Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych, generał Mark Milley, w zdecydowany sposób skomentował niedawny (domniemany) test chińskiego pocisku hipersonicznego. Wydarzenie to nazwał „bardzo niepokojącym”, przyrównując jego wymowę międzynarodową do wystrzelenia przez ZSRR pierwszego sztucznego satelity – Sputnika 1. Broń hipersoniczna jest kilkukrotnie szybsza od dźwięku, ma możliwości manewrowania kierunkiem lotu i jest niewykrywalna przez radary. Chińczycy zaprzeczają, że przeprowadzili próbę pocisku.

Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS) amerykańskich sił zbrojnych odniósł się do niedawnych doniesień brytyjskiego dziennika „Financial Times” (o próbie nowej broni hipersonicznej, poruszającej się po orbicie i docelowo zdolnej do omijania systemów obrony przeciwrakietowej) w wywiadzie wyemitowanym w środę 27 października przez stację Bloomberg. „To bardzo znaczące wydarzenie technologiczne i ma naszą pełną uwagę” – zaznaczył. Jednocześnie, według gen. Milleya, próba najnowszej chińskiej broni jest tylko jednym z sygnałów świadczących o dużych postępach Pekinu we wzmacnianiu swoich sił zbrojnych.

„Chiny prowadzą szybką ekspansję – w kosmosie, cyberprzestrzeni i w tradycyjnych domenach: na lądzie, morzu i w powietrzu” – zaznaczył. „Przeszły drogę od armii opartej na chłopskiej piechocie, która była bardzo, bardzo duża w 1979 r., do bardzo zdolnego wojska we wszystkich domenach, mającego globalne ambicje” – powiedział gen. Milley.

Jak dodał, oficjalne statystyki dotyczące budżetu obronnego ChRL (budżet USA jest kilkukrotnie wyższy) nie oddają prawdziwej skali zbrojeń Pekinu, bo Chiny znacznie mniej niż USA płacą na utrzymanie żołnierzy. „Jeśli weźmiemy to pod uwagę, otrzymamy budżety, które są do siebie mocno zbliżone” – ocenił.

To, co zobaczyliśmy, było bardzo znaczącym wydarzeniem, próbą systemu broni hipersonicznej. I jest to bardzo niepokojące. Widziałem, że komentatorzy porównywali to do „momentu Sputnika”. Nie wiem, czy to dokładnie „moment Sputnika”, ale myślę, że jest to bardzo zbliżone.

Wspomniane wystrzelenie pierwszego sztucznego satelity (4 października 1957 r.) było dla USA poważnym wstrząsem na płaszczyźnie rozważań nad własnym bezpieczeństwem narodowym i obronnością. Oznaczało to przede wszystkim, że ZSRR uzyskało jako pierwsze i jedyne wówczas państwo na świecie realne rakietowe zdolności wynoszenia ładunków na dalekie dystanse – dając możliwość skutecznego rażenia terytorium USA bronią jądrową. Był to zatem przede wszystkim sygnał zagrożenia trwałą nierównowagą strategiczną, która może oznaczać dla Stanów Zjednoczonych ryzyko zagłady bez możliwości wymierzenia w drugą stronę ekwiwalentnie destrukcyjnej odpowiedzi nuklearnej.

W tym kontekście (możliwości uczynienia amerykańskich systemów antyrakietowych niezdolnymi do reagowania), część komentatorów w USA zwraca uwagę, że uzyskanie takich środków walki przez Chiny lub Rosję grozi zachwianiem kruchej równowagi strategicznej (zapewnionej odstraszaniem nuklearnym). Zdania w tym przedmiocie są jednak podzielone.

Segment uzbrojenia hipersonicznego jest uznawany obecnie za jedno z głównych pól wyścigu technologicznego między Rosją, Chinami i USA (w przedmiocie tym aktywne są również Indie). Rosja już w 2018 r. zaprezentowała domniemany pocisk hipersoniczny Awangard, którego deklarowane wcielanie do służby ma trwać wraz od końca 2019 r. Chiny mają w tej kwestii również być bliskie osiągnięcia swoich zdolności rażenia i głębokiej penetracji stanowisk obrony USA.

Według niedawnych raportów amerykańskich ośrodków analitycznych i senackich komisji – mimo niemal dwóch dekad tamtejszych badań w tej dziedzinie – USA z dużym prawdopodobieństwem pozostają technologicznie „za plecami” Chin i potencjalnie także Rosji w rozwoju programów hipersonicznych. Szacowana strata w tym wymiarze może sięgać nawet kilku lat zapóźnień.

Bloomberg/PAP