Władze Australii zapowiedziały, że zamierzają do 2050 roku stać się krajem o zerowej emisji CO2. Jednocześnie osiągnięcie tego celu będzie spoczywało głównie na samodzielnych działaniach firm i mieszkańców kraju.

Premier Scott Morrison oznajmił, że rząd pomoże w tych dążeniach, przeznaczając budżetowe środki na rozwój odpowiednich technologii, głównie wodorowych. Dotacje mają sięgnąć poziomu 20 mld dolarów australijskich (15 mld USD).

Obecnie Australia jest jednym z największych globalnych emitentów (w przeliczeniu na mieszkańca) dwutlenku węgla na świecie. Dotychczas dość zachowawczo deklarowała kolejne cele, związane z ograniczeniem produkcji zanieczyszczeń.

Znaczna część społeczeństwa jest przeciwko radykalnemu i zdecydowanemu redukowaniu emisji dwutlenku węgla. Powszechne są obawy o możliwość zmniejszenia się liczby miejsc pracy w przemyśle i podwyżek cen związanych z rosnącymi kosztami energii.

Pozycja premiera nie jest jednak mocna. W najbliższych miesiącach odbędą się wybory, a obecnie jego Partia Liberalna przegrywa w sondażach z opozycyjną Partią Pracy.

Reuters