Czy biogaz mógłby stanowić remedium na problemy rynku energetycznego w Polsce? Jakie są jego zalety i jak pobudzić potencjał biogazowy w naszym kraju? O tym, jak wykorzystać szansę na rozwój tego rynku rozmawiamy z Aleksandrem Duchem, prezesem Polskiego Stowarzyszenia Producentów Biogazu Rolniczego i współwłaścicielem biogazowni w Mełnie nieopodal Grudziądza.

biogaz, biogazownia
Zdjęcie ilustracyjne/fot. Pixabay

Czy Polska ma potencjał do zwiększenia produkcji biogazu rolniczego?

Aleksander Duch

Jak najbardziej tak. Obecnie mamy około 140 megawatów zainstalowanej mocy, a nasi sąsiedzi Niemcy ponad 5,5 tys. megawatów. Choćby na bazie tych liczb można wydedukować, że moglibyśmy zwielokrotnić dzisiejszą produkcję. To, czy w Polsce docelowa moc z biogazu wynosić powinna 2,5 tys., 5 tys., czy może 10 tys. megawatów, wymaga szczegółowej analizy, w szczególności w zakresie dostępności substratów. Zawsze podkreślam, że produkcja biogazu ma sens, kiedy mamy dostęp do substratu. Musi on być odpowiedniej jakości – mam na myśli jego właściwości w zakresie stabilnej produkcji biogazu. Substrat nie powinien też znajdować się zbyt daleko. W przypadku standardowej instalacji – powiedzmy o mocy 1 megawata – mówimy o odległości maksymalnie 60–80 km. Polska mogłaby być w posiadaniu około 1,5 tys. megawatów mocy zainstalowanej bez większego kłopotu. Przypominam, że to przeszło dziesięciokrotnie więcej niż mamy w tej chwili.

Kiedyś mówiło się o programie „biogazownia w każdej gminie”. To realny scenariusz, czy może wypowiedź stricte wyborcza? Biogazownia w każdej gminie to scenariusz wykonalny? Realny?

To naturalnie zależy od konkretnej sytuacji – zapewniona musi być tu dostępność substratu. Gdy na niewielkim obszarze pojawiłoby się zbyt wiele biogazowni, substratu najzwyczajniej mogłoby zabraknąć. Myślę, że hasło „biogazownia w każdej gminie”, to przenośnia ilustrująca, jak wielki potencjał do produkcji biogazu ma dziś nasz kraj i jak wiele pracy jeszcze przed nami. Ta praca może jednak zaowocować konkretnymi rezultatami. Trudno powiedzieć, czy dałoby się rzeczywiście umiejscowić biogazownię w każdej gminie. Co do zasady idea wydaje się słuszna. Średnie roczne zużycie energii elektrycznej w czteroosobowej rodzinie wynosi około 2 megawatogodziny. Jeśli weźmiemy jedną biogazownię, która – zachowując duży margines błędu – produkuje 8 tys. megawatogodzin rocznie, może ona obsłużyć 4 tys. rodzin. Z moich obliczeń wynika, że potrzebowalibyśmy około 2375 biogazowni, aby każdy obywatel naszego kraju miał dostęp do tak produkowanej stabilnej energii.

Pana wyliczenia zasadniczo pokrywają się z hasłem „biogazownia w każdej gminie”. W Polsce mamy bez mała 2500 gmin. Tu moje pytanie: jaką różnicę musimy nadrobić? Ile biogazowni rolniczych jest dziś w Polsce?

Jest ich 119. Dokładnie zbiera je rejestr prowadzony przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, a łączna moc zainstalowana elektryczna tych instalacji to około 140 megawatogodzin. Średnio każda z nich wytwarza zatem nieco ponad jedną megawatogodzinę. Przed nami zatem duże pole do popisu.

Dziś wiele mówi się o szukaniu alternatyw dla dostaw energii. Czy biogaz mógłby stanowić remedium na problemy rynku energetycznego w Polsce?

Na pewno jest to niewykorzystany potencjał. To energia na wyciągnięcie ręki. Zalety biogazu są niezaprzeczalne. W przypadku na przykład farm fotowoltaicznych czy energetyki wiatrowej nie możemy mówić o stabilnych źródłach energii. Biogaz natomiast niezaprzeczalnie stabilnym źródłem jest. W dni, kiedy niebo zakryte jest chmurami i dzień krótki, a wiatru po prostu nie ma, hurtowe ceny energii mogą skoczyć o nawet 60 proc. z dnia na dzień. Z nominalnej mocy farmy fotowoltaicznej, czyli – powiedzmy – jednego megawata, otrzymujemy jedną ósmą tego, co w przypadku biogazowni jednomegawatowej. Jeśli natomiast idzie o wiatraki, jest to plus minus 25 proc. tego, co produkuje biogazownia. Są to zatem źródła niestabilne, ale mają swoje zalety. Nie wymagają przecież choćby zasilania substratami, a sama energia, która zasila fotowoltaikę i farmy wiatrowe, jest de facto darmowa – trzeba zatem zrobić z tego użytek w mądry sposób. W porównaniu do biogazu te źródła są także bardziej skalowalne. Chcę przez to powiedzieć, że każda biogazownia wymaga indywidualnego podejścia, analizy dostępności substratów w rozsądnej odległości, trochę większej opieki, ale daje coś, czego ani wiatraki, ani fotowoltaika zapewnić nie mogą, czyli prąd przez 24 godziny siedem dni w tygodniu. Dodatkowo biogazownia daje bardzo dużo energii cieplnej oraz wysokiej jakości nawóz organiczny. To jest ogromna przewaga biogazowni. Niemniej biogaz traktować należy przede wszystkim jako swoiste uzupełnienie. Nie wydaje mi się, abyśmy byli w stanie uzyskać taką skalę produkcji, która sprawiłaby, że wiatraki i fotowoltaika nagle stałyby się niepotrzebne. Biogaz to raczej źródło stabilizujące krajowy system energetyczny aniżeli fundament, w oparciu o który będzie można budować – tak jak na przykład ma to miejsce w przypadku węgla, gazu czy atomu – miks energetyczny. Biogaz to raczej idealny dodatek bilansujący. Musi tu jednak powstać także pewien efekt skali. 2-2,5 tys. megawatów to cel ambitny, ale dający wymierne korzyści szczególnie w pochmurne i bezwietrzne dni o znacznym zapotrzebowaniu na energię, czyli jak w przypadku większości ostatnich dni.

W kontekście biogazu mówi się zatem także wiele o tym, że rozwój sektora mógłby znacząco pomóc krajowym gospodarstwom rolnym. Jaka zachodzi tu korelacja? Co w zasadzie można wykorzystać do produkcji biogazu rolniczego?

Do produkcji biogazu rolniczego wykorzystać można m.in. surowce rolnicze oraz produkty uboczne rolnictwa, odchody zwierzęce, odpady produkcji spożywczej, takie jak odpady z mleczarni czy powstałe przy przetwórstwie warzywno-owocowym oraz przeterminowaną żywność. Faktyczny zakres tego, co może być wykorzystane w biogazowniach rolniczych jest naprawdę bardzo szeroki. Zakres substratów możliwych do wykorzystania jest zróżnicowany. Należy jednak pamiętać, że biogazownie „lubią” korzystać ze stałego rodzaju substratu. A zatem warto budować biogazownie tam, gdzie mamy stabilny dostęp substratów. Przeciętnych rozmiarów biogazownia będzie potrzebowała od 60 do 80 ton tego typu odpadów na dobę i o tym trzeba pamiętać.

Widzimy tu potencjał także od strony pofermentu. Z jednej strony biogaz daje wiele w zakresie produkcji prądu i ciepła, ale daje też wiele w zakresie mądrego zagospodarowania tych substratów, z których wytwarza się wysokiej jakości nawóz organiczny. Ci rolnicy, którzy początkowo byli sceptycznie nastawieni do korzystania z pofermentu jako nawozu, obecnie o ten właśnie poferment szczególnie zabiegają. Powyższe zyskuje szczególnie na znaczeniu w czasach, gdy nawóz i gaz potrzebny do jego wytwarzania stają się coraz droższe.

W ostatnim czasie obserwujemy pewne ożywienie wokół tematu biogazowni w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Sądzi Pan, że słowo zostanie przekute w czyn? Że to realne działania wokół tematu? Polska biogazowniami stanie?

Z zadowoleniem przyglądam się obecnym działaniom kierownictwa Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w tym zakresie. Pan premier Henryk Kowalczyk i minister Janusz Kowalski podchodzą do tematu mądrze. Rzeczywiście obserwujemy znaczne poruszenie, zauważalną dynamikę. Na samych słowach panowie raczej nie poprzestaną. Bardzo nas to cieszy, czemu daliśmy wyraz w korespondencji z resortem rolnictwa. Z zadowoleniem przyjęliśmy fakt, że wiceministrem został właśnie pan Janusz Kowalski. Wiążemy z tym duże nadzieje, gdyż już teraz w ślad za deklaracjami idą konkretne działania. Wierzymy, że na takim zaangażowaniu skorzystają polska wieś, nasza suwerenność energetyczna oraz szeroko rozumiany strategiczny interes narodowy w zakresie energetycznym oraz rozwojowym obszarów wiejskich.

Rozmawiał Robert Kujawa

Poprzedni artykułPolska regionalnym liderem aktywności gospodarczej
Następny artykułPolacy pozytywnie patrzą na ekologiczne opakowania