Amazon, jedna z największych sieciowych platform handlowych, kusi polskie firmy atrakcyjnymi warunkami handlowania i dotarciem do nawet 300 milionów partnerów biznesowych. Warto się dowiedzieć – lub sobie tylko przypomnieć – że nad działalnością korporacji multimiliardera Jeffa Bezosa zbierają się ciemne chmury.

Serwis na Polskę, czyli Amazon.pl, przemówił właśnie językiem marketingowych korzyści: przed polskimi małymi i średnimi przedsiębiorstwami otwiera się oto „nowy wymiar zakupów”, bo zyskują one właśnie „możliwość dotarcia do większej liczby odbiorców” – tak w Polsce jak i na świecie. Jak wykorzystać tę szansę? Wystarczy zarejestrować konto; teraz wszystko w serwisie jest także po polsku.

Amazon, Amazonowi, z Amazonem…

„Amazon.pl zapewni więc polskim przedsiębiorcom możliwość dotarcia do ponad 300 milionów klientów Amazona na całym świecie, w ponad 200 krajach i terytoriach. Obecnie za pośrednictwem Amazona sprzedaje globalnie 1,7 miliona małych i średnich firm” – czytamy w zapierającym dech komunikacie korporacji.
– Cieszymy się, że możemy wzmocnić pozycję polskich firm za pośrednictwem Amazona, inwestując w narzędzia i usługi, które pomogą im się rozwijać – zachęca do handlowania na platformie Alex Ootes, wiceprezes Amazona ds. rozwoju w UE. – Jesteśmy przekonani, że skupiając się na tym, co naszym zdaniem klienci cenią najbardziej; niskich cenach, szerokim wyborze towarów i ich szybkiej dostawie, z czasem zdobędziemy zaufanie klientów w Polsce – pisze Alex Ootes.

Podwójna rola giganta

Korporacja zasłynęła z wyjątkowo kontrowersyjnych warunków pracy nie tylko w polskich centrach dystrybucyjnych, ale i we Francji, Hiszpanii, Niemczech, Wielkiej Brytanii oraz we Włoszech. To jest już dobrze rozpoznany rozdział w historii molocha.

Nas w tym momencie interesuje, czy polskie MŚP mają szansę dotrzeć do setek milionów klientów na świecie… Być może niektóre nawet mają. W każdym razie te, których moloch nie potraktuje jak wewnętrznych konkurentów i wykorzystując ich dane doprowadzi do bankructwa.

Oskarżenia, czy jak to się oficjalnie nazywa „zastrzeżenia”, wysuwane pod adresem Amazona w USA i w Europie, nie są nowe. Wynikają z podwójnej roli w jakiej działa korporacja – jako operatora rynku dla konsumentów i firm oraz jako sprzedawcy własnych produktów. Dochodzenie w tym kierunku prowadzą, od prawie roku, Federalna Komisja ds. Handlu (odpowiednik w USA naszego UOKiK) i jeszcze dwie inne agencje federalne stojące na straży przestrzegania przepisów antymonopolowych w USA.
Jak pisze The Wall Street Journal: „prawodawcy z Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów wezwali Jeffa Bezosa, prezesa i dyrektora generalnego Amazona, do złożenia zeznań na temat złych praktyk w stosunku do korzystających z jej usług marek prywatnych”. Obciążające korporację oskarżenia zawarto w rozległym raporcie (LINK). Zarząd giganta broni się twierdząc, że przestrzega wszystkich przepisów. Bagatelizuje też swoją pozycję w handlu detalicznym wskazując, że swoją działalnością w USA obejmuje zaledwie cztery procent rynku.

Zarzuty unijne

W kwietniu ubiegłego roku ten sam The Wall Street Journal informował, że pracownicy Amazona na swojej platformie gromadzili i agregowali dane o niezależnych sprzedawcach. Następnie wykorzystywano je do wprowadzenia konkurencyjnych produktów lub faworyzowania własnych. Amazon został więc poddany kontroli antymonopolowej; kontroli nie tylko w USA, ale i w Europie.

W listopadzie ubiegłego roku Komisja Europejska (KE) poinformowała, że chce postawić formalne zarzuty antymonopolowe zarówno koncernowi Amazon, jak i innym platformom Big Tech, w związku z niedopuszczalnym, w jej opinii, traktowaniem sprzedawców zewnętrznych i łamaniem zasad konkurencji na unijnym rynku.
W opinii KE Amazon jest z jednej strony platformą handlową dla firm, z drugiej zaś sam oferuje identyczne produkty jak przedsiębiorstwa, na których zarabia. Artykuł 102 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) mówi jednoznacznie, że niezgodne z regułami unijnego rynku i zakazane jest nadużywanie przez jedno lub większą liczbę przedsiębiorstw pozycji dominującej na rynku wewnętrznym w zakresie, w jakim może to wpływać na handel między państwami członkowskimi.

Kara i porzucenie złych praktyk?

Śledztwo jest rozległe, ale ma szansę zakończyć się jeszcze w tym roku. Jeżeli okaże się, że Amazon naruszał, czy – co gorsza – nadal narusza przepisy unijne, nałożona na korporację kara może sięgnąć 10 procent jej rocznych globalnych przychodów (do kilkudziesięciu miliardów dolarów). Globalna korporacja będzie musiała też zaniechać swoich złych praktyk. Warto wspomnieć, że wcześniej KE zobowiązała Google do stworzenia warunków zapewniających tzw. neutralne wyszukiwanie.

Nieuczciwa konkurencja pomiędzy Big Techami, a ich dostawcami, skutkuje podnoszeniem cen. Ogranicza też wybór konsumentowi. W takiej sytuacji lepiej zachować stosowną rezerwę wobec usług koncernu.