Tych wyników nie można traktować dosłownie. Z jednej strony nie kompensują one zwolnień z okresu zamrożenia gospodarki na skutek COVID-19, z drugiej – zostały zebrane w pierwszej połowie czerwca, a więc przed drugą falą epidemii.

Fot. Pixabay

Gospodarka USA stworzyła w czerwcu 4,8 miliona nowych miejsc pracy, co stanowi miesięczny rekord, który raduje Donalda Trumpa. Prezydent winszuje sobie takich „spektakularnych liczb”. Niestety, dalsze ożywienie gospodarki może być zagrożone przez ewentualną nową falę COVID-19 w USA.

„Ta poprawa wyników odzwierciedla fakt, że sytuacji gospodarcza na nowo zaczyna się polepszać, po tym jak ożywienie zostało przerwane w marcu i kwietniu, w wyniku wysiłków podjętych w celu powstrzymania pandemii koronawirusa” – tak skomentował wyniki amerykański resort pracy. Poziom bezrobocia rzeczywiście spadł do 11,1%, po tym jak wynosił 13,3% w maju, ale pozostaje znacznie powyżej poziomów odnotowywanych przed kryzysem.

„Zatrudnienie w sektorze rekreacji i hotelarstwa znacznie wzrosło” – ocenia wspomniany departament. Znaczny wzrost nowych miejsc pracy odnotowano również w handlu detalicznym, sektorze edukacji, w sektorze usług zdrowotnych oraz w sektorze usług dla przedsiębiorstw produkcyjnych i handlowych (B2B).

Trump liczy na „wspaniały trzeci kwartał”

– Nigdy wcześniej nie stworzyliśmy tylu miejsc pracy, ile właśnie udało się stworzyć – stwierdził w ubiegłym tygodniu Donald Trump w telewizji Fox Business Network, nie precyzując, czy mówi o maju, czy czerwcu. Prezydent ma zabrać głos w tej sprawie pod koniec tego tygodnia (konkretnie w czwartek), podczas konferencji prasowej. Warto przy tym zauważyć, ze poświęcił tej sprawie wpis na Twitterze, pisząc o „super wskaźnikach spadku bezrobocia”. Dodał też wpis o rekordowym wzroście sprzedaży detalicznej, pisząc, że „Nikt nie widział niczego podobnego”, obiecując przy tym „bardzo solidne” ożywienie gospodarcze.

„Będziemy mieć świetny trzeci kwartał” – obiecywał Trump,  dodając: „Dobrą rzeczą jest to, że liczby te pojawią się tuż przed wyborami prezydenckimi, więc ludzie będą mogli je zobaczyć. „

Za mało, aby zrekompensować liczne zwolnienia

Trzeba też jednak zauważyć, że zwolnienia odnotowane wiosną, były tak duże, że pomimo wzrostu miejsc pracy o 4,8 miliona, wielu Amerykanów nadal pozostaje bez pracy. Łącznie w czerwcu bezrobotnych było 17,8 miliona osób, a więc o 12 milionów więcej niż w lutym, przed wybuchem kryzysu zdrowotnego. Stopa bezrobocia pozostaje nadal na poziomie znacznie wyższym niż 3,5%, jakie odnotowano w lutym, a więc momencie, gdy była ona najniższa od 50 lat.

Już w poprzednią środę amerykańska spółka ADP, która świadczy usługi dla biznesu (zarządzanie zasobami ludzkimi i placami), zasygnalizowała, że w czerwcu utworzono 2,4 miliona prywatnych miejsc pracy, co rozczarowało mimo wszystko analityków, którzy spodziewali się 3,75 miliona nowych miejsc pracy. Co ciekawe, spółka całkowicie zrewidowała swoje dane za maj, ogłaszając ostatecznie, że przybyło w tamtym miesiącu 3,06 mln prywatnych miejsc pracy, podczas gdy jednocześnie zlikwidowano 2,7 mln.

Wybuch zakażeń w południowych stanach

Wiele stanów dało zielone światło do ponownego otwarcia gospodarki, w szczególności otwarcia restauracji i innych miejsc wypoczynku.

Jednak na południu USA (Floryda, Teksas, Arizona), gdzie reguły dystansu społecznego były często mniej restrykcyjne niż gdzie indziej, obserwujemy wybuch nowej fali zakażeń. I tak na skutek pandemii, która wciąż nie została tam opanowana, ożywienie odnotowywane w zatrudnieniu może na nowo zostać wakacje. Los Angeles na przykład zamyka wszystkie plaże na nadchodzący weekend i zakazuje możliwości jedzenia w restauracjach, jeśli są to zamknięte pomieszczenia.

Znakiem, że nowe miejsca pracy powstają z trudnością, jest fakt, że liczba nowych tygodniowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych zarejestrowanych pod koniec czerwca wyniosła 1,427 miliona. Liczba ta jest wyższa niż prognozy stawiane przez analityków (1,355 miliona) – czytamy w odrębnym komunikacie prasowym Departamentu Pracy.

Źródło: AFP/Le Parisien