W środę dziesiątki tysięcy Czechów protestowało w Pradze, żądając dymisji premiera Petra Fiali w związku z rosnącymi kosztami energii i wezwało do ponownego rozważenia stosunków z UE, NATO, ONZ i WHO.

Według rmf24.pl protestujący domagali się dymisji rządu, powołania gabinetu fachowców i przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych. Organizatorzy napisali petycję do prezydenta Milosza Zemana, w której wzywają go do zdymisjonowania rządu premiera Petra Fiali.

Podczas demonstracji mówiono o drożyźnie i obawach związanych z nadchodzącą zimą. Manifestanci wskazywali, że rząd wciąga Czechy do wojny w imieniu Unii Europejskiej i NATO. Dlatego protestowali przeciwko członkostwu kraju w tych organizacjach. Pojawiał się  sprzeciw wobec ewentualnego przyjęcia euro. Zażądano ponadto neutralności wojskowej i zorganizowania referendum, które ma umożliwić bezpośrednie zakupy gazu w Rosji.

– Jesteśmy tutaj, ponieważ sytuacja w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat zaczęła być bardzo trudna – powiedziała serwisowi EURACTIV jedna z protestujących. – Chcielibyśmy mieć dobre relacje z Rosją w sprawie gazu – powiedziała wyjaśniając, że choć nie popiera wojny na Ukrainie, to popiera utrzymanie „biznesu” z rządem Putina. Inna protestująca, która poprosiła o zachowanie anonimowości, powiedziała EURACTIV, że jej zdaniem Unia Europejska lekceważy priorytety małych krajów, takich jak Czechy.

To kolejny protest zorganizowany przez środowiska prawicowe. Był on dziełem organizacji „Po pierwsze Czechy!”. W innych czeskich miastach demonstrowało od kilkuset do kilku tysięcy osób. Z kolei 3 września około 70 tys. osób protestowało w Pradze przeciwko czeskiemu rządowi. Wzywali rządzącą koalicję do większej kontroli rosnących cen energii i wyrażali sprzeciw wobec działań Unii Europejskiej i NATO.
Poprzedni artykułChiny podkupują „swoich” naukowców Ameryce
Następny artykułInflacja mocno w górę. Co zrobi Rada Polityki Pieniężnej?