26 sierpnia 1956 roku z inicjatywy prymasa Stefana Wyszyńskiego odbyły się Jasnogórskie Śluby Narodu. Słowa przysięgi, w imieniu uwięzionego przez komunistów prymasa Wyszyńskiego, odczytał wtedy biskup Michał Klepacz. W roku 300. rocznicy Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza (złożonych 1 kwietnia 1656 roku) ponad milion zebranych na Jasnej Górze wiernych wypowiadając słowa przysięgi patrzyło na pusty fotel najwyższego zwierzchnika Kościoła katolickiego w Polsce, na którym leżała jedynie wiązanka biało-czerwonych róż. Prymasowski pusty fotel stał się zarazem symbolem oporu wiernych wobec komunistycznej opresji. Mimo że prymasa Wyszyńskiego na Jasnej Górze nie było, wszyscy czuli, iż mają niezłomnego duchem pasterza, dla którego miłość do ojczyzny wynikała z miłości do Boga.

65 rocznica ślubów jasnogórskich
Komańcza – pomnik z fragmentem Ślubów Jasnogórskich/Wikimedia

Prymas Stefan Wyszyński, przebywając w 1956 roku w czwartym już miejscu uwięzienia (w Komańczy), postanowił odnowić i uaktualnić śluby królewskie, które oddawały kraj w opiekę Maryi Królowej Polski. W 1956 roku przypadała akurat 300. rocznica Ślubów Lwowskich, złożonych przez króla Jana Kazimierza 1 kwietnia 1656 roku. Król ślubował, że gdy Rzeczpospolita odzyska wolność, poprawi sytuację najbardziej uciśnionych mieszczan i chłopów. W jego czasach najbardziej tragiczny był los chłopów traktowanych przez szlachtę (w katolickim przecież państwie) nie jak chrześcijan i współmieszkańców, ale jak niewolników. W 1656 roku tekst Ślubów Lwowskich opracował (najprawdopodobniej) św. Andrzej Bobola.
Król, mimo najszczerszych chęci i złożonej przysięgi, z powodu oporu i warcholstwa magnaterii oraz szlachty, słowa nie dotrzymał. Zacietrzewienie i zaślepienie szlachty sięgnęło w tym czasie zenitu w postaci rokoszu Lubomirskiego, który doprowadził do bitwy pod Mątwami. Jest to niechlubna karta w historii Polski, którą trzeba ustawicznie przypominać i powtarzać ku przestrodze, gdyż w pewien sposób czas dzisiejszy w Rzeczypospolitej XXI wieku nosi znamiona pewnych podobieństw do Rzeczypospolitej końca wieku XVII – przynajmniej jeśli mówimy o ślepej nienawiści do siebie poszczególnych frakcji.
W 1666 roku podobna nienawiść doprowadziła do wymordowania niemal 4 tysięcy żołnierzy króla przez rokoszan pod wodzą Lubomirskiego, a w następstwie do abdykacji króla w 1668 roku. Jan Kazimierz, który nie mając już sił do zachowań swoich poddanych, zamiast dotrzymywać przysięgi danej Bogu za pośrednictwem Matki Bożej, wyjechał do Francji, gdzie zmarł na wygnaniu.

Mało znane są dzisiaj podnoszone przez niektórych duchownych głosy, że późniejsze rozbiory były skutkiem niedotrzymania przez króla przysięgi złożonej w imieniu Polaków we Lwowie. Historię tę z pewnością doskonale znał prymas Wyszyński. Często powtarzał znamienne słowa: „Śluby złożone muszą być wykonane!”.

Z prośbą o to, by odnowić śluby Jana Kazimierza zwrócili się do Prymasa także polscy biskupi oraz ojcowie paulini. Nad tekstem przysięgi Wyszyński pracował od wiosny 1956 roku. Pod koniec maja tekst ślubowania był już gotowy. Następnie pismo z treścią Ślubów Jasnogórskich przewiozła z Komańczy, gdzie więziono prymasa, na Jasną Górę Janina Michalska – członkini Instytutu Świeckiego Pomocnic Maryi Jasnogórskiej, Matki Kościoła.

Dalszym etapem akcji, trzymanej w tajemnicy przed władzami komunistycznymi, było rozsyłanie przez paulinów do parafii w całej Polsce zaproszeń na uroczystości 26 sierpnia 1956 roku. Przezorni zakonnicy nie informowali jednak w zaproszeniu o ślubach, obawiając się reakcji władz. Toteż dla części zebranych na Jasnej Górze wiernych odnowienie ślubowania było zaskoczeniem – oczywiście pozytywnym.

O tym, że wszystko poszło zgodnie z planem i że tajni agenci PRL nie wywęszyli prawdziwej intencji Wyszyńskiego, jasnogórscy paulini przekonali się spoglądając na ponad milion zgromadzonych pielgrzymów. Gdy w 1656 roku śluby Jana Kazimierza były ślubami składanymi przez polskiego monarchę, to w 1956 roku Śluby Jasnogórskie, można powiedzieć, były składane przez cały polski naród. W odnowionych ślubach przyrzeczenia z prymasem, jako interreksem, uczestniczył cały lud wierzący.

26 sierpnia 1956 roku, w duchowej łącznością z pielgrzymami na Jasnej Górze, śluby składał także kardynał Wyszyński w Komańczy. Wciąż był internowany przez komunistyczną władzę, o czym w Częstochowie przypominał pusty tron z herbem prymasa.
Prymas wziął za to już udział w odnowieniu ślubów 3 maja 1957 roku na Jasnej Górze, gdy został zwolniony z internowania na fali odwilży 1956 roku. Rozpoczął on wtedy Wielką Nowennę, a dwa dni później (5 maja 1957 roku) śluby zostały odczytane we wszystkich parafiach w całej Polsce. Odtąd aż do zakończenia Wielkiej Nowenny – z okazji zbliżającego się 1000-lecia chrztu Polski (w 1966 roku)  – śluby odnawiane były na Jasnej Górze zawsze 3 maja. Podobnie stało się w w roku milenijnym.
Dzisiejszą tradycją śluby odnawiane są co roku na Jasnej Górze 26 sierpnia, w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej.