Mimo trwającej pandemii większość państw nie decyduje się na obniżenie podatków po to, by pomóc gospodarce i obywatelom. Jedynie Niemcy zdecydowały się na czasowe obniżenie VAT-u. Polska postanowiła natomiast utrzymać podniesione przejściowo stawki VAT na dotychczasowym poziomie.

Dziewięć państw OECD zdecydowało się na obniżenie podatku, by stymulować gospodarkę w czasie pandemii. Kolejnych dziesięć zredukowało stawki VAT na produkty (przede wszystkim środki medyczne) służące walce z koronawirusem – wynika z materiałów opublikowanych pod koniec października przez Polski instytut Ekonomiczny.

Wśród państw, które zdecydowały się na obniżki stawek VAT znalazły się: Austria, Czechy, Dania, Hiszpania, Korea Południowa, Niemcy, Norwegia, Turcja i Wielka Brytania. W większości przypadków obniżki te dotyczą branż szczególnie dotkniętych skutkami pandemii (m.in. gastronomii, kultury, rozrywki). W tej grupie jedynie Niemcy zdecydowały się na czasowe obniżenie stawek VAT dla wszystkich podatników; stawki podatkowej z 19 do 16 proc. oraz stawki obniżonej z 7 do 5 proc. Obniżka obowiązuje do końca 2020 roku.

Z kolei 13 państw (Austria, Belgia, Czechy, Estonia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Polska, Portugalia, Słowenia i Włochy) zdecydowało się na tymczasowe obniżenie stawki VAT na produkty służące walce z pandemią, przede wszystkim na środki medyczne.

Na obniżenie podatków dochodowych zdecydował się tylko jeden kraj – Austria obniżyła stawkę dla najniższego progu podatkowego z 25 do 20 proc. Ta obniżka ma charakter stały, warto jednak zauważyć, że była planowana już wcześniej, trudno zatem uznać, że ma ona związek z pandemią. Żaden kraj nie obniżył natomiast stawki CIT.

Bez obniżek stawek CIT

Wydawać by się zatem mogło, że Polska nie odbiega w tym zakresie od innych krajów Europejskich, a nawet ma się czym pochwalić. Planowane zmiany w limicie przychodów do którego płacony jest niższy, bo 9 proc. CIT (normalna stawka to 19 proc.) spowoduje, że wielu przedsiębiorców zapłaci w 2021 roku niższe podatki niż obecnie. A Polska i tak ma jedne z najniższych stawek CIT w UE. Jednocześnie w przyszłym roku miałby zacząć obowiązywać także tzw. estoński CIT, umożliwiający (pod warunkiem dokonywania odpowiednich inwestycji) zapłatę CIT dopiero w momencie wyprowadzenia zysków z firmy.

W obszarze podatków dochodowych warto także pamiętać o obniżeniu niektórych stawek ryczałtowych oraz znacznym poszerzeniu zakresu opodatkowania w tej właśnie formie; raz – poprzez podniesienie limitu przychodów, dwa – poprzez rozszerzeniu kręgu podmiotów uprawnionych do korzystania z tej uproszczonej formy opodatkowania.

Kolejne obciążenia fiskalne

Jest to jednak tylko jedna strona medalu. Trzeba bowiem pamiętać, że równocześnie (niemal – bo w ostatecznym rozrachunku nie od stycznia, ale od maja 2021 roku) podatnikami staną się spółki jawne, co w praktyce oznacza gwałtowny wzrost opodatkowania dla blisko 400 tysięcy podmiotów, i to nawet po uwzględnieniu wprowadzonego ostatecznie częściowego zwolnienia dla wspólników tych spółek (zwolniony ma być dochód do 65 tys. zł rocznie).

W praktyce dyskusyjne jest też, czy od strony fiskalnej atrakcyjne będzie dla podatników przechodzenie na formę zryczałtowaną opodatkowania. Co prawda umożliwia ona m.in. uniknięcie niekończących się sporów z fiskusem o to, co jest, a co nie jest kosztem podatkowym, z drugiej jednak strony ekonomicznie opłacalna jest wyłącznie dla podatników, którzy mają niskie koszty prowadzenia biznesu. Na pewno za to opłaca się ona fiskusowi. Już chociażby tylko dlatego, że w przeciwieństwie do PIT, fiskus ryczałtem nie musi dzielić się z gminami.

Przedłużanie tymczasowego VAT-u

Ciekawie na tym tle przedstawiają się także decyzje dotyczące VAT-u. Rok 2020, jako kolejny, miał być ostatnim, w którym stosowane miały być podniesione, początkowo tylko na trzy lata, podwyższone (23 i 8 proc.) stawki VAT.

Rozwiązanie takie wprowadzono w 2011 roku. Wyższe stawki miały obowiązywać jedynie przez trzy lata, a później automatycznie wrócić do punktu wyjścia. Tak się jednak nie stało. Za każdym razem, gdy zbliżał się koniec okresu, na który ich stosowanie przedłużano, kolejne rządy podtrzymywały stosowanie tych stawek. Nie inaczej stało się i tym razem. I to, mimo że jeszcze w trakcie kampanii wyborczej w 2015 roku PiS obiecywał powrót do niższych stawek. Najpierw przedłużono ich obowiązywanie do końca 2018 roku, później do końca 2020 roku. Ale stawki i tak nie spadną.

W październiku prezydent podpisał ustawę, która przedłużyła okres obowiązywania wyższych stawek na czas bliżej nieokreślony. Obniżenie VAT-u miałoby być bowiem możliwe dopiero po spełnieniu konkretnych warunków budżetowych i uzyskaniu określonych w przepisach wskaźników ekonomicznych. A na to się w najbliższym czasie raczej nie zanosi.

Ważne są nie tylko stawki

Nie tylko jednak bezpośrednie działania związane z wprowadzaniem nowych limitów czy stawek podatkowych warte są uwagi w kontekście rozwiązań fiskalnych wprowadzanych w okresie pandemii.
Warto także pamiętać o przyjętym w ramach regulacji tarczy antykryzysowej obowiązku rejestrowania w ZUS wszystkich umów zleceń. To doskonałe narzędzie do weryfikacji takich umów oraz ich ewentualnej reklasyfikacji, czyli uznaniu, że faktycznie zawarta umowa nie ma charakteru umowy o dzieło, lecz jest zleceniem. Da to podstawy do domagania się przez ZUS zapłaty składek od takich umów wstecznie. Tym samym wprowadzenie tego rozwiązania niekoniecznie musi służyć wyłącznie zapowiadanemu (brak jednak jeszcze decyzji w tym zakresie) oskładkowaniu umów o dzieło.

W ostatnim czasie, pojawiło się zresztą więcej nowych narzędzi, dzięki którym fiskus zyska możliwość łatwiejszej kontroli podatników oraz narzędzi do łatwiejszego egzekwowania podatków. To nie tylko nowy JPK_VAT, który pozwala na bieżąco wychwytywać każdą, nawet niezamierzoną pomyłkę podatnika i za nią karać.
Chociaż tu nastąpiła pewna pozytywna zmiana. Fiskus będzie mógł ukarać kwotą 500 zł za każdy błąd, ale nie musi tego robić. Wcześniej przepisy zakładały, że kara będzie nakładana z automatu.