Rok ma dwanaście miesięcy. Ta informacja może być jednak opatrzona gwiazdką i dopiskiem: nie dotyczy emerytów i górników.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wypłatę kolejnych świadczeń dla, to zapewne przypadek, tej grupy społecznej, która bardzo chętnie popiera jego politykę i ochoczo głosuje na jego partię. Oprócz trzynastej emerytury, już niestety wrastającej w świadomość jej beneficjentów jako tej, która „się należy” dokładnie tak samo jak dwanaście pozostałych comiesięcznych świadczeń, rząd ma też inne niespodzianki. Nadspodziewanie wysoką waloryzację i czternastą emeryturę. Nie znamy jeszcze szczegółów, ale jeśli będzie ona wypłacana na takich samych zasadach jak miało to już miejsce w przeszłości, to polityczny spokój rządzących na froncie pozyskiwania głosów najstarszych Polaków będzie w tym roku kosztował podatników kolejne miliardy złotych.

I to wszystko przy rekordowej inflacji. W imię politycznych wyborów bardziej zaciśniemy sobie na szyi pętlę nakręcających się cen dosypując więcej pieniędzy na rynek. Czternaste emerytury podniosą ceny produktów dla wszystkich, nie tylko dla emerytów, bo ceny mają to do siebie, że dostosowują się do wolumenu pieniądza obecnego na rynku. Było to, niestety, świetnie widać, kiedy inflacja zaczęła rosnąć po wprowadzeniu 500+.

Ekonomia to jednak tylko jeden z aspektów tej sytuacji. Polska nie realizuje w tej chwili żadnej sensownej polityki, nie staramy się stosować żadnego modelu rozwojowego. Są wśród nas tacy, którym bliżej do rozwiązań leseferystycznego kapitalizmu i nie ukrywam, że jestem jednym z nich. Jako libertarianin zresztą dość konsekwentnym. Nie odmawiam jednak debaty ze zwolennikami innych modeli rozwojowych. Szanuję zdanie lewicy i ich pomysły na inne rozwiązania – choć się z nimi nie zgadzam. Spór o to, czy chcemy mieć gospodarkę bardziej jak w Szwecji, bardziej jak w krajach anglosaskich, czy bardziej jak w Niemczech, a może jeszcze inną, toczy się jednak gdzieś na marginesie, bo mastodontem dominującym nad zwolennikami różnych pomysłów na przyszłość jest po prostu polityczna praktyka, zakreślona przez horyzont czasowy najbliższych wyborów. Może i rozmawiamy o tym, co by było najlepsze za dziesięć czy dwadzieścia lat. Ale rząd robi swoje, jego eksperci zaś – co jest niepokojące – nawet jeśli wiedzą, w którym kierunku zmierzamy, to nie chcą zaciągnąć hamulca i nie biją na alarm. Wprost przeciwnie, zawsze znajdzie się jakiś usłużny intelektualista, który stopniem czy tytułem naukowym podżyruje ewidentnie złe pomysły.

Bo czternasta emerytura jest zła i nie możemy dać się omamić emocjonalnej propagandzie. Wyciąganie przez polityków pieniędzy z budżetu i przekazywanie ich emerytom – ponad oczywiście wcześniej przyjęte zobowiązania, których należy dotrzymać – to branie ich na zakładników, robienie z nich żywej tarczy mającej zniechęcać krytyków porządków panujących w Polsce. Niestety, emeryci w tej roli zdają czuć się dobrze. Żałujesz babci? Pewnie jesteś neoliberałem. I po takim podsumowaniu można przejść do kolejnego punktu. Tyle że to właśnie tu powinniśmy się zatrzymać. Tak, trzeba żałować czternastej emerytury i jej nie rozdawać, bo po prostu nie ma z czego. Wiek emerytalny w Polsce jest za niski, częściowo zresztą to on odpowiada za niskie świadczenia, za mało ludzi pracuje i coraz trudniej utrzymać obecny system pokoleniowy, który zbankrutował już dawno temu, a my zamiast myśleć, czym go zastąpić, brniemy w czarny scenariusz coraz bardziej. To rozmienianie przyszłości na drobne i rozdawanie jej w teraźniejszości dla politycznego zysku.

Rozdawnictwo to nie konserwatyzm, bo konserwatyzm polega między innymi na zobowiązaniu nie tylko wobec przeszłych pokoleń, ale też przyszłych. Nie jest to też państwo dobrobytu, bo w nim władze dbają o przejrzystość prawa i ułatwienia dla przedsiębiorców – po to, aby później było co dzielić. Czternasta emerytura nie jest więc ani konserwatywna, ani socjalna. Jest populistyczna.

I choć podobno nie należy podpowiadać władzy pomysłów, bo ta jeszcze będzie skłonna je zrealizować, to warto już teraz zapytać: kiedy emerycka barbórka? Kiedy piętnasta emerytura wypłacana na dzień babci? Może choć jedną jeszcze zdążycie wypłacić, póki nie zbankrutowaliśmy.

Marcin Chmielowski

Poprzedni artykułNiemcy wycinają baśniowy las braci Grimm. Pod wiatraki
Następny artykułDochód z innego miesiąca do PIT, a z innego do składki zdrowotnej. A to dopiero przedsmak komplikacji