Amerykański prezydent Joe Biden pogrąża kraj w socjalizmie. W czwartek przedstawił szczegóły swojego planu fiskalnego, którego główne założenia skupiają się na tzw. zabezpieczeniu socjalnym Amerykanów i odnoszą się do tzw. kryzysu klimatycznego.

relacje polsko-amerykańskie joe biden - grafika wpisu
Fot: PAP/EPA

Wartość fiskalnego planu Bidena to aż 1,75 bln dolarów. Propozycja rozszerza opiekę przedszkolną dla wszystkich dzieci w wieku 3 i 4 lat, co według Białego Domu jest największym poszerzeniem publicznej oświaty w USA od 100 lat. Poza tym plan Bidena zapewnia świadczenia zdrowotne dla seniorów oraz przedłuża ulgę podatkową dla gospodarstw domowych zarabiających poniżej 150 tys. dolarów rocznie. Do tego dochodzą pomysły dotyczące budowy przystępnych cenowo mieszkań, a także zapewnienia darmowych posiłków dla uczniów.

Skąd wziąć na to pieniądze? Oczywiście z podatków. Prezydent chce wprowadzić nowe obciążenia podatkowe dla najbogatszych Amerykanów. Zgodnie z planem 5-proc. stawką miałby być objęty dochód powyżej 10 mln dolarów, a dodatkowymi 3 proc. opodatkowany byłby dochód powyżej 25 mln dolarów. Według Białego Domu podwyżki podatków nie obejmą nikogo zarabiającego poniżej 400 tys. dolarów.

Plan Bidena najwięcej miejsca poświęca walce ze zmianami klimatycznymi. Na same ulgi podatkowe związane z zieloną energią ma być przeznaczonych 320 mld dolarów, a na walkę z „anomaliami pogodowymi” 105 mld dolarów. Z kolei na zielone inwestycje zostanie przeznaczonych 110 mld dolarów, a 20 mld dolarów rząd przekaże na inne zachęty w obszarze walki ze zmianami klimatu.