Uruchomione działania antykryzysowe, w tym tarcza PFR, zamortyzowały straty, które biznes początkowo szacował jako bardzo poważne. Na 640 tys. mikro, średnich i dużych firm tych, które odnotowały spadek powyżej jednej czwartej przychodów, było ok. 55 proc. – mówi nam Bartłomiej Pawlak. Z wiceprezesem Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) rozmawiamy o skutkach zamrożenia gospodarki, działaniach antykryzysowych oraz innowacyjności polskich firm.

Według prognoz Komisji Europejskiej bezrobocie w Polsce mierzone metodą BAEL wzrośnie ponad dwukrotnie, czy w tym kontekście można uznać działania wynikające z tarcz antykryzysowych i finansowej za sukces?
Bezrobocie wzrośnie, ale nie w takim stopniu, będzie to wzrost do poziomu nieco ponad 6 proc. Uruchomione działania antykryzysowe, w tym tarcza PFR, zamortyzowały straty, które biznes początkowo szacował jako bardzo poważne. Na 640 tys. mikro, średnich i dużych firm tych, które odnotowały spadek powyżej jednej czwartej przychodów, było ok. 55 proc. Te firmy skorzystały z subwencji w ramach tarczy PFR. To narzędzie udało nam się wdrożyć bardzo szybko, a środki były wypłacane już od końca kwietnia. Były też inne programy, głównie nakierowane na osłonę miejsc pracy. W sumie wszystkie działania antykryzysowe, jakie wdrożył rząd, BGK, PFR przekroczyły kwotę 100 mld złotych.

Przedsiębiorcy mieli problemy z powodu algorytmu, który odrzucał ich wnioski. Czy problem został naprawiony?
Tak, pracowaliśmy nad tym, zwiększył się margines dopuszczalnego błędu, rozbudowaliśmy także system reklamacyjny oraz podjęliśmy działania informacyjne na szeroką skalę. Z „pospolitego ruszenia”, które panowało na początku przy składaniu wniosków, staraliśmy się jak najszybciej doprowadzić do sytuacji, w której do dyspozycji przedsiębiorcy była nie tylko szeroka informacja o zasadach programu lecz także modyfikowaliśmy algorytm, czyli sam model wsparcia oraz umożliwiliśmy składanie odwołań i reklamacji. W efekcie szybko zwiększyliśmy liczbę pozytywnie rozpatrywanych wniosków i zadowolenie klientów.

Czy jeśli będzie taka potrzeba, PFR uruchomi jeszcze jakąś formę wsparcia dla firm? Na przykład jesienią, gdyby doszło do kolejnego zamrożenia gospodarki wynikającego z pandemii?
Na razie nie planujemy dodatkowych działań, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Będziemy obserwować dynamikę dalszego przebiegu pandemii. Podczas wybuchu epidemii mieliśmy wiele obaw i niepewność, co do tego, jaka okaże się skala zjawiska. Okazała się mniejsza, niż prognozowano. Na razie skupiamy się na realizacji naszego planu. Cztery tygodnie temu uruchomiliśmy drugą Tarczę antykryzysową, tym razem skierowaną do dużych firm. W tym przypadku pomoc jest przyznawana na podstawie indywidualnych decyzji, które zapadają w samym PFR. Liczymy, że skorzysta z niej kilkaset dużych firm oraz podmiotów należących do samorządów, których spółki JST także zaliczają się do dużych firm.

Jak to się odbywa?
Ten program polega na indywidualnej ocenie każdego podmiotu, której dokonują firmy doradcze i sam PFR. To proces analizy, który również będzie realizowany w błyskawicznym tempie. To, co robimy w normalnych warunkach w 6-9 miesięcy, będziemy w przypadku tarczy realizować w 3-4 tygodnie. Liczę, że pierwsze wypłaty będą miały miejsce na początku sierpnia.

Czy Polskę w ogóle stać na kolejne zamrożenie gospodarki?
Żadnego kraju na to nie stać. To straty rzędu 5 proc. PKB podczas dwóch miesięcy. Powtórka więc nie jest możliwa, ale też nikt nie planuje kolejnego wyłączenia gospodarki i totalnej kwarantanny. Jesteśmy już znaczenie bardziej świadomi, czym jest COVID, oraz mamy przygotowaną służbę zdrowia, więc nie grozi nam powtórka z wiosny.

Jak w sytuacji rosnącej awersji banków wobec ryzyka zapewnić długoterminowe finansowanie przedsiębiorstwom, szczególnie tym z sektora MŚP?
Ostatnie badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazują, że w porównaniu z początkiem kwietnia widać znaczącą poprawę kondycji płynnościowej i finansowej firm z sektora MŚP. Według badań, po trzech miesiącach od wybuchu pandemii poważne problemy z płynnością występują u zaledwie 5 proc. firm z tego sektora. Deklarowany wzrost wynagrodzeń w firmach przebił krzywą ich spadku. Coraz więcej danych pokazuje, że zbliżamy się do poziomu nastrojów sprzed pandemii. To nie oznacza, że problemy zniknęły. Cały czas występuje podwyższone ryzyko zatorów płatniczych z powodu niepewności zachowań kontrahentów, banki ograniczyły akcję kredytową z powodu lockdownu. Wiązało się to ze wzrostem ryzyka i niepewności, co do spodziewanych kłopotów firm. Ten problem w istotnym stopniu rozwiązało jednak – jak wspomniałem – finansowanie z PFR, udzielone do tej pory w niespotykanej do tej pory skali prawie 60 mld złotych.

Jak ocenia Pan innowacyjność polskiej gospodarki i działalność PFR Ventures?
Innowacyjność polskiej gospodarki jest wciąż na dość niskim poziomie. Jest to spowodowane wieloma czynnikami. Przede wszystkim silnymi uwarunkowaniami historycznymi: na przełomie lat 80. i 90. doszło do likwidacji wielu dużych firm z ich zapleczem R&D – jakiekolwiek by ono nie było. Nawet jeżeli firmy zyskiwały inwestorów zagranicznych, to ci raczej nie myśleli o zachowaniu polskich instytutów badawczych. Z kolei powstające wtedy nowe, rodzime firmy były niewielkie, konkurowały głównie ceną i nie mogły pozwolić sobie na inwestowanie w badania i rozwój. Inwestowano przede wszystkim w prostą produkcję czy przetwórstwo. Czyli podstawa była słaba. Do tego doszedł anachroniczny system edukacji. Uczelnie w przodujących w innowacyjności krajach są rezerwuarem sił i pomysłów dla spin offów. A nasz system edukacji nie nadążał i nie nadąża za zmianami i wielką rewolucją technologiczną. Oprócz tego mieliśmy istotne braki, czy też brak bodźców na poziomie systemu podatkowego, które nie premiowało inwestycji w innowacje. Ta sytuacja zaczęła się zmieniać po wejściu do Unii Europejskiej. Wtedy zaczęły do Polski napływać ogromne środki na badania i rozwój czy innowacyjność. Zaczęły powstawać klastry, inkubatory, aceleratory i zaczął tworzyć się cały ekosystem startapowy. To wszystko wymaga jednak powolnej edukacji i uczenia się od innych. Przykładem kraju, który postawił na innowacyjność, jest Izrael, który z państwa znanego z eksportu pomarańczy stał się liderem innowacyjności. Stało się to w wyniku decyzji z przełomu lat 90. i pierwszej dekady tego wieku. W Polsce mamy jeszcze wiele do nadrobienia. Nasza spółka dedykowana, PFR Ventures, stara się stymulować rozwój startupów w Polsce, realizując projekty inwestycyjne poprzez fundusze inwestycyjne, którym powierza swoje środki. W tej chwili to grupa około 30 funduszy typu VC oraz ponad 40 projektów związanych z nowoczesnymi technologiami i rozwiązaniami.

Jakie to projekty?
Drukarki 3D, systemy informatyczne i bezpieczeństwa, rozwiązania z dziedziny obsługi energetyki, IT, technologie cyfrowe i z obszaru computer science. Zaangażowanych w to jest 65 mln zł z PFR oraz 50 mln ze środków prywatnych. Zakładamy, że 2 na 10 takich projektów powinno zakończyć się wysokimi zwrotami z inwestycji. Staramy się także pokazywać siłę innowacji, docierać do ludzi, którzy mają świetny pomysł, ale nie wiedzą, co z nim dalej zrobić. My pomagamy im ten świetny pomysł przekuć w sprzedawalny produkt.

Rozmawiała Magdalena Rubaj