚ.

Sporo możemy również powiedzieć już o rynku amerykańskim, który dopiero rozpocznie sesyjny handel za kilka godzin. - Przecena na rynku akcji przyniosła spadek kontraktu terminowego na indeks S&P500 o 5 proc. i sięgnięcie dziennego dolnego limitu. Od teraz notowania kontraktu nie zostaną zawieszone, ale kurs nie może zjeść niżej, ale może rosnąć. Po starcie handlu kasowego o 14:30 limity dla indeksu bazowego zostają ustalone na -7 proc., -13 proc. i -20 proc. W przypadku osiągnięcia pierwszych dwóch handel zostaje wstrzymany na 15 minut. Spadek o 20 proc. oznacza zakończenie notowań - mówi Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Źródło: Bussines Insider

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij