Fot. Pixabay

Parlament Europejski ratyfikował umowę rozwodową Wielkiej Brytanii z Unią Europejską. Za umową głosowało 621 posłów, a 49 było przeciw. 13 wstrzymało się natomiast od głosu. W czwartek umowę zatwierdzi jeszcze Rada UE, co jest w zasadzie formalnością.

– Chciałabym złożyć hołd tym Brytyjczykom, którzy mieli wydatny wkład w rozwój Unii Europejskiej i poświęcili swoje życie i kariery, by budować naszą wspólnotę. Zawsze będziemy rodziną – mówiła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, na pożegnanie Wielkiej Brytanii.

Na środowym posiedzeniu europosłowie zagłosowali więc za tym, by Wielka Brytania po niemal 4 latach od referendum opuściła Wspólnotę. Nie jest to żadnym zaskoczeniem, bo tego typu sygnały docierały z Brukseli już od kilku dni.

W ubiegły piątek umowę podpisał premier Zjednoczonego Królestwa Boris Johnson. Wcześniej tego samego dnia to samo zrobili przedstawiciele Unii Europejskiej – Ursula von der Leyen oraz Charles Michel. Z kolei w połowie tygodnia zgodę na brexit wydała królowa Elżbieta II. Sky News podało, że królowa podpisała ustawę w czwartek po popołudniu. Tego samego dnia wieczorem zastępca mówcy Nigel Evans ogłosił wiadomość posłom.

Wielka Brytania przestanie być członkiem Unii Europejskiej w nocy z piątku na sobotę. Nie będzie jednak tak, że w sobotę Europa obudzi się w zupełnie innej rzeczywistości.

Do końca 2020 roku potrwa bowiem okres przejściowym, w którym relacje Wielkiej Brytanii z innymi krajami Unii Europejskiej praktycznie się nie zmienią. Wciąż będzie swobodny przepływ osób, kapitału czy usług. Na lotniskach nie będzie bardziej szczegółowej kontroli, a na Wyspy Polacy wciąż wjadą na dowód osobisty.