Ministerstwo Finansów planuje wprowadzenie w 2021 roku nowej ulgi na robotyzację. Ma być oparta na konstrukcji ulgi na badania i rozwój. Kłopot w tym, że z tej ostatniej korzysta znacznie mniej niż pół procenta podatników podatków dochodowych. Z nową ulgą może być podobnie.

Ministerstwo Finansów właśnie zapowiedziało wprowadzenie nowej ulgi inwestycyjnej. Ma nią być ulga na robotyzację. „Chcemy zwiększenia poziomu robotyzacji polskiej gospodarki. Przyczyni się to do jej modernizacji i polepszenia jakości i elastyczności produkcji oraz komfortu pracy. Zwiększenie produkcji przemysłowej przy pomocy robotów podnosi wydajność i zyskowność, a tym samym konkurencyjność firm. W dłuższej perspektywie ułatwia ekspansję eksportową” – przekonywała wicepremier, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, w której resorcie powstał pomysł na nowe odliczenie.

Dodatkowe koszty do odliczenia

Sama ulga ma polegać na daniu możliwości odliczenia dodatkowych 50 procent tzw. kosztów kwalifikowanych, związanych z inwestycjami w robotyzację. Zgodnie z informacjami upublicznionymi przez resort finansów, odliczenie od podstawy opodatkowania 50 procent kosztów kwalifikowanych związanych z inwestycjami w robotyzację dotyczyć ma: zakupu lub leasingowania nowych robotów i kobotów, zakupu oprogramowania, zakupu osprzętu (np. torów jezdnych, obrotników, sterowników, czujników ruchu, efektorów końcowych), zakupu urządzeń bezpieczeństwa i higieny pracy (BHP) i zakupu szkoleń dla pracowników, którzy będą obsługiwali nowy sprzęt.

Nowe odliczenie miałoby obowiązywać już od 2021 roku, a wydatki można będzie odliczać do końca 2025 roku, czyli przez pięć lat. Ulga ma zatem charakter czasowy. Będzie za to powszechnie dostępna, zarówno dla podatników podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) jak i podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) i to niezależenie od wielkości firmy (podatnika) oraz branży, w której prowadzi ona działalność.

Samo rozliczanie ulgi sprowadzało się będzie do tego, że wydatki poniesione na robotyzację przedsiębiorcy będą mogli odliczyć w ciągu roku podatkowego, a w momencie składania rocznego zeznania podatkowego dokonają dodatkowego odpisu (50 procent kosztów kwalifikowanych), tak jak ma to dziś miejsce przy uldze na prace badawczo-rozwojowe (ulga B+R).

Prawie jak ulga na badania i rozwój

Jak podkreśla resort finansów konstrukcja ulgi (sposób dokonania dodatkowego odliczenia, stworzenie katalogu konkretnych wydatków, na które będzie obowiązywać ulga na robotyzację), została przygotowana na podstawie doświadczeń ulgi na badania i rozwój.

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że z ulgi na B+R korzysta coraz więcej firm. Jak chwali się resort finansów w 2019 roku aż o 34 procent wzrosła (w porównaniu z 2018 rokiem) liczba podmiotów, które wykorzystały ulgę na prace badawczo-rozwojowe. Z ulgi tej skorzystało w ubiegłym roku 1 277 podatników CIT oraz 1 192 podatników PIT (czyli jak podaje resort finansów o 54 procent podatników PIT więcej niż rok wcześniej). Powstaje jednak pytanie, czy to istotnie tak oszałamiający wynik, a ulga okazała się sukcesem. Można w to wątpić.

Według danych Ministerstwa Finansów w 2018 roku (danych za 2019 rok ministerstwo jeszcze nie opublikowało) zeznanie roczne złożyło 507 006 podatników CIT. Gdyby w 2019 roku ich liczba była zbliżona oznaczałoby to, że z ulgi na B+R skorzystało, uwaga… 0,25 procenta wszystkich podatników CIT, którzy złożyli zeznanie. W przypadku PIT liczba podatników rozliczających się z działalności gospodarczej (według skali i według stawki liniowej) wyniosła 3 418 651 osób (dane za 2018 rok, brak danych za rok 2019). Czyli w tym przypadku z ulgi na B+R skorzystało około 0,03 procenta podatników.

Mniej niż pół procenta podatników

Jak widać, zarówno w przypadku podatników CIT jak i PIT z ulgi na badania i rozwój korzysta grubo poniżej pół procenta podatników. Trudno zatem uznać, że zainteresowanie tym odliczeniem jest jakieś zaskakująco duże, mimo że istotnie z roku na rok korzystających jest więcej. Kłopot jednak w tym, że w liczbach bezwzględnych niewiele więcej. Ładnie wyglądają tylko wzrosty procentowe.

Imponująco wcale nie wyglądają też nakłady ponoszone w ramach ulgi. Według danych, które podaje Ministerstwo Finansów, od podstawy opodatkowania podatnicy CIT odliczyli w związku z tym niecałe 2,2 mld zł (a podatnicy PIT ledwie 275 mln zł). Dla porównania powiedzmy, że łączne przychody podatników CIT w 2018 roku wyniosły 5 813,5 mld zł, a ich dochód 437,6 mld zł. Nawet zatem w proporcji do wypracowanych dochodów, nakłady poniesione przez podatników i odliczone w ramach ulgi B+R nie są imponujące.

Co więcej, w 2019 roku można było skorzystać po raz pierwszy z ulgi IP Box, przeznaczonej dla przedsiębiorców, którzy komercjalizują prawa własności intelektualnej (IP) pozyskane z własnej działalności badawczo-rozwojowej. Jak podało Ministerstwo Finansów w 2019 roku korzystających z tego odliczenia podatników było 1650. A zatem znowu – z ulgi skorzystało grubo poniżej jednego procenta podatników.

Bardzo prawdopodobne, że podobną popularnością będzie cieszyła się także nowa ulga robotyzacyjna. Ministerstwo Finansów szacuje, że dzięki uldze liczba robotów zwiększy się w Polsce dwu i półkrotnie. Na koniec 2018 roku było ich w Polsce około 13,6 tysięcy, oznaczałoby to wzrost liczby robotów do około 34 tysięcy. Wprowadzenie ulgi ma kosztować budżet około 150 mln zł w pierwszym roku jej obowiązywania i około 315 mln zł w ostatnim (piątym), będzie to zatem porównywalne do kosztów ulgi na B+R. W sumie zatem koszt ulgi będzie niewielki w porównaniu do tego, co da resortowi finansów np. opodatkowanie CIT spółek komandytowych, które planowane jest już na rok 2021.