„Europę i Afrykę wojna na Ukrainie dotyka bezpośrednio: pierwszą pozostawiając bez energii, a drugą bez jedzenia”.

Buenos Aires (HalloweenHJB/Pixabay)

São Paulo – a raczej to, co oferują tam lokalne supermarkety – jest najlepszym przykładem tego, jak inflacja może zmienić upodobania konsumentów. Wzrost cen spowodował, że zamiast mleka, które obecnie kosztuje ponad 10 reali brazylijskich (około 2 euro), klienci wybierają coś na wzór maślanki. Napój mleczny uzyskiwany ze sfermentowanego mleka, dawniej niesprzedawalny, obecnie cieszy się sporym zainteresowaniem. Powód? Ta á la maślanka jest o ponad połowę tańsza od normalnego mleka.

Obraz zepsutego mleka sprzedawanego w brazylijskich supermarketach szybko obiegł internet, podobnie jak zdjęcia innych produktów wystawianych na sprzedaż, np. popsutej fasoli, tacek z resztkami sera i szynki, chrząstek i skóry z kurczaka. I nie koniec na tym: przeterminowane produkty (niedawno przeterminowane) również znalazły się w ofercie niektórych supermarketów na obrzeżach miasta.

Chaos i niedostatek

São Paulo, finansowe serce Brazylii i Ameryki Południowej, jest odzwierciedleniem wszystkich sprzeczności wywołanych inwazją Rosji na Ukrainę. Perspektywy średnioterminowe dla krajów eksportujących surowce i produkujących energię, takich jak Argentyna i Brazylia, są bardzo dobre. Jednak obecnie zwiększone zapotrzebowanie na surowce spowodowało chaos oraz wzrost korupcji. W efekcie poprawił się byt niewielkiej (najbogatszej) części społeczeństwa, zaś zdecydowana większość mieszkańców Ameryki Południowej popadła w jeszcze większy niedostatek. Zarobione pieniądze, z powodu nieustającego wzrostu cen, nie wystarczają nawet na jedzenie.

„Europę i Afrykę wojna na Ukrainie dotyka bezpośrednio: pierwszą pozostawiając bez energii, a drugą bez jedzenia” – tłumaczy dziennikarzowi „El Mundo” Argentyńczyk Andrés Malamud, jeden z najbystrzejszych międzynarodowych analityków politycznych nowego pokolenia. „Z drugiej strony w Ameryce Łacińskiej skutki są pośrednie i ambiwalentne: z jednej strony inflacja i niedobór, na przykład nawozów. Z drugiej strony wzrost cen eksportowych. Kraje Ameryki Łacińskiej importujące energię i żywność są w naprawdę trudnej sytuacji”.

Rządzący Ameryką Łacińską znajdują się w bezprecedensowej sytuacji z powodu połączenia chronicznych kryzysów w regionie, skutków pandemii Covid-19 i konsekwencji wojny na Ukrainie. Zamieszanie geopolityczne generuje niestabilność gospodarczą i polityczną, więc rządy będą musiały być podwójnie sprytne, aby wykorzystać szanse i uchronić się przed potencjalnym ryzykiem.

Inflacja

„Rozkład szkód gospodarczych jest nierównomierny: intensywny w niektórych krajach i branżach, a praktycznie zerowy w innych. Stopień zależności każdego kraju od ropy naftowej, gazu i innych surowców determinuje skutki zakłócenia dostaw. Przerwy podczas pandemii, nawet jeśli były niewielkie w danym regionie, to generowały poważne problemy podaży w odległych miejscach” – czytamy w niedawnym raporcie ECLAC – Komisji Gospodarczej Ameryki Łacińskiej, agencji zależnej od Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Mimo że w 2021 r. Ameryka Łacińska wzrosła o 6,3 proc., to w 2022 r. dynamika ta spadnie do zaledwie 1,8 proc. Co ciekawe, Wenezuela jest jedną z tych gospodarek, które będą rosnąć najbardziej (5 proc.), następnie Kolumbia (4,8 proc.) i Urugwaj (3,9 proc.). Najbardziej ucierpią Brazylia i Argentyna – dwie największe gospodarki Ameryki Południowej.

Do niższego wzrostu należy dodać zjawisko inflacji. I chociaż kraje Ameryki Południowej mają z nią wieloletnie doświadczenie – z Argentyną, jako niekwestionowanym ekspertem w tej dziedzinie na czele – to jednak spadek wartości pieniądza nie będzie obojętny dla regionu.

Bardzo zniszczony rząd Fernándeza (Argentyna) może pochwalić się rekordowym eksportem, który w 2022 r. może osiągnąć 90 000 mln dolarów. Wiele z tej liczby ma związek z rekordowymi międzynarodowymi cenami surowców, soi, pszenicy i kukurydzy eksportowanych przez kraj Diego Maradony i Lionela Messiego. Mówi się o „nieoczekiwanych dochodach” lub „korzyściach z nieba”, ale nie zawsze bierze się pod uwagę, że wiejscy argentyńscy producenci również ponoszą „nieoczekiwane wydatki”. Energia jest dziś o wiele droższa niż kilka miesięcy temu i Argentyna będzie musiała ją importować. Szacuje się, że rocznie musi zakupić energię o wartości 13 000 mln dolarów, głównie dlatego, że nie została na czas zbudowana infrastruktura do eksploatacji patagońskiego pola gazowo-naftowego – Vaca Muerta. Prawie wszystkie pieniądze, które w nadmiarze trafiają do Argentyny dzięki eksportowi, ulatniają się w imporcie energii i zakupach znacznie droższych niż zwykle surowców.

Chile

Chile, które do tej pory było modelem gospodarczym w regionie pod względem stabilności, jest dziś jednym z najmniej przewidywalnych krajów. Sytuacji nie poprawia fakt, że miedź, której Chile jest wiodącym światowym eksporterem, jest poniżej wartości z 2021 r.

Rekompensatą dla kraju może być lit. Białe złoto (lub biały olej, jak nazywają go Anglosasi) jest niezbędne do produkcji baterii, a jego zapotrzebowanie znacząco rośnie w związku z rozwojem elektromotoryzacji. To znaczy: walka ze zmianami klimatycznymi i skutkami wojny na Ukrainie oraz decyzja Europy i USA, by nie polegać na energii z Rosji sprzyja Chile.

Obecnie Ameryka Południowa żyje w stanie tymczasowości. Niby prognozy średnioterminowe są bardzo obiecujące, o ile rządy tego nie popsują. Ale co się będzie działo, dopóki nie nadejdzie moment wzrostu i koniunktury? Rosnąca bieda, to rosnąca desperacja. Wobec rozwścieczonego tłumu wszystkie rządy są słabe, a obywatele – gdy głód zagląda im w oczy – szybko tracą cierpliwość. W Afryce i Azji bunty społeczne są zwykle spowodowane niedoborem żywności, podczas gdy w Ameryce Łacińskiej – wzrostem opłat za energię, paliwo lub transport publiczny.

Poprzedni artykułBranża motoryzacyjna wciąż w dołku
Następny artykułNa polskim rynku cukru mamy do czynienia ze spekulacją