Teolog Juan de Lugo, rozważając cenę równowagi, doszedł do wniosku, że zależy ona od tak wielu czynników i okoliczności, iż tylko… Bóg może ją znać.

Mamy bardzo duże zespoły analityczne, najnowocześniejsze informatyczne oprzyrządowanie i najlepsze modele światowe do przewidywania tego, co się dzieje – powiedział swego czasu na konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński, podczas której uzasadnił podwyżkę stóp procentowych do 1,25 proc.

Widzę, że prezes Glapiński myśli tutaj w kategoriach przypominających statyczną ekonomię Oskara Langego, w której znane są wszystkie informacje do obliczenia kosztów. W rzeczywistym świecie koszty mają jednak charakter subiektywny i ulegają nieustannym zmianom. Socjalizmu nie uratuje nawet najlepsze informatyczne oprzyrządowanie.

Lange uczestniczył w słynnej debacie o racjonalności gospodarki socjalistycznej z ekonomistami ze szkoły austriackiej ekonomii. Twierdził, że centralny planista jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy ekonomiczne na drodze obliczeniowej i wolny rynek jako regulator gospodarki jest niepotrzebny. Ostatecznie okazało się, że się mylił. Kalkulacja ekonomiczna w socjalizmie jest niemożliwa, ponieważ nie ma w niej własności prywatnej.

Jeden z uczestników tej debaty, Friedrich August von Hayek, otrzymał nagrodę Nobla w 1974 r. Od tego czasu wiele się zmieniło. Teraz algorytmy w „prestiżowych” czasopismach ekonomicznych nastawione są na badania empiryczne w świecie ekonomii. Nagroda Nobla z ekonomii w 2021 r. powędrowała więc do Davida Carda, Joshuy D. Angrista i Gudio W. Imbensa za opracowanie metodologii pozwalającej skuteczniej interpretować wyniki naturalnych eksperymentów.

Okazuje się, że sami nobliści po kilku latach korygują swoje odkrycia. Badanie na grupach losowych nie dają gwarancji, że wnioski z ich badań będą takie same w innych okolicznościach. Angus Deaton, który nagrodę Nobla z ekonomii otrzymał sześć lat temu, twierdzi teraz, że eksperymenty napotykają na problem przeniesienia (z ang. transportation problem).

Ekonomista wolnorynkowy, który posługuje się rozumowaniem w kategoriach przyczynowo-skutkowych, nie potrzebuje „ekonometrycznego potwierdzenia” swoich twierdzeń. Zwolennicy ekonomii matematycznej uważają, że jest pewna zaleta w wykorzystaniu w ekonomii równań algebraicznych do opisu ogólnego stanu rzeczy. Jest jednak pewna granica, której nie można przekroczyć. Vilfredo Pareto, twórca ekonomii matematycznej, trafnie zauważył, że celem tworzenia równań nie może być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, jakie będą ceny, ponieważ nie mamy wszystkich danych.

Takiej wiedzy jako ludzie nie posiadamy. Zwrócił na to już uwagę średniowieczny teolog Juan de Lugo, którego prace wywarły ogromny wpływ na rozwój średniowiecznej szkoły ekonomicznej w Salamance. Rozważając cenę równowagi, doszedł do wniosku, że zależy ona od tak wielu czynników i okoliczności, iż tylko… Bóg może ją znać (łac. pretium iustum mathematicum licem soli Deo notum).

Wartość rzeczy w tym świecie jest nie tylko zmienna, ale także subiektywna. Ma to swoje odbicie w ekonomii. Pamiętał o tym Jezus, który obserwował ludzi, jak wrzucali do świątynnej skarbony pieniądze. Uboga wdowa wrzuciła tylko jeden grosz (por. Mk 12, 38–44). Miedź może być droższa od złota. Dla świata liczy się ilość i działanie na pokaz. Dla Boga istotna jest intencja i ofiarność.

Jacek Gniadek SVD