Chińskie państwowe firmy zwiększają swoje udziały w terminalach portowych kolejnych europejskich krajów.

Szefowa belgijskiej dyplomacji Hadja Lahbib udzieliła wywiadu, w którym stwierdziła, że chińskie „statki cywilne są modyfikowane, aby potencjalnie stać się okrętami wojskowymi”. Jej zdaniem Państwo Środka jest obecnie zarówno partnerem, jak i jednocześnie rywalem oraz „potencjalnym wrogiem”.

Przedstawiciele chińskiej dyplomacji zażądali od Brukseli wycofania się z tych wypowiedzi. Belgijskie władze odmówiły.

Słowa belgijskiej polityk padły zaraz po potwierdzeniu nabycia 25 procent udziałów w terminalu portowym w Hamburgu przez chińskie, państwowe przedsiębiorstwo COSCO. Konglomerat posiada większościowy pakiet portu w greckim Pireusie oraz mniejsze udziały w terminalach w belgijskich Zeebrugge i Antwerpii, holenderskim Rotterdamie, włoskiej Genui, hiszpańskich Bilbao oraz Walencji.

Dynamika napływu chińskich inwestycji w Europie jest cały czas duża, chociaż w ostatnich latach widocznie wyhamowała. Było to efektem m.in. polityki Donalda Trumpa, który podczas swojej kadencji na stanowisku prezydenta USA między 2017 a 2021 rokiem wywierał presję na sojuszników Waszyngtonu, aby ograniczali współpracę z Pekinem. Następne ich spowolnienie było efektem pandemii Covid-19. Od 2021 roku jednak znów chiński kapitał płynie do Europy coraz szerszym strumieniem i skupia się w znacznej części na przejmowaniu firm będących producentami elektroniki, firm motoryzacyjnych, farmaceutycznych, biotechnologicznych czy informatycznych.

dw.com, euronews.com, brusselstimes.com, joc.com

Poprzedni artykułUkraina opodatkowała Google i innych internetowych gigantów. Ile zarobił Kijów?
Następny artykułInflacja wykańcza kolejne firmy