Amerykańska rywalizacja z rozwijającym się chińskim programem kosmicznym pomaga NASA w dążeniach do powrotu człowieka w przestrzeń kosmiczną. Oba kraje chcą jak najszybciej wysłać człowieka na Księżyc i założyć tam pierwsze bazy – wskazuje Associated Press. Dziś, w porównaniu do czasów zimnej wojny, chodzi jednak o możliwość eksploracji zasobów kosmosu.

Pexels.com

Amerykański wywiad, wojskowi i przywódcy polityczni jasno dają do zrozumienia, że w chińskim programie kosmicznym widzą wiele strategicznych wyzwań dla USA, co jest echem rywalizacji amerykańsko-sowieckiej, która skłoniła USA w latach 60. XX w. do rozpoczęcia wyścigu o wysłanie człowieka na Księżyc. Dzieje się tak, ponieważ Chiny szybko dopasowują się do osiągnięć USA w dziedzinie cywilnej i wojskowej w przestrzeni kosmicznej i wypracowują nowe, własne.

Zarówno USA, jak i Chiny wzajemnie oskarżają się o uzbrajanie kosmosu. Ameryka ostrzega, że Chiny i Rosja budują zdolności do usuwania systemów satelitarnych, które stanowią podstawę amerykańskiego wywiadu, komunikacji wojskowej i sieci wczesnego ostrzegania.

Wyścig kosmiczny ma też swoją cywilną stronę. Stany Zjednoczone obawiają się, że Chiny przejmą inicjatywę w eksploracji kosmosu i jego komercyjnej eksploatacji oraz że staną się pionierami postępu technologicznego i naukowego, który zapewniłby im przewagę w kosmosie i prestiż na Ziemi. „W ciągu dekady Stany Zjednoczone przeszły z niekwestionowanego lidera w kosmosie do zaledwie jednego z dwóch konkurentów” – oświadczył w tym tygodniu senator Jim Inhofe, republikanin z Oklahomy podczas przesłuchania w Senacie.

NASA – amerykańska cywilna agencja kosmiczna, czeka obecnie na nową datę wystrzelenia (we wrześniu lub w październiku) swojej testowej, bezzałogowej rakiety księżycowej Artemis 1. Niedawne dwie próby okazały się nieudane z powodu problemów technicznych. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, amerykańscy astronauci będą krążyć wokół Księżyca w 2024 r. by wylądować na nim w roku 2025, realizując tym samym program, który będzie kosztował 93 miliardy dolarów w ciągu ponad dekady pracy. NASA planuje, że w pierwszej amerykańskiej załodze, która ponownie dotknie Księżyca, znajdzie się kobieta i osoba kolorowa.

Chiny również zamierzają wysłać astronautów na Księżyc w tej dekadzie, a także stworzyć tam zrobotyzowaną stację badawczą. Zarówno USA, jak i Chiny zamierzają później założyć bazy dla załóg na Księżycu (Chińczycy chcą to zrobić na tzw. ciemnej stronie niewidocznej z Ziemi).

Tymczasem ambitny program kosmiczny Chin jest o jedno pokolenie za amerykańskim. Jednak jego tajny, powiązany z wojskiem program rozwija się szybko i realizuje misje, które stawiają Pekin w czołówce lotów kosmicznych. Już teraz Chiny umieściły, podobnie jak Amerykanie, łazik na Marsie i na Księżycu (jako pierwsi po ciemnej stronie). Chińscy astronauci krążą obecnie na ziemskiej orbicie, kończąc prace nad budową stałej stacji kosmicznej.

Niektórzy eksperci ds. polityki kosmicznej mówią o nowym wyścigu kosmicznym, widząc jednak duże różnice w porównaniu z czasami Johna F. Kennedy’ego i jego działań, by prześcignąć Sputnika i uczynić Amerykanów pierwszymi, którzy wylądują na Księżycu. Tym razem i Stany Zjednoczone, i Chiny postrzegają programy księżycowe jako odskocznię w kierunku eksploracji, osiedlania i potencjalnego wykorzystywania zasobów i innych niewykorzystanych ekonomicznych i strategicznych możliwości oferowanych przez Księżyc, Marsa i przestrzeń kosmiczną.

Associated Press/KR

Poprzedni artykułE-commerce szuka oszczędności
Następny artykułCeny idą w górę. Limity zwolnień w podatku od spadku i darowizn również