Nowatorską produkcją wielorazowego użytku „kubków miejskich” szczyci się jedna z gdyńskich firm. Sprzedaje je w punktach partnerskich, potem odbiera zużyte i uszkodzone i przekazuje do recyklingu. Walka z plastikiem, której podejmują się kraje unijne, stwarza dobry klimat do zarabiania na różnego rodzaju ekoproduktach.

W Gdyni można „wypożyczyć” kubek. Potem, w innym już miejscu, gdzie sprzedają gorące napoje z automatu, oddać zużyte naczynie i dostać zwrot kaucji. Partnerem takiego systemu kubkowego może być punkt dystrybucji gorących napojów w Gdyni. Jego twórcy z firmy UR CUP przekonują, że ekologiczne podejście można w znakomity sposób połączyć z zarabianiem.
Nic się przy tym nie zmarnuje:
– Zużyte czy podniszczone kubki poddawane są granulacji i ponownie wykorzystywane przy produkcji nowych – informuje Krzysztof Dobroszek, założyciel marki UR CUP, która nie tylko dostarcza same kubki punktom gastronomicznym; oferuje im też pełnozakresowy serwis posprzedażowy (mycie, logistyka i magazynowanie). Cała usługa wpisuje się w system ekologicznej gospodarki obiegu zamkniętego. Chodzi o to, by nie tylko nie śmiecić, ale i nie marnować surowca. Firma, chcąc przekonać do siebie nowe punkty sprzedaży, powołuje się na swoje doświadczenie w serwowaniu napojów na popularnych w regionie festiwalach. Już wkrótce w Google Play i App Store ma być dostępna specjalna aplikacja umożliwiająca konsumentom zarówno wyszukiwanie dostępnych punktów dystrybucji jak i rekomendowanie nowych.

Koniec plastikowego śmiecia?

Od początku 2021 roku obowiązuje przyjęty przez PE harmonogram wejścia zakazów sprzedaży wyrobów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych. Jeszcze w tym roku mają znikać z obiegu plastikowe słomki, sztućce i patyczki-mieszadełka. Zakazy wchodzą w życie na mocy przyjętej jeszcze w 2018 przez kraje unijne tzw. dyrektywy plastikowej i mają stopniowo wyeliminować z obiegu plastikowe jednorazówki. Za produkcję każdego kilograma tworzywa, którego nie da się przetworzyć, kraje unijne muszą płacić 80 eurocentów podatku, co swoją konstrukcją przypomina opłaty za emisje CO2. Pieniądze zasilą Wieloletnie Ramy Finansowe i Fundusz Odbudowy po pandemii koronawirusa (tzw. Next Generation EU).

Co to jest ROP?

Tak zwana rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) to pojęcie stworzone razem z dyrektywą. Nic by nie wyszło z tej walki z jednorazówkami (oprócz przymusu odprowadzania haraczu), gdyby nie wprowadzenie mechanizmu zmuszającego samych producentów do zaprzestania produkcji plastikowego śmiecia. Teraz także oni ponoszą odpowiedzialność finansową i organizacyjną za swój produkt. Muszą współdzielić koszty selekcji, recyklingu i utylizacji odpadów w minimum 80 procentach. Konkretną wysokość opłaty ustali nowy urząd regulacyjny. Generalnie ma ona zależeć od ilości użytego w nim tzw. recyklatu; im go więcej, tym opłata będzie niższa. Liczy się też to, czy dane opakowanie jest bardziej lub mniej przyjazne środowisku. Oby plastikowego, trucicielskiego dla środowiska naturalnego śmiecia zaczęło rzeczywiście ubywać.