Fot. Pixabay

W ubiegłą środę Twitter uaktualnił swoją politykę, zarządzając że niezweryfikowane treści powodujące „powszechną panikę” lub nawołujące ludzi do palenia wież usług mobilnych piątej generacji z obawy, że rozprzestrzeniają one koronawirusa, będą odtąd uznawane za dezinformację.

Amerykańscy konserwatyści twierdzą, że nowe zasady są zbyt mgliste i mogą potencjalnie uderzyć w wiele osób, które wcale nie dopuszczają się dezinformacji. „Dlaczego Twitter bierze na celownik prawicę, jednocześnie przymykając oko na fałszywe informacje rozpowszechniane przez Chiny i Światową Organizację Zdrowia?” – pytają.

– Twitter może podejmować decyzje motywowane polityczne i zablokować tych, których uzna za „spekulantów” na temat pochodzenie COVID-u z laboratoriów w Wuhan – powiedziała serwisowi „Daily Caller” Rachel Bovard, starszy doradca w Internet Accountability, firmie zajmującej się bezpieczeństwem internetowym. Przypomniała też doniesienia „Washington Post”, według których wirus prawdopodobnie pochodzi z laboratoriów w Chinach. Jednocześnie – dodała – „Twitter nie podejmuje żadnych działań przeciwko sponsorowanej przez chiński rząd komunistycznej propagandzie i nie ponosi za to żadnych konsekwencji.

Uaktualnienie polityki Twittera miało miejsce po tym, jak liczni chińscy urzędnicy udostępnili na platformie fałszywe informacje dotyczące wirusa. Zbiegło się w czasie z powstaniem czwartkowego raportu firmy Graphika, zajmującej się analityką sieciową, informującego, że Twitter „jest pełen dezinformacji w temacie wirusa rozpowszechnianej przez środowiska prawicowe”.

Lijian Zhao, zastępca dyrektora departamentu informacji chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, opublikował w marcu na Twitterze fałszywą informację, jakoby szef Amerykańskiego Centrum Profilaktyki Zdrowotnej został aresztowany przez administrację Donalda Trumpa w ramach akcji walki z wirusem. Twitter przekazał Centrum, że tweet Zhao nie gwałci ich polityki dotyczącej dezinformacji w kwestii COVID-19. Zhao oświadczył również, że armia USA w jakiś sposób wprowadziła koronawirusa do Chin. „Kiedy pojawił się w Stanach Zjednoczonych pacjent zero? Ilu ludzi jest zakażonych? Jak nazywa się szpital? Możliwe, że wojsko amerykańskie sprowadziło epidemię do Wuhan. USA musi być szczere!” – napisał w tym samym tweecie. Twitter nie usunął tego tweeta.

Bovard nie jest jedynym konserwatystą podnoszącym alarm z powodu tego, co sama nazwała obroną Chin przez Twittera.

– Nie winię ich za to, że chcą uciszyć ludzi, którzy zamierzają spalić wieże 5G – powiedział Dan Gainor, wiceprzewodniczący należącego do Centrum Badań Medialnych TechWatch. – Ale tym, co może prowadzić do powszechnej paniki, jest praktycznie każdy protest na świecie. Jeśli chcesz protestować przeciwko Rosji będąc w Rosji, Twitter jest po stronie Rosji – dodał.

Gainor skrytykował Twittera za brak działań wobec WHO, które powtórzyło zapewnienia ze strony Chin, że koronawirus nie jest zaraźliwy dla ludzi. – Wstępne dochodzenie przeprowadzone przez władze chińskie nie znalazło żadnych jednoznacznych dowodów na to, że nowy szczep koronawirusa (2019-nCoV) zidentyfikowany w Wuhan, w Chinach, może się przenosić z człowieka na człowieka – napisała na Twitterze WHO 14 stycznia.

– Nowe zasady Twittera są tak celowo mgliste, że pozwalają usunąć dowolną treść w dowolnym momencie – powiedział Gainor, co nie jest pojedynczym oskarżeniem wysuwanym pod adresem tej platformy. – Coś takiego czyni zorganizowanie jakiejkolwiek demonstracji praktycznie niemożliwym, ponieważ każdy protest może wywołać powszechną panikę – dodał.

Źródło: The Daily Caller