Nie korporacje, nie miliarderzy, tylko Amerykanie o przeciętnych dochodach i mniejsze firmy znalazły się na celowniku amerykańskiej administracji federalnej. Z pieniędzy podatników wzmacniany jest urząd fiskalny, który ma zatrudnić armię nowych urzędników, by jeszcze mocniej inwigilować obywateli. Walka z inflacją w wydaniu obecnej amerykańskiej administracji, może sprowadzić się do wyciskania kolejnych pieniędzy od przeciętnych obywateli.

Polina Tankilevitch/Pexels

Administracja prezydenta Joe Bidena nie zasypia gruszek w popiele. Kilka dni temu (12 sierpnia) Kongres USA uchwalił nową ustawę, mającą w założeniu walkę z inflacją. Wygląda jednak na to, że rządzący demokraci postanowili wydać wojnę przeciętnemu amerykańskiemu obywatelowi. Nowe prawo ma posłużyć – i to całkiem otwarcie – do kontroli podatników zarabiających mniej niż 400 tys. dolarów rocznie, czyli faktycznie ogromnej większości Amerykanów. Ścigane mają być też mikro, małe i średniej wielkości przedsiębiorstwa, co już nawet przestaje dziwić, obserwując, jak różnymi sposobami w różnych krajach „dusi” się przedsiębiorców i przedsiębiorczość.

Skarbówka w akcji

Jeśli nie wiesz, skąd wziąć pieniądze na ratowanie państwa i jego budżetu, sięgnij podatnikowi głębiej do kieszeni. Tworząc opowieść o tym, jak to rząd stara się pomóc obywatelowi oraz wspiera przedsiębiorczość. A także o tym, jak dzielnie walczy z uchylającymi się przed podatkowymi daninami i oszustami korzystającymi z ulg podatkowych. Wzmożoną kontrolę gospodarstw domowych o przeciętnych dochodach przeprowadzać będzie Internal Revenue Service (IRS) – odpowiednik naszej izby skarbowej.

IRS zweryfikuje, czy obywatele amerykańscy prawidłowo wyliczyli swoje należności podatkowe identyfikując ewentualne niedopłaty. W ostatnich latach (2010-2019) urząd ten kontrolował zwłaszcza podatników o dochodach poniżej 25 tys. dolarów rocznie, a także – jak twierdzi – zarabiających powyżej 500 tys. dolarów. Na swoje stronie internetowej przyznaje, że dotąd kontrole zarabiających 200 tys. dolarów i więcej były rzadkie. Teraz nagle oszacował, że indywidualni podatnicy tylko w latach 2011-2013 zaniżyli należności wynikające z podatku dochodowego średnio o 245 mld dolarów i są „winni” luce podatkowej w budżecie USA.

IRS zostanie finansowo wzmocniony, by zatrudnić nowych pracowników i zwiększyć liczbę kontroli podatkowych. Kwota dofinansowania urzędu sięga 80 mld dolarów. Administracja prezydenta Bidena policzyła, że wzmożona kontrola, która zostanie przeprowadzona w latach 2022-2031, przyniesie budżetowi ponad 200 mld dolarów dodatkowych wpływów.

Armia urzędników idzie po ciebie

Nowy pomysł nękania przeciętnych Amerykanów kontrolami podatkowymi (ma być ich 700 tysięcy rocznie!), którzy i tak już borykają się z wszechobecną drożyzną, wywołał niemałą konsternację w USA i – co nie dziwi – ożywioną debatę publiczną. Elon Musk tak skomentował to ironicznie na Twitterze: „Kiedy kraj, który zbuntował się przeciwko podatkom, zatrudnia 87 000 nowych agentów IRS” – tak brzmi napis na memie ze zdjęciem śmiejącego się oficera armii brytyjskiej.

„Chcą zabrać 80 mld dolarów od podatników i zatrudnić armię 87 tys. biurokratów w IRS. Idą po małe firmy. Sam IRS twierdzi, że zamierza radykalnie zwiększyć zainteresowanie niezależnymi wykonawcami i małymi firmami, a nie na przykład General Motors” – komentuje w wywiadzie dla Fox News nową ustawę podatkową Grover Norquist, prezes stowarzyszenia Americans for Tax Reform.

I niech to podsumowanie posłuży także za nasz komentarz.

 

 

 

Poprzedni artykułNiemieccy ekolodzy wzięli od Gazpromu setki milionów euro
Następny artykułHistoria i teraźniejszość a nauka, czyli finalnie o in vitro