Piętrzą się kłopoty Joe Bidena, prezydenta USA. Nie dość, że na COVID-19 zaszczepiła się tylko nieco więcej niż połowa Amerykanów, to władze poszczególnych stanów wypowiadają mu posłuszeństwo, negując najnowsze rozporządzenia w sprawie segregacji sanitarnej. Przeciwko dyskryminowaniu pracowników z powodu braku – dobrowolnych przecież – szczepień jest też coraz więcej przedsiębiorców.

Pixabay

Ron DeSantis, gubernator Florydy, od początku tzw. pandemii nie ma wątpliwości, że obrana przez władze federalne ścieżka jej przeciwdziałania prowadzi na manowce. Ogłosił właśnie, że będzie walczył z rozporządzeniem Joe Bidena obligującym Departament Pracy USA do opracowania nadzwyczajnych przepisów zmuszających wszystkich pracodawców zatrudniających sto lub więcej osób do „zapewnienia, że ich pracownicy są w pełni zaszczepieni lub przynajmniej raz na tydzień przedstawią negatywny wynik testu”.

Już 9 września tego roku Joe Biden zapowiedział, że Stany Zjednoczone „mogą i odwrócą los” walki z COVID-19 poprzez masowe szczepienia. Za dotychczasowy, mizerny wynik akcji szczepiennej oraz za stosunkowo wysoką liczbę infekcji w USA amerykański prezydent obwinił „80 milionów ludzi, którzy nie zostali zaszczepieni”.

Floryda nie ustaje w walce z fałszywą, pandemiczną narracją. „Nakazy dotyczące szczepień są nienaukowe, nieskuteczne i zasadniczo błędne” – brzmiało oświadczenie biura prasowego stanu Floryda, kończące się twardym akcentem: „będziemy walczyć!”. W opinii Urzędu Gubernatora „spektakl w Białym Domu był desperacką próbą odzyskania kontroli nad narracją pandemiczną, odwrócenia uwagi od skrajnych niepowodzeń administracji Bidena w Afganistanie oraz od kryzysu na granicy z Meksykiem”.

Również w konserwatywnej Indianie gubernator Eric Holcomb oponuje przeciwko planom prezydenta Joe Bidena odnośnie COVID-19. „Plany prezydenta Bidena idą o krok za daleko” – oświadczył Eric Holcomb. Skierował też apel do przedsiębiorców, by „dobrze przyjrzeli się swojej strategii i pracownikom, a dopiero potem podjęli najlepszą decyzję, która pozwoli ich firmom rozwijać się w sposób niezakłócony”.

Przedsiębiorcy boją się absencji

Zalecenie Joe Bidena, by pracownicy byli szczepieni lub regularnie, co tydzień, testowani na okoliczność zwalczania rozprzestrzeniania się COVID-19, jest też kontestowane głośno przez coraz większą liczbę przedsiębiorców. Tym bardziej, że dotyczy ono dwóch trzecich wszystkich zatrudnionych w USA firm liczących ponad stu pracowników. Także największe koncerny, takie jak General Motors Co., Ford Motor Co. czy producent pierwiastków ziem rzadkich MP Materials Corp. nie są zachwycone twardym podejściem Joe Bidena do tej „pandemii”. Przedstawiciele koncernów twierdzą co prawda, że zachęcają pracowników do zaszczepienia się, ale nabierają już wody w usta, gdy mowa jest o najnowszej strategii koronawirusowej prezydenta.

Robert W. Roth, szef oraz współwłaściciel RoMan Manufacturing z Grand Rapids w stanie Michigan (producent transformatorów i sprzętu do formowania szkła) szczepienia popierał bardzo niechętnie. Przy każdej okazji mówił o rosnących kosztach firmy związanych z pandemią – przede wszystkim z testowaniem pracowników i z administrowaniem całą akcją szczepienną. Trudno jest je dźwigać, szczególnie małym firmom. „Kiedy siedzisz w Waszyngtonie łatwo jest powiedzieć, że pracodawcy się tym zajmą” – mówił w mediach, wylewając swoją frustrację pod adresem Joe Bidena.

Już teraz 160-osobowa RoMan Manufacturing straciła osiemnastu istotnych dla firmy pracowników. Poszli na bezterminowe zwolnienia ze względu na „kwestie zdrowotne albo religijne”. Jest to jak najbardziej legalne i możliwe – na mocy specjalnej ustawy o Amerykanach niepełnosprawnych. Także United Airlines napisały w komunikacie prasowym, że pracownicy, którzy zwolnią się ze szczepień „ze względów religijnych”, zostaną skierowani od przyszłego miesiąca na bezpłatne urlopy.

Szczepienia nie wypaliły i niszczą firmy

W RoMan Manufacturing zaszczepiło się na koronawirusa 54 procent załogi. Dalej była już tylko ściana. Bob Roth kazał więc przestać już płacić każdemu po 50 dolarów za szczepienie, uznając akcję szczepienną za mało skuteczną i ostatecznie szkodliwą dla firmy.
Andreas Weller jest dyrektorem naczelnym Aludyne. Firma ta jest jednym z najbardziej liczących się w USA producentów aluminiowych części samochodowych. Zatrudnia ok. 3 tysiące osób w samych USA. W jego opinii najnowsze zarządzenia prezydenta Joe Bidena w sprawie koronapandemii stanowią „znaczące obciążenie” dla firm. Weller obawia się ich „niszczącego wpływu na zatrudnianie i utrzymanie miejsc pracy”.

Narzucany przez władzę federalną sanitarny reżim budzi coraz większy – i słuszny – opór nie tylko polityków, ale i przedsiębiorców. Coraz częściej pojawiają się opinie, że próbującej podnieść się z marazmu gospodarce amerykańskiej rzuca się kłody pod nogi, a drastyczny i dyskryminujący pracowników sanitaryzm przyniesie o wiele więcej szkód niż korzyści.