Przywódcy Chin, Rosji i Arabii Saudyjskiej, nie pojawili się na szczycie państw G20, na którym wyznaczono kolejne globalne cele w walce z ociepleniem klimatu.

W wspólnej deklaracji przedstawiciele 20 najpotężniejszych państw świata oraz Unii Europejskiej ogłosili, iż osiągnięcie zerowej emisji zanieczyszczeń nastąpi do połowy obecnego stulecia, ale bez podawania konkretnego roku. Wcześniej Unia Europejska i USA mówiły tu o 2050, a Rosja, Chiny i Arabia Saudyjska o 2060 roku.

Jednocześnie państwa G20 podjęły w Rzymie decyzje o wstrzymaniu inwestycji w nowe elektrownie węglowe poza swoimi granicami. Ma to nastąpić do końca obecnego roku. Brak jednak podobnego stanowiska dotyczącego ich rozwoju we własnych krajach.

Do 2023 roku przesunięto też termin uruchomienia funduszu o wartości 100 mld dolarów, z którego mają być finansowane „zielone” przedsięwzięcia w uboższych krajach.

Joe Biden twierdzi, że „rozczarowujący” jest fakt iż Xi Jinping i Władimir Putin nie podjęli żadnych konkretnych zobowiązań, wobec redukcji emisji dwutlenku węgla w swoich państwach.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson nazwał efekty szczytu „kroplami w szybko ocieplającym się oceanie”.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres przyznał, że osiągnięte porozumienie „nie jest wystarczające” ale jednocześnie patrzy z nadzieją w przyszłość.

Teraz przedstawiciele globalnych potęg przenoszą się do Glasgow na konferencje klimatyczną COP26 organizowaną przez ONZ.

Obecnie największym globalnym emitentem CO2 są Chiny, odpowiadające za 29% jego globalnej emisji. Kolejne miejsca zajmują USA (14%), Indie (7%) i Rosja (4,6%).

BBC, startribune.com