Szkoda, że prawie w ogóle nie mówi się dziś o niebezpieczeństwie, którym jest powolna utrata wolności na skutek polityki fiskalnej rządów, które coraz bardziej rozporządzają naszą własnością – pisze w najnowszym felietonie ks. Jacek Gniadek.

– Mogliśmy sobie odpuścić stulecie cierpień związanych z realnym socjalizmem, gdybyśmy posłuchali Leona XIII – powiedziała jakiś czas temu prof. Aniela Dylus na antenie Polskiego Radia. Problem polega na tym, że dalej nie słuchamy.

Żyjemy w świecie, w którym zasoby potrzebne do przeżycia są rzadkie. Nie możemy tego na stałe zmienić, choć dzisiaj mamy niespotykaną w historii ilość wytworzonych przez człowieka dóbr i usług. Nie rozwiązuje to jednak problemu. Ubodzy są ciągle wśród nas.

W niedzielę 13 listopada był Światowy Dzień Ubogich, który obchodzony był po raz szósty z inicjatywy papieża Franciszka. W wielu miejscach przekształcił się on w Tydzień Ubogich. Tak było na przykład w Szczecinie, gdzie przez siedem dni gromadzono się na spotkaniach przy zupie.

Jordan B. Perterson w swoim bestselerze „12 życiowych zasad. Antidotum na chaos” pisze, że Jezus mógł przerwać post na pustyni i rozdać chleb światu, co rozwiązałoby problemy głodu. Gdyby tak zrobił, byłaby to najbardziej ponura z uczt w pośrodku moralnego pustkowia. Chrystus według kanadyjskiego psychologa mierzy wyżej. Źródłem bogactwa w tak stworzonym świecie, gdzie panuje pierwotna rzadkość dóbr, jest wolna przedsiębiorczość. Może się zdarzyć, że człowiek będzie pokładał zbytnią nadzieję w swoim majątku i bogactwo uczyni go swoim niewolnikiem. Jest to realne niebezpieczeństwo i należy zwracać na to uwagę. Szkoda, że mało albo prawie w ogóle nie mówi się dziś o innym niebezpieczeństwie, a jest nim powolna utrata wolności na skutek polityki fiskalnej rządów, które coraz bardziej rozporządzają naszą własnością.

Spotkanie przywódców państw grupy G20 w czasie szczytu w Indonezji pokazało, że paryskie porozumienia klimatyczne są konsekwentnie wprowadzane w życie. Santander Bank Polska wprowadza licznik bankowości internetowej, który pozwoli określić wartości śladu węglowego związanego z naszymi zakupami. Decyzje G20 zmienią światową gospodarkę i nasze codzienne życie. Dlatego warto sięgać po Leona XIII.

Ważną rolę w redagowaniu jego encykliki społecznej „Rerum novarum” (1891 r.) odegrał Meteo Liberatore SJ, wielki orędownik własności prywatnej. Brakuje dzisiaj takich ludzi. Byli kiedyś, i to dzięki niemu możemy przeczytać w najsłynniejszej encyklice Leona XIII: „jest świętym prawem natury, by ojciec rodziny (…) nabywał i gromadził dobra potrzebne im do obrony przed niedolą podczas zmiennych kolei życia”.

Nie ma ich co prawda dziś wśród nas w sposób fizyczny, ale są obecni w duchowy sposób. Na myśli mam bł. Antonio Rosminiego, włoskiego księdza i teologa, którego dzieła ponad sto lat przeleżały na półce ksiąg zakazanych. Został zrehabilitowany i 18 listopada 2007 r. wyniesiony na ołtarze przez Benedykta XVI. W swojej „Filosofia del diritto” pisał, że własność stanowi wokół osoby sferę, w której jest ona centrum i nikt nie może tam wejść, by oddzielić ją od tego, co posiada, gdyż ten rodzaj separacji wywołałby w osobie cierpienie, a cierpienie jest złem.

Jaki jest więc antidotum na głód? Należy rozróżnić „własność” od „użytkowania” i tego się trzymajmy. Tak nauczał Leon XIII. Własność nie może zostać zniesiona, ale sama własność musi być wykorzystana dla dobra wszystkich.

Jacek Gniadek SVD

Poprzedni artykułKowidowe nieprawidłowości w sanepidzie
Następny artykułHolandia znacjonalizuje gospodarstwa rolników po to, aby je… zamknąć!