Fot. Pixabay

Standardowy dzień na kwarantannie nie zakłada dużej ilości ruchu. Trudno nawet o zalecaną przez WHO normę 10 tys. kroków dziennie dla optymalnego zdrowia. Chyba, że ktoś ma własną bieżnie. Przykuci do kanapy czy fotela z pracą na laptopie, wyjście jedynie do sklepu po najpotrzebniejsze rzeczy, powrót do domu, telewizor lub książka i spać. Czy tak nie wygląda teraz właśnie życie większości Polaków?
Ból dolnego odcinka kręgosłupa, bóle w odcinku szyjnym – to kilka z przypadłości, jakie mogą wystąpić poprzez zasiedzenie się na kwarantannie. W momencie gdy pozostajemy długo w pozycji siedzącej mięsień biodrowo-lędźwiowy należący do grupy zginaczy bioder pozostaje w długotrwałym skróceniu. W pewnym momencie mięsień przyjmuje nowy zakres za właściwy i całkowicie naturalny. Problem w tym, że wspomniany mięsień przechodzi dnem miednicy i przyczepia się do dolnej części kręgosłupa, co będzie dawać odpowiedź w postaci bólu dolnej części kręgosłupa.

To jednak nie koniec. Mięśnie dolnej części uda i pośladki działają odwrotnie do mięśnia biodrowo-lędźwiowego. Poprzez zbyt długie zasiedzenie te pozostają w nadmiernym, biernym stanie rozciągnięcia. Mięsień nadmiernie rozciągnięty jest słaby, co również przełoży się na zdrowie kręgosłupa, gdyż pośladki są dla niego tym, czym filary dla mostu. Ich siła to przede wszystkim zdrowie naszych pleców i gwarant, że w przyszłości uchronimy się przed kontuzjami w momencie, kiedy będziemy się schylać, żeby zawiązać sznurowadło.

Inny problem, jaki może wystąpić, to problemy z oddychaniem. Poprzez długie siedzenie w niewłaściwej pozycji klatka piersiowa zapada się do dołu, powodując tym samym ucisk na przeponę, która w głównej mierze powinna być odpowiedzialna za prawidłowy tor oddychania. „Powinna być” z racji tego, że większość populacji na tle dziennych czynności zatraciła właściwy wzorzec oddychania torem przeponowym, co niestety również będzie wpływać na niedotlenienie całego organizmu, gorsze samopoczucie w ciągu dnia, szybsze zmęczenie, problemy z koncentracją, czy pogorszone myślenie, niepewność, nerwowość.

Idąc dalej tym tropem, potencjalne bóle w odcinku szyjnym, które mogą wystąpić nie są niczym innym, jak następstwem dwóch powyższych. Ciało to niesamowity mechanizm, który działa jak system naczyń połączonych. Jeden układ jest zależny od drugiego, a jeśli któryś z nich nie działa prawidłowo, wtedy kolejny mu najbliższy zaczyna przejmować jego rolę, co nie jest wcale dla nas takie dobre.

Zbyt dużo czasu spędzanego przed telefonem, książką czy laptopem będzie wprowadzać szyję w fachowo nazywany stan protrakcji. Szyja wychodzi poza naturalną oś kręgosłupa, wychylając się ku przodowi. Drobne odchylenie o raptem 5 stopni, z którego większość z nas nie zdaje sobie sprawy, finalnie będzie prowadzić do skrócenia mięśni z przodu szyi i nadmiernego wydłużenia i osłabienia mięśni w górnej części pleców i okolicach karku. Zgodnie z tym, co zostało wspomniane powyżej, mięsień nadmiernie rozciągnięty jest słaby i należy zadbać o poprawę jego stanu, wprowadzając odpowiedni zestaw ćwiczeń.

Nadworny lekarz Zygmunta III Wazy zwykł mawiać „Ruch zastąpi każde lekarstwo, żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu”. Pomimo iż jest to trudny moment dla wszystkich, stan rozleniwienia daje o sobie mocno znać, to zachęcam każdego, aby nie zaniedbywać dziennej higieny względem aktywności fizycznej.

Adam Ambroziak, Functional Aesthetic