fbpx
wtorek, 16 lipca, 2024
Strona głównaFelietonByłem na zjeździe dilerów...

Byłem na zjeździe dilerów…

Tylko patrzeć, jak przedsiębiorcy staną się grupą uzależnioną od państwowego dilera. Ich kondycja i przyszłość zależeć będą bowiem od dotacji, subwencji, ograniczeń i zakazów w imię zatrzymania końca świata – pisze w swoim najnowszym felietonie Piotr Palutkiewicz

Niedawno miałem przyjemność uczestniczyć w ogólnopolskim zjeździe dilerów. Humory były wyśmienite. Mowa oczywiście o zjeździe dilerów samochodowych. Minione lata były co prawda dla tej branży pełne wyzwań w postaci przerwanych łańcuchów dostaw, drastycznych wahań cen paliw, inflacji, lockdownów i związanej z tym wszystkim niepewności. Pomimo tego i wygenerowanej przez sektor mniejszej sprzedaży, notował on wyższe przychody. Koniec końców wyszedł na swoje. I bardzo dobrze.

Choć powinno być inaczej. Trzy lata temu wybuchła pandemia i na wiele miesięcy zaczęliśmy sezonowe zamykanie licznych sektorów gospodarki. Zakazywaliśmy ludziom przemieszczania się, a nawet wychodzenia z domu. Tego rodzaju epidemia oraz jej następstwa jeszcze kilka dekad temu doprowadziłyby do obalenia całych systemów społeczno-politycznych, a nawet do wojen. Jeśli nie między państwami, to domowych. Wojna wybuchła z innych powodów. A koronakryzys w większości przypadków nie obalił nawet koalicji rządzących i podejmujących w tym czasie trudne decyzje. System przetrwał, a zamknięte gospodarki wręcz… rozkwitały. Ekonomicznie coś było nie tak. Cóż, nic nie ma za darmo. Dziś więc płacimy cenę za lockdowny w postaci inflacji, a kolejno spowolnienia konsumpcji, produkcji, a ostatecznie PKB.

Na wspomnianym zjeździe dilerów przyszło mi rozmawiać z innymi ekonomistami o perspektywach gospodarczych. Pod kątem motoryzacji, jak i innych sektorów, prognozy były raczej chłodne, ale nie katastroficzne. Rozmawialiśmy o najważniejszych wskaźnikach ekonomicznych mających wpływ na sprzedaż samochodów, takich jak inwestycje, konsumpcja, cena pieniądza, inflacja czy płace. Dyskutowaliśmy tak, jakby faktycznie czynniki ekonomiczne były największym wyzwaniem dla tej branży. Klimat gospodarczy jest ważny, ale kluczowe wyzwania są gdzieś indziej. Mają bowiem charakter polityczny.

Co z tego, że motoryzacja będzie miała niską inflację, wzrosty konsumpcji, niskie ryzyko walutowe i wzrosty gospodarcze, skoro politycy zakażą sprzedaży aut spalinowych. Co prawda mają one być sukcesywnie zastępowane elektrykami, tyle że – jak w słynnym raporcie C40 Cities – celem ambitnym jest przecież brak posiadania przez obywateli samochodów w ogóle. Oczywiście z tych planów może nic nie wyjść, ale politykom uda się zapewne pewna hybryda w zakresie stosowanych narzędzi i osiągniętych celów. Zapewne czekają nas wysokie podatki na auta, szczególnie te z silnikami tradycyjnymi. A także przejściowe, wysokie dopłaty do elektryków, by ponad arbitraż rynkowy nakręcać sztucznie ich sprzedaż.

Najgorsze jest jednak to, że branża motoryzacyjna stanie się klientem, a wręcz zakładnikiem polityków. Póki co przedsiębiorcy wszystkich sektorów patrzą z wyższością na uzależnionych od polityków biorców wszystkich programów socjalnych. Niestety, niedługo sami staną się uzależnionymi od państwowego dilera. Ich kondycja i przyszłość zależeć będą bowiem od dotacji, subwencji, ograniczeń i zakazów w imię lepszego zdrowia obywateli i zatrzymania końca świata w postaci katastrofy klimatycznej. Nie pozwólmy politycznym dilerom na sprzedaż swoich narkotyków.

Piotr Palutkiewicz

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne opinie i poglądy

Piotr Palutkiewicz
Piotr Palutkiewicz
Ekonomista. Wiceprezes Warsaw Enterprise Institute. Absolwent Grand Valley State University (dyplom MPA), Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie oraz Newcastle Business School. Członek Rady Działalności Pożytku Publicznego. Współzałożyciel i były Prezes Zarządu Instytutu Gospodarczego i Konsumenckiego Instigos. Ekspert i menadżer w wielu organizacjach pozarządowych. Posiada szerokie doświadczenie biznesowe m.in. w bankowości, energetyce i mediach oraz jako konsultant w licznych branżach. Publicysta i komentator gospodarczy.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Bo u nas w gminie dobrze jest

Kolejne światowe rankingi dostarczają danych mówiących o niebywałym sukcesie i potencjale do dalszych wzrostów nie tylko całego naszego kraju, ale także naszych największych ośrodków miejskich.
3 MIN CZYTANIA

Tego felietonu nie sponsoruje CPK

Ogromne zainteresowanie wokół internetowego hasztagu #TakDlaCPK pokazało, że sami bierzemy sprawy w swoje ręce wywierając presję społeczną na osiągnięcie pożądanych rezultatów.
3 MIN CZYTANIA

Nie zgrzeszmy zaniedbaniem

Uderzenie w gotówkę to nie tylko uderzenie w nasze kieszenie z tytułu opłat i prowizji na rzecz instytucji finansowych. To także podkopanie fundamentów naszej wolności i prywatności.
3 MIN CZYTANIA