Bunt “najmłodszych” podważył kandydaturę Nadii Calviño na przewodniczącą Eurogrupy. Front składający się z Hiszpanii, Włoch, Francji i Niemiec mógł imponować lata temu, ale teraz grupa małych państw członkowskich zbuntowała się i zaproponowała Irlandczyka Paschala Donohoe’a jako nowego przewodniczącego forum ministrów finansów strefy euro.

Chociaż wicepremier hiszpańskiego rządu była faworytką, z lepszym doświadczeniem, stopniowo traciła popularność, gdy skandynawowie potwierdzili chęć głosowania na kogokolwiek innego niż Nadia Calviño, która głosi przeciwny program: oni chcą zatrzymać reformę strefy euro, Calviño  zaś chciała dążyć do przyspieszenia integracji strefy euro.

Za Calviño stała nie tylko Hiszpania. Poparły ją tak duże kraje jak Francja, Włochy i Niemcy. I to intensywnie: sama Angela Merkel publicznie poparła hiszpańską wicepremier podczas wywiadu, Francja chowała karty do ostatniej chwili lecz ostatnio ogłosiła, że postawi na Hiszpanię. „Chcemy przyspieszyć integrację strefy euro i uważamy, że Calviño może być znakomitą przewodniczącą Eurogrupy” – powiedział we czwartek rano francuski minister Bruno Le Maire.

To właśnie powód, który od samego początku doprowadził Niderlandy do sprzeciwienia się Hiszpanom i postanowienia, wraz z grupą małych państw członkowskich, by zagrać w swoje karty między dwoma pozostałymi kandydatami: Luksemburczykiem Pierrem Gramegną i Irlandczykiem Paschalem Donohoe. Od pierwszej chwili założono bezpośredni związek między dwoma kandydaturami z dwóch powodów: po pierwsze, łączy ich wspólny program fiskalny, a po drugie – jeden z nich otrzyma poparcie tych, którzy sprzeciwiają się Calviño.

I tak się stało. Donohoe cieszył się poparciem Europejskiej Partii Ludowej (PPE) , rodziny politycznej, do której należy duża grupa ministrów. W rzeczywistości „dyscyplina” została złamana tylko przez greckiego ministra, który poparł Calviño z powodu wspólnych interesów Aten i Madrytu. Ale na przykład Cypr, który ma więcej wspólnego z Hiszpanią niż z Irlandią, zawsze popierał Irlandczyków.

Hiszpania wybór ten odebrała jako poważny cios. Nie jest łatwo przyznać, że mimo osobistego wsparcia Merkel, głosów Francji i Włoch oraz wielu krajów południa, wybory zostały przegrane. Jest to przykład ogromnego podziału, który istnieje w Eurogrupie.

Irlandczyk obejmie urząd 13 lipca, kiedy kończy się kadencja obecnego prezesa Eurogrupy, Portugalczyka Mário Centeno, który walczy o posadę dyrektora Banku Portugalii. Zwycięstwo Donohoe stanowi zmianę profilu na forum ministrów finansów. Przybycie Centeno w 2018 r. oznaczało koniec ery Holendra Jeroena Dijsselbloema, jednego z bohaterów zarządzania poprzednim kryzysem, w którym Eurogrupa stała się zalążkiem europejskiej potęgi w trudnych czasach.

– Jestem głęboko zaszczycony, że zostałem wybrany na nowego przewodniczącego Eurogrupy. Z niecierpliwością oczekuję współpracy ze wszystkimi moimi kolegami z Eurogrupy w nadchodzących latach, aby zapewnić wszystkim sprawiedliwe i integracyjne ożywienie, gdy z determinacją stawiamy czoła wyzwaniom przyszłości – stwierdził Donohoe. Irlandczyk jest ministrem finansów od czerwca 2017 r., wcześniej był m.in. ministrem ds. wydatków publicznych oraz transportu, turystyki i sportu.

Irlandia, podobnie jak Portugalia, jest jednym z krajów uratowanych w poprzednim kryzysie, a zatem istnieje pewne podobieństwo w profilu obu krajów. Jednak fakt, że Donohoe wygrał dzięki wsparciu krajów nordyckich i sprzeciwie wielkich mistrzów strefy euro, wpłynie na program Eurogrupy.

Przed Eurogrupą wiele wyzwań. Najpilniejszy jest fundusz naprawczy, o którym przywódcy europejscy będą dyskutować 17 i 18 lipca na szczycie w Brukseli. Pojawiają się jednak kolejne kwestie: reforma strefy euro została spowolniona przez głębokie podziały, które istnieją w Eurogrupie, dotyczące przyszłości strefy euro, co doprowadziło do tak zaskakujących wyborów.

Źródło: Nacho Alarcon/El Confidencial