Warto doceniać polskie innowacyjne rozwiązania

Krzysztof Budka
2019-05-31

Polska firma, z polskimi inżynierami, bez konieczności importowania głównych komponentów, opracowała innowacyjny system łączności. - Jesteśmy z niego dumni, bo to rozwiązanie odpowiadające wyzwaniom, jakie niosą czasy globalnej komunikacji - mówi Roman Musiał, prezes firmy MINDMADE, wchodzącej w skład Grupy WB.

Warto doceniać polskie innowacyjne rozwiązania

Grupa WB kojarzy się z produktami dedykowanymi wojskowym, natomiast firma MINDMADE, wchodząca w skład tej grupy, oferuje produkty i systemy na potrzeby innych użytkowników.

Grupa WB, na czele której stoi WB Electronics SA, to nie tylko produkty dla potrzeb wojska. Oczywiście flagowymi produktami są systemy łączności i radiostacje, takie jak FONET, F@stnet, Comp@n i PERAD; system kierowania ogniem – TOPAZ oraz drony FlyEye, WARMATE czy ŁOŚ. Obok tego jednak firmy z naszej grupy oferują produkty i systemy dedykowane na rynek cywilny. I to jest właśnie specjalność firmy MINDMADE, która oferuje rozwiązania informatyczne dla energetyki, służb reagowania kryzysowego czy zarządców dróg i parkingów.

Czy Wasza firma oferuje własne rozwiązania, czy raczej koncentruje się na roli integratora systemów? Krótko mówiąc, czy jesteście grupą inżynierów potrafiącą połączyć kabelki kilku importowanych modułów, czy też opracowujecie urządzenia, gdzie patenty i własność intelektualna należą do Was? Które z Waszych produktów są dumą firmy, gdzie inżynierowie stworzyli coś z niczego?

Celem spółek Grupy WB był i jest własny wyrób, za działanie którego bierzemy pełną odpowiedzialność. Tak jest w przypadku Platformy Integracji Komunikacji (PIK). Ten produkt został opracowany i jest produkowany przez inżynierów MINDMADE. PIK jest rozwiązaniem odpowiadającym wyzwaniom, jakie niosą czasy globalnej komunikacji. Zapewnia bezpieczne komunikowanie się użytkowników różnych niekomptabilnych systemów łączności, z których jedni mają radiostacje cywilne, inni używają wojskowych, jeszcze inni systemu DMR czy TETRA, a nieliczni jedynie telefonów komórkowych. PIK poprzez redundancję komercyjnych sieci komórkowych (LTE) zintegrowanych z różnymi systemami łączności, zapewnia użytkownikom łączność głosową, sygnał wideo oraz przesyłanie plików z danymi. Komunikacja globalna jest kontrolowana przez systemy serwerowe PIKa i zarządzana przez dyspozytora w dowolnej lokalizacji na świecie.

Wykorzystanie komercyjnych sieci komórkowych jest bezpieczne? Nie istnieje zagrożenie podsłuchania rozmów przez osoby do tego nieupoważnione? I co z zasięgiem, przecież każdy użytkownik komórki spotkał się z utratą zasięgu? W trakcie akcji ratunkowej łączność musi być niezawodna!

System PIK zabezpiecza kryptograficznie komunikację (nasze własne oprogramowanie) i tylko urządzenie autoryzowane maja dostęp do systemu. Niezawodność globalną połączeń zapewniają komercyjne sieci komórkowe dysponujące kilkudziesięcioma tysiącami masztów – nadajników, co pokrywa cały teren Polski. To, że czasami ginie nam sygnał w komórce, wynika z tego, że jesteśmy użytkownikami tylko jednej z kilku sieci komórkowej, System PIK natomiast ma łącze z wszystkimi sieciami jednocześnie. Obecnie akcja ratunkowa w wyniku np. katastrofy kolejowej angażuje policję, straż pożarną, służby techniczne kolei, służby ratownictwa medycznego, pogotowie energetyczne. Każda z tych służb musi ustanawiać własnych koordynatorów, którzy wymieniają się między sobą radiostacjami różnych typów i tak rozpoczyna się „ptasie radio” przekazywania informacji z jednego systemu łączności do innych. Dzięki PIK każdy uczestnik akcji ratunkowej słyszy głos z innego typu radiostacji i jeden dyspozytor całej akcji przyłącza i odłącza każdego użytkownika.

Rozumiem, że policja, straż pożarna, pracownicy kolei czy energetyki mogliby korzystać z takiego rozwiązania? Oni często podkreślają potrzebę posiadania tzw. wydzielonej sieci, która nie będzie obciążona rozmowami prywatnych abonentów. 

Niestety, u wielu potencjalnych użytkowników utarło się przekonanie, że najlepszym rozwiązaniem są własne systemy łączności. Problem w tym, że każdy buduje własny system. Czym to może skutkować, widać było chociażby latem 2017 roku podczas nawałnic w Borach Tucholskich, kiedy pracownicy pogotowia energetycznego jednej firmy nie mogli nawiązać łączności z pracownikami sąsiedniej firmy inaczej, jak poprzez telefony komórkowe. Nie ma również potrzeby stawiania własnych masztów z nadajnikami, co generuje koszty liczone w dziesiątkach a nawet setkach milionów złotych. Zasięg działania PIK jest globalny, czego nie zapewnią wydzielone sieci, np. DMR czy TETRA. PIK zapewnia dodatkowo szerokopasmową transmisję danych, której nie oferuje żadna sieć własna. A nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa i jesteśmy gotowi do zaoferowania naszym klientom rozwiązań opartych na wydzielone sieci LTE 450 czy nawet 5G bez konieczności wymiany dotychczas używanego sprzętu.

Państwa system jest drogi? Dziś każdy patrzy na koszty i szuka tanich rozwiązań. Często innowacyjne rozwiązania to dodatkowe koszty i konieczność zastępowania starego ale sprawdzonego sprzętu drogimi i trudniejszymi w obsłudze urządzeniami.

Niestety, to stwierdzenie jest obarczone błędem – nie odnosi się bowiem do liczby oferowanych funkcji. Taka zawsze jest narracja konkurencji przy przełomowych rozwiązaniach, których na rynku nie ma. Proponuję odnieść się do setek milionów złotych kosztów budowy systemu krajowego komunikacji TETRA. W tym porównaniu, a takie należy zastosować, System PIK jest najtańszym systemem komunikacji ogólnokrajowej. Dodatkowy atut ceny dla użytkownika – nic się nie zmienia, nadal ma swój dotychczasowy radiotelefon, a skrzynka formatu A4 załatwia za niego łączność z całym światem zewnętrznym. Nasze rozwiązanie pozwala na wykorzystanie przy PIKu takiego systemu łączności, którym dana instytucja dysponuje od wielu lat.

Wniosek jest taki, że polska firma z polskimi inżynierami, bez konieczności importowania głównych komponentów, opracowała innowacyjny system łączności. Ile lat pracowaliście na ten sukces?

Stworzenie produktu zajęło 3-4 lata i odbyło się poprzez własne finansowanie prac. Jesteśmy po dwóch poważnych wdrożeniach, a praktycznie wszystkie instytucje publiczne, i te w mundurach, i te z sektora komercyjnego, miały szanse zapoznać się z naszym rozwiązaniem. Dziś, kiedy pojawiają się już zamienne namiastki tego rozwiązania – chińskie czy amerykańskie – niektórzy prezesi i szefowie chętniej rozmawiają o wdrożeniach. Szkoda, że tak późno, bo nie udało się w pełni wykorzystać atutu dobrego polskiego pomysłu w dobrym czasie. Ale co ważne, cały czas budujemy przewagi funkcjonalne, tworząc nowe funkcje w nadziei, że następnym razem rodzime służby bardziej docenią nasze innowacyjne rozwiązania.

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij