Pod numerem 25 przy ulicy Archimedesa w Brukseli, rzut kamieniem od siedziby Komisji Europejskiej, znajduje się nowoczesny, dziewięciopiętrowy budynek, w którym mieszczą się ambasady Malty przy Unii Europejskiej i Belgii. 50 urzędników, którzy tam pracują, zajmuje tylko pięć pięter budynku. Jego wielkość zawsze wydawała się nieproporcjonalna w stosunku do reprezentacji najmniejszego państwa członkowskiego UE, którego populacja nie osiąga pół miliona mieszkańców i którego dochód na mieszkańca jest nieco niższy niż w Hiszpanii.

Być może wytłumaczeniem tej ponadwymiarowej centrali dyplomatycznej w sercu unijnej dzielnicy Brukseli jest to, że działa w obronie interesów Malty, ale też skrycie interesów Chin. „Szpiegostwo: chińskie cienie w maltańskiej ambasadzie w Brukseli” – tak francuska gazeta „Le Monde” zatytułowała tekst na podstawie 10-dniowego dochodzenia w sprawie wykorzystania tego budynku do prac wywiadowczych, a pojawiły się jeszcze dodatkowe informacje.

Dziesięć lat temu MI6, brytyjska agencja wywiadowcza, ostrzegła państwowe służby bezpieczeństwa Belgii, że Dar Malta (tak nazywa się budynek ambasady, co oznacza „dom Malty” w języku maltańskim) szpieguje instytucje europejskie, dysponując wyrafinowanymi środkami technologicznymi zarządzanymi przez chińskich agentów. Jak podaje paryska gazeta, przytaczając poufne belgijskie raporty, 10 lat temu Alain Winants, dyrektor bezpieczeństwa, powiedział ówczesnemu belgijskiemu ministrowi spraw zagranicznych Didierowi Reyndersowi, że postanowił nie zajmować się tą sprawą. Budynek jest objęty immunitetem dyplomatycznym.

Rzecznik tego ministerstwa nie potwierdził ani nie zaprzeczył informacjom. Josep Borrell, szef unijnej dyplomacji, powiedział: „Jeśli Belgowie mają coś do powiedzenia, zrobią to, ale na razie tak się nie stało”. Oprócz pytań prasy musi też odpowiedzieć na pytania, które zostały zadane w Parlamencie Europejskim.

Służby bezpieczeństwa odpowiedzialne za ochronę instytucji europejskich i NATO, które są zarządzane przez Belgów, przekazały swoją wersję gazecie „De Morgen”. – Chińczycy byli zaangażowani w renowację budynku Dar Malta w 2007 roku, co przykuło naszą uwagę, ale bez konieczności powiadamiania o tym żadnej służby zagranicznej. Nigdy nie było żadnych dowodów na to, że chińskie szpiegostwo miało miejsce we wnętrzach tego budynku – dodał Borrell. Jest rzeczą oczywistą, że chińska ambasada przy UE również zaprzeczyła temu oskarżeniu.

Belgijskie służby bezpieczeństwa nie cieszą się dobrą opinią, podobnie jak belgijska policja federalna, zwłaszcza w dziedzinie walki z terroryzmem. Niektóre z jej błędów ujawniły się cztery, pięć lat temu po atakach przeprowadzonych w Brukseli i we Francji przez młodych muzułmańskich mieszkańców Belgii. Jednak, jeśli chodzi o wyrzucanie szpiegów, to zachowanie jest bardzo zdecydowane, o czym sama belgijska tajna służba czasami informowała z niewyobrażalną przejrzystością w południowej Europie.

Malta dołączyła do UE w 2004 r. i pomimo tego, że jest najmniejszym krajem członkowskim, chciała mieć wystawniejszą ambasadę niż ambasady innych państw, które przez dłuższy czas należały do „klubu europejskiego”. Kupiła budynek za 21 milionów euro, w którym zostawiła tylko szkielet, aby go wyremontować przy użyciu najlepszych materiałów i najnowszej technologii. Operacja była kosztowna, a chińskie władze zaoferowały pomoc. Remont trwał trzy lata, ambasada została otwarta w 2007 roku.

Rząd Malty opublikował 15 maja oświadczenie, zapewniając, że poniósł koszty tego remontu. „Tylko meble zostały przekazane przez Chiny i zainstalowane zgodnie z odpowiednimi protokołami bezpieczeństwa” – napisano. „Z tych mebli aż 80% zostało usuniętych w ciągu ostatnich dwóch lat i zastąpionych nowymi meblami pochodzącymi z Malty” – dodano. Tekst nie podaje kosztów, które były raczej wygórowane, biorąc pod uwagę budżet kraju o tej samej populacji co np. miasto Malaga.

Pomimo przestrzegania zasad bezpieczeństwa, maltańscy dyplomaci nie polegali zbytnio na ruchomościach rozdawanych przez Chiny. Zostały przekazane też telewizory, które według gazety „Times of Malta” nigdy nie zostały podłączone do prądu.

Chociaż chińskie szpiegostwo mogło być krótkotrwałe, reportaż ilustruje podatność wobec wielkich mocarstw. Chiny stawiają na Maltę i dlatego budują w Valletcie, na działce o powierzchni 19 000 metrów kwadratowych, budynek, który będzie wykorzystywany jako ambasada. Jedna z chińskich spółek publicznych, Shanghai Electric Power, pięć lat temu nabyła 33 proc. udziałów w Enemalta, małej lokalnej firmie energetycznej za 250 milionów euro. Kwota ta wydaje się być mocno przesadzona.

Malta była również jednym z dwóch krajów UE, które wykazały zainteresowanie dołączeniem do ambitnej chińskiej inicjatywy Belt and Road, polegającej na budowie rozległej globalnej sieci połączeń lądowych, morskich i cyfrowych między Państwem Środka a innymi kontynentami, w tym Europą. Stany Zjednoczone wyraziły zastrzeżenia, ponieważ obawiają się, że ten bezprecedensowy plan infrastrukturalny sprzyja chińskim firmom i wzmacnia wpływy Pekinu.

Niezależnie od tego, że brytyjski wywiad ostrzegał przed intencjami Chin w Brukseli, belgijskie służby bezpieczeństwa zdają sobie sprawę z żądz azjatyckiego giganta. W listopadzie 2018 r. belgijski wywiad wykonał zaskakujący manewr w zakresie przejrzystości i opublikował kilka fragmentów raportu z sześcioma wyzwaniami, przed którymi stoi kraj. Połowa z nich była związana z dżihadyzmem i radykalizacją muzułmanów, ale pierwsze na liście były Chiny.

Publikacja raportu zbiegła się w czasie z zatrzymaniem przez władze belgijskie i ekstradycją do USA chińskiego szpiega Yanjunga Xu, którego amerykański sąd oskarżył o zebranie tajnych informacji o przemyśle lotniczym. Zaledwie rok później wydalono Xinning Songa, dyrektora Instytutu Konfucjusza w Brukseli, który próbował założyć sieć współpracowników naukowych…

Prokuratura federalna w Karlsruhe wszczęła w styczniu dochodzenie w sprawie prawdopodobnie głównego chińskiego szpiega w Europie w ciągu ostatnich trzech dekad, podczas których pracował on dla Komisji Europejskiej i Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych: Niemca Gerharda Sabathila. W tej drugiej instytucji kierował obszarem azjatyckim. Miał przekazywać nie tylko informacje wytworzone przez siebie, ale także znaczną część zaszyfrowanych telegramów z ówczesnych 28 państw członkowskich.

Źródło: Ignacio Cembrero/El Confidencial