Fot. Pixabay

Tarcze antykryzysowe rządu zawierają, mimo wszystkich ich wad i niedoskonałości, także ważne propozycje dla gospodarki, w tym branży budowlano-deweloperskiej. Ma to znaczenie zarówno dla podmiotów z samej tej branży, jak i sektorów z nią powiązanych. Firmom w kłopotach państwo sfinansuje 40 proc. płacy pracowników, sektor przedsiębiorstw ma otrzymać dopłaty Banku Gospodarstwa Krajowego do odsetek kredytów w kwocie 500 mln zł, a firmy transportowe mające problemy, będą mogły refinansować umowy leasingowe wraz z wakacjami kredytowymi – czasowe odsunięcie płatności rat leasingowych.

Pierwszy szok minie

Wymuszona decyzjami politycznymi obniżona aktywność gospodarcza w wielu branżach może potrwać zdecydowanie dłużej niż perspektywa II kw. 2020 r. Dekoniunktura w gospodarce będzie miała istotny wpływ na poziom popytu na usługi budowlano-montażowe. Niemniej zmiany w popycie będą zróżnicowane ze względu na charakter obiektów, ich położenie (lokalizację) oraz grupę odbiorców. Dobrą wiadomością z ostatnich dni jest taka, że prace na budowach, pomimo zagrożenia epidemiologicznego, nie tylko nie ustały, ale postępują w normalnym tempie.

Zmiany społeczno-gospodarcze wywołane kryzysem z pewnością wpłyną na nowe modele na rynku pracy i oraz w stylu życia. Nowe optymalizacje zarządcze będą częściej poszukiwać rozwiązań opartych na pracy zdalnej oraz z dużym udziałem outsourcingu, co już obserwujemy. Na przykład w handlu detalicznym widać ożywienie działalności sklepów internetowych oraz tradycyjnych, które dużą cześć sprzedaży przeniosły do internetu.

Deweloperom, szczególnie większym, warto uświadomić, że na szczególne wysokie ryzyko narażony jest segment budownictwa powierzchni biurowych oraz dużych centrów handlowo-usługowych. Tu długo jeszcze nie będzie działo się nic dobrego. Za to istotnym potencjałem wyróżniają się centra magazynowo-logistyczne typu „last-mile”. Są i będą one potrzebne, dla zachowania ciągłości dostaw.

W latach 2020-22 branża budowlano-montażowa będzie musiała jednak zmierzyć się ze wzrostem wielu ryzyk finansowych, rynkowych i wewnątrzsektorowych np: walutowym, stóp procentowych, dostępności kredytu, inflacji, wahań cenowych na rynku materiałów budowlanych (niedobory i nadpodaże), niedoboru rąk do pracy (odpływ pracowników z Ukrainy), z kondycją finansową kontrahentów istotnych w procesie budowlanym, no i oczywiście z ogólną koniunkturą gospodarczą, która zależy w dużym stopniu od często nieprzewidywalnych działań w polityce gospodarczej państwa.

Mieszkaniówka w kryzysie, ale z potencjałem

Na rynku nowych powierzchni mieszkaniowych widać już duży spadek zakupów. Osoby i podmioty nabywające w celach inwestycyjnych odraczają lub zaniechują zakupów, poszukując jak najatrakcyjniejszych okazji. Z drugiej strony, na rynku pojawią się osoby chcące uciec przed ryzkiem utraty siły nabywczej w kolejnych latach (po 2020 roku). W grupie osób nabywających mieszkania (w szczególności mieszkanie pierwsze) na tzw. użytek własny na razie spodziewamy się znaczącego spadku. Dodatkowym ograniczeniem popytu na lokale będzie długotrwała niepewność na rynku pracy, zwolnienia oraz obniżki wynagrodzeń. Kupujący ruszą na zakupy dopiero wtedy, gdy ceny, wyśrubowane ostatnim boomem na rynku mieszkaniowym, szczególnie mieszkań na wynajem, spadną do atrakcyjnego poziomu. Ci zaś, którzy muszą kupić mieszkanie na użytek własny, to kupią. Ale będą to nieruchomości z pewnością poza segmentem Premium, o powierzchni 40-80 m2; położone atrakcyjnie ze względu na komfort życia codziennego oraz dojazd do pracy. Mają być tylko wygodne i użyteczne, ale nie muszą być prestiżowe. Ludzie je kupią, bo muszą gdzieś mieszkać, a np. nie chcą bez końca wynajmować. Często mają oszczędzone latami pieniądze lub wsparcie finansowe rodziny i nie muszą brać bardzo wysokiego kredytu. Jest to zresztą utrudnione, bo banki zaostrzają swoją politykę kredytową.

Ucieczka przed inflacją

Pojawi się też na rynku mieszkaniowym tzw. popyt przeciw-inflacyjny. Ludzie mają nadwyżkę środków, a duże światowe impulsy „quantitative-easing” mogą przemienić się w inflację. Aby jej uniknąć, należy wybierać dobra materialne o ponadczasowej wartości. Dotyczy to dóbr zarówno ruchomych, jak i nieruchomych. To one w dużym stopniu zabezpieczają przed utratą wartości pieniądza (inflacją). Nieruchomości do takich dóbr należą.

Inwestujący na rynku nieruchomości na razie wstrzymają się z zakupami. Będą „grać” na 3 scenariusze: spadek cen, pojawianie się super okazji za szybkie podstawienie gotówki oraz będą rozglądać się na innych rynkach, gdzie mogą pojawić się atrakcyjne okazje. W pierwszej fazie kryzysu część inwestorów, małych i średnich firm inwestujących z nieruchomości może lokować pieniądze w inne dobra (np. złoto, dzieła sztuki). Pamiętajmy, że wadą nieruchomości jest ich obniżona płynność przy podwyższonym zaangażowaniu kapitałowym. Mieszkania nie sprzeda się szybko po oczekiwanej cenie.

Warto wiedzieć też, że jednym z kluczowych elementów osiągania przewag konkurencyjnych budujących mieszkania w i po kryzysie będzie wykorzystanie nowoczesnych, tanich i szybkich technologii budowlanych, a zarazem nastawionych na masowego i średniozamożnego klienta. Będzie to widać w szczególności w obszarze budownictwa właśnie o charakterze mieszkalnym oraz wypoczynkowo-rekreacyjnym, w tym tzw. budownictwa „zielonego” czyli ekologicznego.

Prognoza makro

Sam kryzys potrwa ok. 18 miesięcy i będzie miał kilka etapów. Z powodu wirusa Europa wejdzie w recesję na przełomie od II kwartału br. i w dalszych miesiącach zobaczymy ją także w polskich wynikach. Papierkiem lakmusowym zbliżającej się recesji są spadające ceny ropy naftowej. Polska najprawdopodobniej wejdzie w nią jako jedna z ostatnich gospodarek unijnych dotkniętych pandemią, ale też zostanie objęta jej skutkami stosunkowo najdłużej. Ważne będzie, jak z pandemią poradzą sobie inne państwa europejskie i w związku z tym, jak długo będą trwały istotne bariery w handlu międzynarodowym.

główny partner handlowy Polski (88,5 mld obrotów w eksporcie wg GUS, pierwsze miejsce) odnotowały znaczące osłabienie koniunktury gospodarczej, stymulowane pakietem antykryzysowym
i działaniami EBC. Firma doradcza Sentix sygnalizuje spadek indeksu koniunktury w Niemczech z plus 8,1 do minus 12 punktów, co będzie skutkować spadkiem zamówień dla polskich firm. Znaczącym utrudnieniem w handlu są nadal zatory w transporcie międzynarodowym, zarówno lądowym, jak przede wszystkim – lotniczym. W zależności od długości zamrożenia gospodarki Niemiec od 1 do 3 miesięcy PKB skurczy się ona od 4 proc. do nawet ok. 20 procent. To głównie decyduje o stanie polskiej gospodarki, bo nawet po jej odmrożeniu, na tak duży popyt wewnętrzny, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich 2 latach, nie ma już co liczyć. Jedną z branż, która wyjdzie „z tarczą” z tego kryzysu, jest właśnie branża budownictwa, zarówno infrastrukturalnego (zamówienia publiczne), jak i mieszkaniowego.