fbpx
piątek, 14 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonCasus sędziego Marciniaka

Casus sędziego Marciniaka

Kto wygrał, a kto przegrał w sprawie sędziego Szymona Marciniaka? Przegrały wolność, w tym wolność słowa, zdrowy rozsądek, a na koniec w spektakularnym stylu przegrał sam Marciniak. Wygrali niestety zawodowi donosiciele i policjanci myśli.

Organizację „Nigdy Więcej!”, która winna jest tej przykrej sprawie w największym stopniu, znam od lat. Zaczynała działalność, gdy byłem na studiach, a więc mniej więcej w połowie lat 90. Jej modus operandi pozostał do dzisiaj ten sam – a jego perfidię naświetlałem już wówczas, na samym początku dziennikarskiej kariery, jeszcze w studenckim piśmie „Reakcja”. Model ten nie różni się zresztą szczególnie od modelu działania wielu innych organizacji zajmujących się rozwiązywaniem jakichś rzekomo palących problemów: najpierw wynajduje się problem, który może nam załatwić wiele grantów i przychylność różnych zasobnych środowisk – w tym wypadku jest to rzekome widmo faszyzmu. Potem musimy tylko zacząć udowadniać, że ten problem jest niesamowicie istotny, wszędzie obecny i stanowi ogromne zagrożenie, a nasza organizacja jako jedna z niewielu odważnie go naświetla i potrafi z nim walczyć.

NW opanowało to do perfekcji, wyspecjalizowawszy się choćby w przypisywaniu motywacji rasistowskich czy „faszystowskich” zwykłym czynom chuligańskim. Spisy takich rzekomo motywowanych zbrodniczymi ideologiami czynów NW publikowało pod nazwą „Brunatna księga”. Wystarczyło, że pijaczek szturchnął pod sklepem przypadkowego turystę z innego kraju (z wyglądu kompletnie niczym nieróżniącego się od Polaków), a NW już wciągało taki czyn na swoją listę jako przejaw polskiej ksenofobii.

W 2003 r. NW przyznało tytuł „antyfaszysty roku” Simonowi Moleke Njie, znanemu szerzej jako Simon Mol. „Gazeta Wyborcza” przedstawiała go jako „kameruńskiego pisarza”, podobno zmuszonego do emigracji z Kamerunu. W Polsce Mol dostał status uchodźcy.

W 2007 r. tak o Molu pisał tygodnik „Polityka” (który przecież trudno podejrzewać o „faszyzm”):

Imię: Simon. Nazwisko: Mol (na poprzednim – Moleke Njie – Polacy łamali sobie język). Narodowość: Kameruńczyk. Wiek: 34 lata. Zawód: dziennikarz, pisarz, poeta. Od kilkunastu dni siedzi w areszcie. Przypuszcza się, że w ciągu 7 lat świadomie zakaził wirusem HIV nawet kilkadziesiąt polskich kobiet. W wierszu nazwał je „białe boginie”.

Półtora roku później Mol nie żył. Zmarł na HIV. NW do błędu się nie przyznało. Inne oszustwa i manipulacje stowarzyszenia opisał portal weszlo.com. W tym słynną akcję sprzed 11 lat, gdy NW najpierw samo namalowało transparent z ksenofobicznym hasłem, a potem go dzielnie zamalowało.

Zadziwiające jest zatem, że ktokolwiek traktuje to towarzystwo poważnie. Szanujący się ludzie i organizacje powinni mieć tylko jedno właściwe miejsce na donosy płynące z NW: kosz na śmieci. Tak jednak nie jest i donos na sędziego Marciniaka za udział w organizowanym przez Sławomira Mentzena „Evereście” został niestety potraktowany z uwagą przez UEFA.

Donos był absurdalny i chyba nie muszę nikomu tłumaczyć dlaczego. Impreza była całkowicie apolityczna, występowali na niej goście z najróżniejszych środowisk, a występ samego Marciniaka nie zawierał żadnych akcentów, które pozwoliłyby go oskarżyć o wspieranie jakichkolwiek skrajnych idei, nawet przy największej dozie złej woli. Jedynym punktem zaczepienia dla NW był fakt, że nie podobają im się poglądy organizatora spotkania, które zresztą Mentzen od tego wątku swojej działalności oddziela. No, ale w końcu NW ma długą praktykę w podciąganiu poglądów całkowicie akceptowalnych pod kategorię „faszyzmu”.

Oburzenie wobec donosu NW do UEFA było powszechne i nawet lewica jakoś zbyt głośno nie wyrażała swojego nim zachwytu. Wyłamała się tylko pani poseł Joanna Mucha. Przez chwilę wydawało się, że pana sędziego Marciniaka uda się po prostu wybronić przed szykanami i odebraniem sędziowania w ważnym meczu. Taka wiadomość wreszcie nadeszła: Polak ów mecz będzie sędziował. Niestety, wraz z nią ukazał się tekst samokrytyki, jaką pan sędzia złożył na ręce UEFA. Samokrytyki żenującej i przywodzącej na myśl najgorsze czasy komuny.

Pan sędzia napisał:

[…] zostałem głęboko oszukany i zwiedziony, jeśli idzie o charakter wydarzenia, w którym wziąłem udział. Nie miałem wiedzy, że jest ono powiązane z polskim skrajnie prawicowym ruchem. Gdybym był tego świadom, kategorycznie odmówiłbym udziału. Trzeba wiedzieć, że wartości promowane przez ten ruch stoją w głębokiej sprzeczności z moimi osobistymi przekonaniami i poglądami, o które walczę przez całe życie.

Lektura tego tekstu jest niezwykle smutnym i przygnębiającym doświadczeniem. Nietrudno się domyślić, że Szymon Marciniak został zapewne postawiony przed wyborem: albo się publicznie pokaja w taki właśnie, maksymalnie żenujący i upokarzający, a zarazem absurdalny sposób (zwróćmy uwagę na absurdalne stwierdzenie wskazujące, że miał nie wiedzieć, kim jest Sławomir Mentzen), albo jego rozkręcająca się kariera zostanie utrącona. Wybrał to pierwsze – i trudno go nawet jakoś radykalnie potępić. Najwyraźniej uznał, że jego rolą i powołaniem jest sędziowanie meczów, a nie walka o osobistą wolność i zdrowy rozsądek z lewicowymi hunwejbinami. Jego wybór. Dla mnie jest to rozczarowanie, ale od nikogo nie można wymagać heroizmu. Dla wielu jest to srogi zawód, a dla jeszcze innych pan sędzia jest skreślony. No, ale tymi opiniami nie musi się on w końcu w ogóle przejmować.

W tej historii najprzykrzejsze jest to, że pan Marciniak miał przed sobą w ogóle tego typu wybór, który wymagał od niego albo pewnej dozy osobistego heroizmu właśnie – poświęcenia przynajmniej częściowo swojej błyskotliwej kariery i zapewne dużych związanych z nią pieniędzy – albo samoupokorzenia. Takie wybory mogą się zdarzać i zdarzają w okolicznościach granicznych, ekstremalnych, takich jak wojna czy trwanie w warunkach systemu totalitarnego, natomiast w żadnym wypadku nie powinny się zdarzać w normalnym, demokratycznym społeczeństwie z czasach pokoju.

Jako się rzekło – pan sędzia wyboru dokonał i będzie musiał z tym wyborem żyć. Mam nadzieję, że będzie potrafił spojrzeć w lustro. Niestety, jego postawa ma swoje bardziej generalne konsekwencje. Struktury takie jak NW dostają sygnał, że prawem kaduka mogą się pozycjonować w roli arbitrów życia publicznego, choć powinny zostać wystawione poza jego obręb. Inne zaś osoby, które znajdą się w sytuacji pana sędziego, będą musiały pamiętać, że ich obecność na tym czy innym wydarzeniu może zostać przez takich samozwańczych sędziów oceniona i mogą za to zapłacić pracą, karierą, pieniędzmi, swoją przyszłością. Sprzeciwienie się uzurpacji organizacji takich jak NW będzie wymagało nadzwyczajnej odwagi. Niestety.

Łukasz Warzecha

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Genius loci

Poprzednio byłem w Budapeszcie w marcu 2020 r. Już nadciągały czarne pandemiczne chmury, ale wciąż jeszcze wydawało się, że to będzie kolejna burza w szklance wody. Jak się stało – wiadomo. Wcześniej w drugiej stolicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego bywałem wielokrotnie. Wyrobiłem sobie zatem jakiś jej własny obraz, a nawet coś więcej: trudne do dokładnego opisania i sprecyzowania wrażenie, które mamy, gdy trochę lepiej zapoznamy się z jakimś obcym miejscem.
5 MIN CZYTANIA

Znów nas okradną

Jeżeli za jakiś czas wszyscy pracujący na umowach cywilnoprawnych dostaną do ręki wynagrodzenia niższe o ponad 25 proc., to będą mogli podziękować w takim samym stopniu poprzedniej i obecnej władzy.
5 MIN CZYTANIA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA