Branża eventowa może generować wielkie pieniądze, często nieuwzględniane w spojrzeniu na naszą sytuację gospodarczą – niesłusznie. Czy rok 2022 będzie dla eventowych firm wielkim powrotem z samego dna?

Nie ma wątpliwości, że pandemia wstrząsnęła całą gospodarką. Co więcej, wstrząsnęła również psychiką ludzką. Ciągła izolacja i brak kontaktu z drugim człowiekiem, nawet przez – wydawać by się mogło – tak niedługi czas, jak 1,5 roku zmienił nas na długo. Jedną z branż, która przez lockdowny ucierpiała najbardziej, a miała silny wpływ na możliwość spędzania czasu w sferze publicznej – z innymi ludźmi – jest branża eventowa.

Festiwale, rozrywka, spotkania mogą wydawać się dla gospodarki błahą sprawą. Nie wolno jednak lekceważyć kompleksowości naszych gospodarek. Branża eventowa odpowiada za dużą część polskiego PKB. Jedna tylko jej składowa – MICE, czyli turystyka stricte biznesowa (konferencje, targi, etc.) wypracowuje 1,5 proc. polskiego PKB! A nie zapominajmy, że wszelkie przepływy konsumentów – nawet w skali mikro – połączone z gastronomią, transportem oraz turystyką wzajemnie na siebie wpływają zwiększając ruch w gospodarce do maksimum.

Niestety półtoraroczna przerwa, konieczność odwołania mniejszych i większych wydarzeń (często naprawdę wielkiego formatu) zatrzymało stymulowane nimi ożywienie gospodarcze przypadające zazwyczaj na okres wakacyjny. Z szacunków Finiata Group wynika, że zaległości finansowe całego sektora eventowego w marcu 2021 r. sięgały 74 mln złotych. Analiza wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet wykazała, że jedynie 38 proc. firm tego sektora znajduje się w dobrej sytuacji finansowej, a aż 62 proc. w słabej lub bardzo słabej. Nie ma co się dziwić, skoro przychody branży w 2020 r. spadły o 78 proc.
W latach poprzedzających pandemię branża ta rosła w średnim tempie na poziomie 15–16 proc. rocznie. Potem nastąpiło wyhamowanie i spadek do 2 proc.

Wydawać by się mogło, że bardzo promowane w czasie lockdownu wydarzenia online nie zdały, przynajmniej pod względem finansowym, egzaminu. Jest to prawda – na pewno nie pozwoliły w żadnym stopniu na tak duże obroty pieniężne jak przed pandemią. W dużej mierze także ze względu na brak zysku branż korzystających symultanicznie z eventów. Na sytuacji skorzystały natomiast platformy streamingowe i sektor telekomunikacji.
Niemniej jednak wypracowano nowy innowacyjny schemat, który cieszył się stałą popularnością, nawet gdy luzowano już obostrzenia i organizowano spotkania w realu. Dotyczy to jednak głównie webinarów i wydarzeń skupionych wokół biznesu.

Tym, na co czekała część branży eventowej, chcąc odbić się od dna po bardzo trudnym czasie pandemii, są letnie miesiące. Już na początku czerwca, po dwóch latach nieobecności, odbył się największy warszawski festiwal muzyczny – Orange Warsaw Festival, przyciągając kilkadziesiąt tysięcy osób. Jak zwykle gościli na nim kultowi wykonawcy z całego świata. Trudno jednak stwierdzić, czy zainteresowanie – mimo świetnego programu – było wysokie. Organizatorzy – po długim czasie braku możliwości przeżywania grupowych emocji tego typu – mogli ostrzyć sobie zęby na odcinanie kuponów ze sprzedanych biletów.
Coraz częściej podnoszone są jednak głosy, które zwracają uwagę na to, że ludzie nie mają teraz głowy do tego typu rozrywek. Wojna, inflacja i wciąż – mimo braku obostrzeń – niepewność sytuacji skłania ludzi do oszczędzania, zaciśnięcia pasa i jedynie przetrwania tego okresu.

Tym bardziej, że organizatorzy różnych imprez usiłują odbić sobie ciężkie czasy przestoju, więc ceny biletów nie są zbyt przyjazne. Widać to np. po zbliżającym się największym polskim festiwalu organizowanym w Gdyni – Open’er Festival, gdzie koszt uczestniczenia w całym wydarzeniu wzrósł do prawie 900 zł. Wystąpią na nim artyści z całego świata, ze szczytów list przebojów, czy  jednak festiwal pobije rekordową frekwencję z przedpandemicznego roku 2019 wynoszącą 110 tysięcy uczestników? Trudno przewidzieć, lecz jest bardzo prawdopodobne, że nie jest to jeszcze ten rok, w którym branża wróci do swojej najlepszej formy.

Na razie – jak się wydaje – przyjemność spędzania czasu na modnych eventach schodzi na plan dalszy. Raczej będzie to więc rok przejściowy. Dwuletni wstrząs pandemiczny wrzucił nas w świat niepewności, z którym będziemy musieli się jeszcze oswoić, by móc wrócić do wcześniejszych zachowań i przyzwyczajeń. Ważne jest jednak, abyśmy zrobili to jak najszybciej. Nie tylko ze względu na branżę eventową, lecz dla nas samych, gdyż potrzebujemy uczestniczyć w życiu społecznym.

Poprzedni artykułPolski Ład 2.0 stanie się faktem już w lipcu. Kto na nim skorzysta?
Następny artykułFetysz wydatków