fbpx
niedziela, 16 czerwca, 2024
Strona głównaBiznesBranża beauty przeciw kolejnemu lockdownowi. Ten wiosenny kosztował ją 4 mld zł

Branża beauty przeciw kolejnemu lockdownowi. Ten wiosenny kosztował ją 4 mld zł

Po dwóch kryzysach związanych z koronawirusem przedstawiciele sektora beauty starają się przygotować na jesień. Znaczna cześć branży wykorzystuje ten sezon i spłaca długi, odkłada pieniądze. Tm razem nie damy się łatwo zamknąć - mówi Michał Łenczyński z Beauty Razem.

Wiosenny lockdown kosztował sektor beauty 127 mln dziennie – czyli ok. 4 miliardy zł. Teraz branża wykorzystuje dobrą koniunkturę i pracuje na pełnych obrotach, aby odrobić straty związane z poprzednimi lockdownami. Jak podkreśla Michał Łenczyński, lider Beauty Razem, zrzeszającego 60 tys. specjalistów branży fryzjerskiej i kosmetycznej, po dwóch mocnych kryzysach przedsiębiorcy przygotowują się na jesień.

– W tym sezonie klienci przychodzą częściej niż przed rokiem. Oswoili się z nowymi realiami, czują się w salonach bezpiecznie, a samoocena i poczucie własnej wartości są nam wszystkim potrzebne – wskazał Łenczyński.

– Od czerwca nastąpiłooczekiwane odbicie w branży. Odczuli je specjaliści obsługujący wesela i eventy, bo wydarzenia zaplanowane na zeszły rok odbywają się w tym sezonie – powiedział Łenczyński w rozmowie z PAP. Zwrócił jednocześnie uwagę na wysoki poziom niepewności zarówno w branży, jak i wśród klientów, którzy nie snują dalekosiężnych planów. – Nie wiemy, doświadczeni historią, jak długo potrwa dobra passa – dodał.

Lider Beauty Razem podkreślił, że branża obawia się zapowiadanej czwartej fali epidemii. – Po dwóch mocnych kryzysach jesteśmy bardziej doświadczeni i staramy się przygotować na jesień. Znaczna cześć branży stara się wykorzystać ten sezon, spłacić długi, odłożyć trochę pieniędzy – powiedział.

Łenczyński uważa, że salony kosmetyczne i fryzjerskie to najbezpieczniejsze miejsca usługowe. – W zeszłym roku branża we współpracy z Ministerstwem Rozwoju przygotowała wytyczne sanitarne i skrupulatnie je wdrożyła. Nie istnieje żadne źródło badań, z którego mogłoby wynikać, że salony kosmetyczne czy fryzjerskie miałyby być mniej bezpieczne niż sklepy – zauważył Łenczyński i dodał, że rynek beauty jest zależny od kontaktu osobistego. – Nie istnieje przecież możliwość strzyżenia w formie teleporady – stwierdził.

Przywołał wyniki Indeksu Koniunktury w Branży Beauty, z których wynika, że obrót w lipcu 2021 w stosunku do lipca 2020 był dla 73,50 proc. przedstawicieli branży znacznie lepszy, dla 17,38 proc. – porównywalny, dla 4,25 proc. – trochę lepszy, 2,13 proc. – znacznie gorszy, 1,38 proc. – trochę gorszy; 1,38 proc. wskazało, że nie wie, gdyż nie pracowało w lipcu 2020. Osoby które pracowały co najmniej przez rok twierdzą, że ten sezon w stosunku do wcześniejszego jest lepszy (78,83 proc.), porównywalny dla 17,62 proc., a gorszy – dla 3,55 proc. Badanie wykonano metodą CAWI w dniach 5-6 sierpnia br. na próbie 1066 specjalistów i przedsiębiorców branży beauty.

Łenczyński poinformował, że w okresie dekoniunktury pomiędzy czerwcem 2020 r. a czerwcem br. liczba klientów zmalała od 30 proc. do 50 proc. (30 proc. w fryzjerstwie, 40 proc. w paznokciach, 50 proc. w rzęsach i w makijażu). W Sylwestra co trzeci salon był zamknięty. Badania spadku popytu dotyczyły okresu od 1 czerwca 2020 r. do lockdownu 2021 r., czyli czasu niepewności, kiedy klienci przychodzili rzadziej.

Jak podkreślił Łenczyński, po odmrożeniu na przełomie kwietnia/maja 2021 już można przyjąć, że obroty branży wzrosły, ale w stosunku do obrotów ze stagnacji, czyli okresu maj 2020 – marzec 2021, czyli między lockdownami. Jak mówił, nie jest to jeszcze pułap sprzed pandemii. – Jednak dwa dobre miesiące nie oznaczają, że w branży poprawiło się już na stałe – zwrócił uwagę.

– Jesteśmy w okresie rynkowej niepewności. Teraz odrabiamy straty z kwietnia br., ale nie wiemy, co przyniesie przyszłość. Wiosenny lockdown kosztował branżę 127 mln dziennie – czyli ok. 4 miliardy zł. Rekompensata wynegocjowana przez Beauty Razem z rządem wynosiła około 1 miliarda zł. Branża chce pracować i nie da się łatwo zamknąć. Spodziewamy się olbrzymiej presji klientów, żeby salony były otwarte – dodał Łenczyński.

PAP

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Demografia odporna na finansowe dopalacze. Dzieci to nie koszty, ale inwestycja kapitałowa

Centrum im. Adama Smitha szacuje, że koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2024 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia i według stanu na koniec poprzedniego roku) wyniósł 346 tys. zł (1602 zł miesięcznie), a dwójki dzieci wyniósł 579 tys. zł.
3 MIN CZYTANIA

Niemal połowa polskich dzieci między 15. a 18. rokiem życia pracuje [RAPORT]

Warsaw Enterprise Institute postanowił z okazji Dnia Dziecka zbadać, jak w praktyce wyglądają doświadczenia Polaków z pracą w wieku nastoletnim. Czy to powszechne zjawisko, czy może marginalne?
3 MIN CZYTANIA

Wskaźnik Bogactwa Narodów 2024. Sprawdź, na którym miejscu jest Polska

Warsaw Enterprise Institute opublikował IV edycję Wskaźnika Bogactwa Narodów, wyjątkowego Indeksu, który oprócz PKB mierzy także jakość wydatków publicznych. Brane są pod uwagę państwa należące do Unii Europejskiej i OECD. Miejsca na podium zajmują Irlandia, Szwajcaria oraz Norwegia, której w tym roku udało się wyprzedzić Stany Zjednoczone. Polska zajmuje dopiero 27. pozycję na 38 gospodarek i 18. pozycję w UE. Jest to wynik przyzwoity, ale nie zadowalający.
3 MIN CZYTANIA