Złoto, złoto. H.E.L.P!

Robert Azembski
2020-02-24

Gdy kurs złota kilkakrotnie w ostatnich dniach przebił psychologiczną granicę 1,6 tys. dol. za uncję trojańską, dla większości obserwatorów rynków finansowych jasnym się stało, że droga do dalszych wzrostów – możliwe, że niemałych – jest otwarta. Napędza je lęk przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa, pośrednio uderzający także w biznes i gospodarkę. Ale fundamenty do coraz wyższej wyceny „królewskiego metalu” są jeszcze mocniejsze.

Złoto, złoto. H.E.L.P!

Fot. Pixabay

Także wycena złota w naszej walucie bije rekordy. Wkrótce może osiągnąć 6,5 tys. zł za uncję i więcej. Stosunkowo niedawno, bo pod koniec 2019 r., uncja trojańska kosztowała 5,8 tys. zł, a ok wcześniej – tylko 4,8 tys. zł. Wyjątkowa siła złota w przeliczeniu na PLN jest także pochodną słabości złotego, szczególnie w stosunku do amerykańskiego dolara, w którym jest ono wyceniane. Warto przy tej okazji przypomnieć, że w np. w 2008 r., w szczycie udzielania przez banki tzw. kredytów frankowych, złoty był bardzo mocny. Był nawet moment, że dolar oscylował wokół 2 zł, a niektórzy analitycy prognozowali jego dalsze wzmacnianie się względem amerykańskiej waluty.

Ponieważ złoto, metale szlachetne i nieruchomości zwłaszcza, mają właściwości tezauryzacyjne, czyli pozwalające chronić oszczędności przed utratą ich wartości, gwałtowny zwrot w kierunku złota nie powinien dziwić:

– Zwyżce cen metali szlachetnych w ostatnich dniach sprzyjał wzrost awersji inwestorów do ryzyka. Wynikał on z negatywnego wpływu koronawirusa na globalną gospodarkę, który staje się widoczny w przedsiębiorstwach działających na globalną skalę – powiedział ISBNews Paweł Grubiak, prezes i Superfund TFI.

Koronawirus straszy

Jest w tym wiele racji. Koronawirus zasiewa coraz większą panikę, także na rynkach finansowych. Epidemia pośrednio odbija się także na realnej gospodarce. Agencja ratingowa Moody’s przewiduje spowolnienie rozpędzonej indyjskiej, której tempo wzrostu ma spaść poniżej 6 proc. w najbliższych dwóch latach, najwięcej od 11 lat. Prognozowane spowolnienie Moody’s wiąże także z epidemią, która może uderzyć w jedną ze strategicznych gałęzi indyjskiej gospodarki – w turystykę.

Sprzedaż samochodów w Chinach w ciągu dwóch pierwszych tygodni lutego spadła o 92 proc., bo wielu Chińczyków boi się opuszczać swoje domostwa – poinformował w zeszłym tygodniu Bloomberg. Nie tylko inwestorom, ale i władzom wielu krajów oraz ich obywatelom zmroziła krew piątkowa informacja, że wirus jest już także w Korei Południowej i Japonii. Coraz mocniej rozpycha się też w Europie. Kilkanaście miast w północnych Włoszech zostało praktycznie zamkniętych, a lokalne władze zarządziły kwarantannę, tak szybko zaczęła rosnąć liczba zarażeń.

Dobiegają też sygnały o możliwości czasowego zamknięcia fili zagranicznych koncernów w CHRL oraz o wzmożonych zakupach złota przez prywatne osoby, również w Hongkongu. To wszystko dodatkowo podbija rosnące ceny królewskiego kruszcu. Do zakupów inwestycyjnych wielkich funduszy spekulujących na rynku COMEX zaczyna dołączać także „ulica”, podsycając globalny popyt na żółty metal.

Ucieczka do żółtego metalu

Kiedy gospodarka się rozwija, spółki zarabiają krocie, a inwestorzy chętnie kupują akcje. Kiedy się boją, przechodzą z pieniędzmi do bezpiecznych rajów, takich jak złoto i rządowe papiery wartościowe oraz nieruchomości. Część inwestorów nie ufa, że na dłuższą metę przetrwają papierowe, a nawet wirtualne pieniądze typu kryptowaluty, bo kreacja „pustego” pieniądza przez banki centralne zdaje się nie mieć końca. Zabezpieczają się więc, otwierając tzw. długie pozycje na złocie lub kupując je w postaci sztabek i monet.

– Pytacie, dlaczego złoto tak zdrożało i drożeje nadal? Patrząc na nie w dłuższym horyzoncie czasu, tzw. ponaddziejowym, to w każdych czasach w mniejszym lub większym stopniu złoto przechowywało wartość. Jeżeli ludzie skłaniają się ku złotu, które nie ma znaczących wartości technologicznych, to oznacza, że mają nieodparte poczucie, że w najbliższym czasie może dojść do zdarzeń o charakterze makroekonomicznym, które spowodują utratę wartości przetrzymywanych w pieniądzu lub tzw. kapitale akcyjnym – uważa dr Stanisław Kluza, były minister finansów i przewodniczący KNF, a obecnie dyrektor quant tanku Instytut Debaty Eksperckiej i Analiz (IDEiA). – Mamy do czynienia z ryzykiem dużego zadłużenia państw oraz przedsiębiorstw oraz wysokim poziomu „lewarowania się” sektora finansowego i podciągniętych notowań na rynkach akcji, co może, chociaż nie musi, zakończyć się załamaniem – dodaje dr Kluza.

Złoto było swoistym beneficjentem napięć, które na linii konfliktu USA – Iran – Izrael wzrosły od zabójstwa irańskiego gen. Sulejmaniego. Może jednak rosnąć także niezależnie od niedawnych, ale i przyszłych napięć geopolitycznych. Wzrostom sprzyja kryzys na rynku długu emitowanego przez państwa i słabnięcie światowej gospodarki, na czele z azjatyckimi tygrysami.

Co przewidują finansiści

Złoty kruszec posiada więc solidne i różnorakie podstawy do dalszych wzrostów. Najprawdopodobniej jednak będą one następować po mniejszych i większych korektach ceny „po drodze” . Niektórzy analitycy rynku twierdzą, że takie korekty – przed kolejnymi falami wzrostów – mogą zepchnąć kurs złota do 1600–1500 dolarów za uncję. Będzie to jednak czasowe. Niespokojne czasy sprzyjają szybkiemu odbudowywaniu się wartości kruszcu, a na razie nic nie zapowiada, by miały przyjść spokojniejsze.

Według Goldman Sachs złoto jest obecnie lepszą inwestycją niż instrumenty pochodne na np. ropę naftową. Citigroup spodziewa się dalszych wzrostów ceny, powołując się na takie czynniki, jak rosnące ryzyko globalnej recesji i prawdopodobieństwo, że amerykańska Rezerwa Federalna – o ile kolejne dane z gospodarki USA okażą się słabe – będzie zmuszona ciąć amerykańskie stopy procentowe nawet do zera. Analitycy Citigroup oczekują, że w nieco dłuższym horyzoncie czasowym, ale nie odległym, złoto przebije najwyższy poziom, który osiągnęło w 2011 r., czyli 1921 dolarów za uncję trojańską, próbując pokonać szczyt na wysokości 2 tys. dolarów za uncję.

Jeśli się tak stanie, będzie oznaczało to, że przyszły naprawdę ciężkie czasy.

Komentarze

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij